8 nietypowych miejsc, w których zmieścisz rower składany

8 nietypowych miejsc, w których zmieścisz rower składany

Kiedyś Wigry trzymało się na balkonie albo w komórce lokatorskiej. Dziś czasy są inne, składaki też. Sprawdźmy, gdzie można upchnąć nowoczesny rower składany.

Partnerem wpisu jest sklep Bikester, oferujący między innymi rowery składane.

Jakiś czas temu do naszej rowerowej stajni dołączył składak Dahon Piazza D3. Długo przymierzaliśmy się do tego, by opowiedzieć o nim na blogu, nie bardzo wiedząc, co właściwie można napisać o takim rowerze. Ani to lekkie i szybkie, jak rower szosowy, ani funkcjonalne jak trekking. W teren też nie wjedzie. No ale w końcu składaka nie kupuje się dla osiągów, tylko po to, by go… składać. Dzięki temu zyskujemy dostęp do miejsc, gdzie pełnowymiarowy rower musi podziękować i poczekać grzecznie na zewnątrz. Okazuje się, że takich zakamarków jest zaskakująco wiele. Oto kilka z nich.

Piłeś? Nie jedź. Wróć tramwajem.

rower składany w tramwaju

W Krakowie i kilku innych miastach przewóz roweru komunikacją miejską jest dozwolony bez dodatkowych opłat. Warunek jest jeden – w pojeździe musi być dostatecznie dużo miejsca, by wpakować się do środka z rowerem. W praktyce oznacza to, że taką przejażdżkę można zafundować sobie wcześnie rano, późnym wieczorem albo gdy wsiadamy na pętli.

Z rowerem składanym zmieścimy się praktycznie zawsze, bez konieczności polowania na wolne miejsce wydzielone dla wózków. To duży plus, szczególnie wtedy, gdy ma lać (deszcz lub alkohol). Majka często zabiera swojego składaka do pracy, gdy pogoda jest niepewna. Rower dobrze też sprawdza się jako towarzysz wypadu do baru – nie trzeba zostawiać go na mieście po kilku piwkach.

Rower w pracy dobrze się składa

rower składany w pracy

To opcja dla tych, którzy żywcem nie mają gdzie zostawić roweru pod budynkiem albo… nie chcą się z nim rozstawać. Składaka bez problemu można zmieścić pod blatem albo w innym biurowym zakamarku. Odkąd komputery stacjonarne są w odwrocie, pod blatami zrobiło się nieco więcej miejsca. Rozwiązanie polecam osobom pracującym w budynkach z windą. Mimo niewielkich rozmiarów, nasz Dahon waży 12,5 kg, co daje się we znaki przy wnoszeniu go po schodach.

Winda nie dla każdego

rower składany w windzie

Skoro już o piętrach mowa, korzystając z roweru składanego odpada problem z windami i rozmiarem kabiny. W wielu budynkach można spotkać windy, w których zmieści się dorosła osoba z niewielkim pieskiem. O rowerze można zapomnieć. Jestem w stanie zrozumieć, gdy takie niewielkie kabiny jeżdżą w blokach i innych budynkach mieszkalnych. Gorzej, gdy instaluje się je w miejscach publicznych.

Zdjęcie powyżej zrobiliśmy na dworcu głównym w Krakowie. Składak wszedł do widny bez problemu. Jednak za każdym razem, gdy jedziemy gdzieś z pełnowymiarowymi rowerami, musimy wprowadzać je w pozycji pionowej, stojące na tylnym kole. Kabina jest bowiem zbyt krótka.

Rower składany w pociągu to nie rower

rower składany w pociągu

Gdy już uda nam się dostać na peron z rowerem, na jaw wychodzi kolejna zaleta składaków. Podobnie jak w tramwaju czy autobusie, taki rower łatwiej zabrać ze sobą do pociągu. Nie wszystkie składy są przystosowane do przewozu rowerów, a nawet jeśli, to często liczba miejsc jest mocno ograniczona (pozdrowienia dla Pendolino).

Składaka można z powodzeniem przewozić w miejscach przeznaczonych na większy bagaż podręczny. Co więcej, po złożeniu teoretycznie nie jest on traktowany jako rower tylko jako bagaż właśnie, więc nie trzeba dodatkowo płacić za przewóz roweru. A to pozwala sporo zaoszczędzić szczególnie, gdy regularnie podróżujemy kolejką podmiejską. Przekonaliśmy się o tym niedawno skracając sobie drogę z puszczy niepołomickiej do Krakowa. Za dwa rowery skasowano nas na 14 zł, podczas gdy bilety za przejazd dwóch osób to tylko 9 zł.

bilet przewóz roweru

Przewieź rower rowerem

Sytuacja, gdy akurat masz pod ręką składaka, rower towarowy i tylko jedną osobę, która może to wszystko przewieźć nie zdarza się zbyt często. Ale się zdarza :-) Zdjęcie powyżej zrobiliśmy podczas zlotu rowerów cargo w Krakowie. Majka wsiadła do trójkołowca i siedząc w skrzyni kręciła przejazd. Ja woziłem się wtedy klasykiem pamiętającym chyba monarchię Austro-Węgierską, a że nie mieliśmy co zrobić ze składakiem, to wziąłem go na pokład.

Dwa kółka w czterech

Jedziemy dalej, tym razem samochodem. Czasami, gdy zajadę na obiad do rodziców, mój tata jest miły i z powrotem podrzuca mnie samochodem. Problem polega na tym, że chcąc przewieźć moją Gazelle w bagażniku, trzeba złożyć siedzenia, odkręcić koło i ogólnie sporo się nagimnastykować. Mój mieszczuch jest po prostu duży i mimo, że Renault Scenic nie należy do małych samochodów, to cała operacja przypomina pakowanie się na dwutygodniowe wakacje do bagażu podręcznego w samolocie. Ze składakami takiego problemu nie ma, nawet w niewielkich samochodach. Na zdjęciu poniżej widzicie nasz rower składany w bagażniku Toyoty Yaris.

rower składany w samochodzie

Lecimy na wakacje

torba na rower składany w samolocie

Skoro można autem, to czemu nie samolotem? Nadanie roweru jako bagaż wymaga sporo zachodu i dużego pudła. Obszerny poradnik jak to zrobić znajdziecie na blogu Kołem się toczy. W przypadku składaków zadanie znów jest ułatwione. Co prawda trudno znaleźć model, który zmieści się w półce nad fotelami pasażerów, ale wysłanie go w podróż w luku bagażowym jest już znacznie łatwiejsze niż pełnowymiarowego roweru. Producenci składaków często oferują specjalne torby, w których można bezpiecznie schować swoje dwa kółka. Cena takich pokrowców to inna sprawa, no ale coś za coś.

Rower składany w mieszkaniu

Można powiedzieć, że trzymanie roweru składanego w mieszkaniu nie jest czymś nietypowym. Po części to prawda, jednak dzięki niewielkim rozmiarom składaka można przechowywać w miejscach, w których rzadko widuje się rowery: szafa wnękowa, przestrzeń pod stołem, łazienka, pojemnik na pościel pod łóżkiem… Myślicie, że przesadzam? Wierzcie mi, podczas studiów widywałem dziwniejsze rzeczy trzymane w wersalkach ;-)

rower składany w mieszkaniu

Na koniec prośba do was – jeśli znacie inne nietypowe miejsca albo sami trzymacie składaka w futerale po kontrabasie, dajcie znać w komentarzach :-)

  • Maciej Rutecki

    Z chęcią bym przygarnął składaka, ale już w mieszkaniu są trzy klasyczne rowery i ulgowo by to nie przeszło (nawet tak mały). :-)

    Codziennie rano jadę kolejką SKM; (na szczęście, przewóz rowerów jest darmowy) i do pracy mam rowerem zaledwie 3km Wracając całość (poza zimą) jadę rowerem (24km). I tak sobie pomyślałem, że w bardzo kiepską pogodę składak by był idealny: większość trasy SKM, a rowerem dziennie 6km — za dużo na spacer, trochę mało na zwykły rower. Na składak w sam raz.

    Składaki są bardzo popularne w Brukseli, bądź w kombinacji z pociągiem bądź z tramwajem. W centrum jest bardzo dużo podjazdów (np. Sablon) i często widziałem rowerzystów w garniturach wysiadających z tramwaju i przesiadających się na rower składany.

  • Karol Rąpała

    Świetny wpis! Sam się przekonuje do Składaków i nastawiam by do tego by mój codzienny rower był właśnie rowerem składanym! ( Wstępnie wybrałem już interesujące mnie modele, tylko uzbierać fundusze ;) ) Obecnie używam składaka rodziców. Jeździ on świetnie! Przerzutki sprawiają, że dopóki jest asfalt, z moją nogą wyjadę pod każde wzniesienie. W Krakowie już nie pamiętam kiedy byłem bez składaka, ponieważ nie ma problemu przewiezieniem go nawet w mikrobusach! Uwielbiam ten model i myślę jak rozpromować jak to wymyśliłem „Podróżowanie hybrydowe” Czyli wsadzam właśnie rower do busa lub pociągu rano, a już wczesnym popołudnie, jeżdżę po całkiem innym (niejednokrotnie nowym) mieście! Moim zdaniem rower składany jest też wspaniała propozycją dla ludzi którzy dopiero chcą spróbować roweru jako środka transportu. Nie są one nadzwyczajnie drogie, a to że się składają,nie zajmują dużo miejsca, a nawet jak się nie przyjmie to jest zawsze maszynka, którą wrócimy, gdy zostawimy samochód u mechanika i potem trzeba go odebrać ;)

    Po za tym składak mieści się na tylni fotel do Fiata 126p! Na przedni fotel pasażera też, ale zawsze się boje iż rozbije szybę ;)

  • Fajny, nietypowy artykuł. Muszę, to przyznać – ten blog naprawdę się świetnie czyta!

  • bikesick

    Takie podróżowanie hybrydowe/mieszane to spoko rzecz. Od siebie dodam, że po Małopolsce spokojnie można wozić się busikami (moje ulubione kierunki to Gdów, czy Dobra), a później wracać (także busem) z zupełnie innego miejsca. W miejscach gdzie z tego typu komunikacją są większe problemy (np. Lubuskie) wskakiwałem do blablacara – POLECAM

  • nawylocie

    Świetny patent!