5 brytyjskich marek rowerowych, które warto znać

5 brytyjskich marek rowerowych, które warto znać

Czyli krótki przegląd sprzętu, którym jeździ się po lewej stronie ścieżek rowerowych. 

Zjednoczone Królestwo nie ma ostatnio najlepszej prasy. Tekst, który czytasz piszę w dzień po tym, jak brytyjska reprezentacja została wyeliminowana z Euro 2016 przez Islandczyków – kraj, w którym żyje mniej osób niż w Lublinie.

Media wciąż pełne są komentarzy po referendum, w którym poddani królowej powiedzieli „Good bye” Unii Europejskiej. Wśród możliwych skutków Brexitu wymienia się utrudnienia w wymianie handlowej z Wielką Brytanią, co może przełożyć się na wyższe ceny towarów wyprodukowanych za kanałem La Manche. Może to dobry moment, by rozglądnąć się za rowerem jednej z brytyjskich marek?

W branży jednośladów Anglicy mają całkiem bogate tradycje. Wspominaliśmy już na blogu, że Polacy zawdzięczają im nazwę „rower”, a klasyczne holenderskie rowery powstały na bazie jednośladów przywiezionych z Wysp. Poznajcie zatem 5 brytyjskich marek rowerowych dostępnych na polskim rynku.

Raleigh

To jedna z najstarszych firm rowerowych na świecie, której początki sięgają 1885 r. Nazwa pochodzi od Raleigh Street w Nottingham, gdzie mieściła się manufaktura wytwarzająca rowery.

Raleigh ma na koncie sporo sukcesów sportowych (m.in. zwycięstwo w Tour de France w 1980 r.) i przejęć innych marek. Jedną z nich jest Sturmey Archer, któremu zawdzięczamy przerzutkę w piaście, zaprezentowaną w 1903 r. Trzybiegowa piasta była pierwszym tego typu rozwiązaniem na świecie i w momencie premiery (1903 r.) została okrzyknięta przełomem technologicznym.

Dziś w ofercie Raleigh na rynek polski widać sportowe tradycje marki. W katalogach znajdziecie głównie rowery szosowe i kilka modeli trekingowych. Są też rowery miejskie.

rower raleigh amsterdam

Pashley

Gdyby Elżbieta II miała jeździć rowerem, zapewne byłby to właśnie Pashley. Od 1926 r. firma produkuje do bólu klasyczne i eleganckie jednoślady trzymając się z dala od tanich podwykonawców i nowoczesnych maszyn. Po dziś dzień rowery są bowiem ręcznie składane w Stratford, co widać dobrze na filmie z wizyty w fabryce.

Skala produkcji jest niewielka, czego nie można powiedzieć o cenie. W ofercie Pashley znajdują się głównie klasyczne rowery miejskie i takie oto cuda, wyglądające jak żywcem wyjęte ze zdjęć z lat 20. XX wieku.

rower pashley guvnor

Brompton

rower brompton

Raleigh wziął swoją nazwę od ulicy, Pashley od nazwiska założyciela, a Brompton od… kościoła w Londynie. To właśnie mury świątyni widział ze swojego okna Andrew Ritchie, gdy szkicował pierwsze wersje składaka. Nie wiadomo, czy pomogła mu boska interwencja, czy raczej chęć ustanawiania dziwnych rekordów. Brompton jest bowiem rowerem, który ma chyba najwięcej ruchomych części i jako pierwszy składak dotarł na biegun południowy. Jest też wyjątkowy z innego względu – po złożeniu zajmuje naprawdę niewiele miejsca.

rower brompton animacja

W przeciwieństwie do dwóch poprzednich marek, oferta Bromptona to w zasadzie jeden rower różniący się wariantami wyposażenia.

Strida

Jeśli Brompton wydaje ci się dziwacznym rowerem, to spójrz na to:

rower strida

Strida to ucieleśnienie brytyjskiego pragmatyzmu i ekscentryzmu zarazem. To też najmłodsza z prezentowanych marek (prototyp powstał w 1985 r.). Jedną z inspiracji dla Marka Sandersa, twórcy projektu, był składany wózek spacerowy dla dzieci. Rzeczywiście, po złożeniu rower jest bardzo wygodny, bo można ciągnąć go za sobą i z łatwością wsiąść do tramwaju lub metra. Z jazdą na dłuższe dystanse jest trochę gorzej, mimo to zauważyłem, że Stridy są całkiem popularne wśród architektów. Jeśli masz pomysł dlaczego tak jest, daj znać w komentarzu.

Strida stosuje podobne podejście do Bromptona. W ofercie jest zasadniczo jeden rower w różnych opcjach wyposażenia.

Brooks

Wspomniałem już, że gdyby Elżbieta II jeździła rowerem, byłby to Pashley. Gdyby rzeczywiście tak było, królewskie pośladki spoczywałyby na siodełku marki Brooks. To jedyna firma w tym zestawieniu, która nie produkuje rowerów i kolejna, której początki sięgają XIX wieku. W 1866 r. John Boultbee Brooks w Birmingham założył firmę, która początkowo wytwarzała siodła konne.

Nieco później rozpoczęto produkcję siodełek rowerowych, w tym specjalnego modelu dla pań. Konstrukcja siodełka miała sprzyjać przyzwoitej jeździe i eliminować… hmmm… nieobyczajne tarcie w strategicznych miejscach.

siodełko brooks climax

Dziś Brooks słynie z siodełek wykonywanych ręcznie z wysokiej jakości skóry. Użytkownicy chwalą też stalowe sprężyny amortyzujące siodło. Podobno każdy egzemplarz z czasem dostosowuje się kształtem do właściciela i staje się unikatowy. Niestety, złodziei raczej to nie przekonuje. Zdarza się bowiem, że siodełka tej firmy są kradzione z rowerów przypiętych na mieście.

siodełko brooks pudełko

Jeśli znacie inne brytyjskie marki dostępne na polskim rynku, dajcie znać w komentarzach :-)

 

Fot. 1, 2, 3, 4, 6, 7

  • Maciej Rutecki

    Pashley — marka, którą chyba najbardziej cenię z całej piątki. Roadstera z chęcią bym przygarnął — prawdziwy klasyk (ale komponenty, na szczęście, współczesne). Widziałem na żywo w Belgii, zdjęcia nie pokazują jego faktycznego wyglądu. Drogi i pewnie dlatego marne szanse zobaczyć go w Polsce. Jeden Mr Vintage to za mało. :-)

    Ciekaw jestem jak się jeździ Stridą. U siebie, w Gdyni tylko raz miałem okazję ją zobaczyć.

    • Stridą jeździ się… dziwnie :-) Jechałem dwa razy. Jestem wysoki i to raczej nie jest rower dla wysokich osób. Ma krótką kierownicę, więc na początku odruchowo skręca się co chwilę w lewo i w prawo próbując złapać równowagę. Dziwne jest też to, że kolana podczas pedałowania prawie sięgają kierownicy. Duży plus za możliwości składania, chociaż podejrzewam, że to raczej rower na krótsze dystanse.

  • bikesick.com

    z legendarnych dodałbym: Moulton, Airnimal, Carradice, kiedyś liczyły się jeszcze Bike Orange i Saracen, Pace i wiele innych;)

  • cookie1

    Raleigh to dziś marka o jakości supermarketowej niestety. Ja bym dorzucił dwie marki – mało znany w Polsce Dawes Cycles, na których rowerach choćby jeździły dziewczyny w klipie „Bicycle Race” grupy Queen oraz Reynolds – legendarne stalowe orurowanie (modele 531 i 753) które blisko 30 razy zwyciężało w TdF, a dziś przeżywa mały renesans. Sam mam rower na orurowaniu 531 i jazda na nim to czysta rozkosz. Jako ciekawostka – ta sama stal Reynoldsa jak w modelu 531 była stosowana w przemyśle lotniczym (chociażby w Supermarine Spitfire) i samochodowym (Jaguar E Type i bondowski Aston Martin DB5).

  • Artur

    Bardzo dobrze opisane, ale też bym dorzucił tutaj jeszcze kilka marek. Chodź nie lubuję się w tego typu rowerach, ostatni jaki kupowałem to kellys z 2015 bo był w promocji w sporti, ale mimo to wymienione marki są dobrym sprzętem, ale dodałbym tu m. in Airnimal.