Co można wyczytać ze szprychówki?

Co można wyczytać ze szprychówki?

Okazuje się, że całkiem sporo, jak na kartonik formatu A8. Sprawdźmy zatem, co szprychówki mówią o ich właścicielach.

Co to jest szprychówka?

Najkrócej rzecz ujmując, szprychówka to niewielka zalaminowana karta, którą wsadza się między szprychy w miejscu, gdzie się krzyżują. I w zasadzie to prawda. Jednak to trochę tak, jakby powiedzieć, że pieniądze to metalowe krążki i prostokąty wycięte z papieru. Niby też się zgadza, ale gdzieś gubimy to, co najważniejsze, czyli znaczenie.

Pytanie zatem powinno brzmieć: co znaczy szprychówka?

szprychówki

Szprychówki projektu Marianny Wybieralskiej.

Od samego początku szprychówki były nośnikiem informacji, wiadomością zrozumiałą tylko dla wtajemniczonych. Pierwotnie służyły kurierom rowerowym, którzy we własnym gronie urządzali alleycaty. To wyścigi rowerowe odbywające się na ulicach, w normalnym ruchu miejskim.

Organizatorzy zawodów stanęli przed wyzwaniem – jak oznaczyć zawodników startujących w wyścigu, by zarazem nie zwracać uwagi policji? Wiadomo przecież, że władze krzywo patrzą na kurierów i ich swobodną interpretację przepisów drogowych. Numer startowy na plecach działałby na policjantów jak płachta na byka. Trzeba było wymyślić coś innego.

Wtedy właśnie pojawiły się szprychówki. Małe kartki wciśnięte pomiędzy szprychy wiele mówiły uczestnikom i organizatorom alleycatów. Dla funkcjonariuszy pozostawały nic nieznaczącą ozdobą, jak naklejki na ramie.

Memoriał formatu A8

Rolę pierwszych szprychówek pełniły karty do gry oraz… karty tarota. Zapachniało magią? Być może, jednak podejrzewam, że decydującą rolę odgrywał rozmiar i względy praktyczne. Karty są bowiem bardziej sztywne niż kawałek zwykłego papieru i łatwiej umieścić je między szprychami.

szprychówka joker

Początkowo na kartach wypisywano flamastrem numer startowy zawodnika. Później na szprychówkach zaczęły się pojawiać inne informacje:

  • nazwa i logo wyścigu lub imprezy
  • ozdobne grafiki
  • kody QR
  • deklaracje polityczne
  • reklamy

Ciekawy pomysł na zagospodarowanie szprychówek mieli organizatorzy Midnight Ridazz. To comiesięczny przejazd rowerzystów przez ulice Los Angeles, odbywający się – jak sama nazwa wskazuje – w godzinach wieczornych i nocnych. Pierwsze imprezy z tego cyklu były organizowane wśród zaufanych osób i wiedzieli o nich nieliczni. Aby podkręcić atmosferę tajemnicy, trasa przejazdu była ujawniana dopiero na starcie. Uczestnicy dostawali szprychówki, na których nadrukowana była mapa z zaznaczoną trasą.

szprychówki kurier

Małe zalaminowane karty można też zobaczyć na kołach ghost bike’ów. Te białe rowery pełnią funkcję pomnika i ostrzeżenia zarazem. Przypominają, że w danym miejscu zginął rowerzysta. Szprychówki przypominają kim ten rowerzysta był.

Od trofeum do pamiątki

Szprychówki migające w kołach roweru były znakiem przynależności do środowiska kurierów i swoistym trofeum. Jeden rzut oka pozwalał stwierdzić, że mamy do czynienia z doświadczonym zawodnikiem. Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej.

Szprychówki można zobaczyć w rowerze niemal każdego typu. Zarówno w kurierskim ostrym kole, jak i w 20-kilogramowym holendrze, którego trudno posądzić o start w jakimkolwiek wyścigu. Coraz rzadziej są też traktowane jak trofeum, a co raz częściej jako pamiątka. A wszystko przez masę krytyczną.

Szprychówki od kurierów dosyć szybko przejęli organizatorzy comiesięcznych przejazdów rowerowych. Zamiast numeru startowego, umieszczali na nich postulaty lub grafiki nawiązujące do tematyki masy. Stąd droga szprychówek do kół normalnych rowerzystów była już krótka.

szprychówki święto cykliczne

Dziś można je dostać nie tylko na masach. Większe imprezy rowerowe, takie jak Święto Cykliczne, drukują swoje własne wzory. Rozdają je uczestnikom lub sprzedają jako cegiełki. W sieci znajdziecie też sporo przykładów na to, jak wykorzystuje się ręcznie robione szprychówki do ozdabiania rowerów. Zacznijcie od tej strony.

Fot. 1, 2, 3, 4, 5

  • Podoba mi się idea, chociaż też myślę że na moim ociężałym trekkingu szprychówka wyglądałaby nieco zabawnie :)
    Tak wyglądały szprychówki tegorocznego Wielkiego Przejazdu Rowerowego w Trójmieście. Super sprawa, 2 zł nie bolało w portfel, a można było nie tylko dorzucić się do imprezy, ale i coś wygrać. Rozdarcie na górze zdjęcia to pokwitowanie odbioru wygranych lampek :)

    • Krzysztof Słychań

      Ociężałym? No wybacz, ale do mojego 30…40kg żaden trekking się umywa ;)
      https://www.flickr.com/photos/elegantandrogyne/14035001510/in/album-72157644745263295/

      Więcej szprychówek się tam nie zmieści. Część jest na innych rowerach, część wala się po biurku albo sakwie, bo nie zadałem sobie trudu, by powkładać je na swoje miejsce. Mam sporo… Biorę udział w Masie od ponad pięciu lat – dołóżmy do tego eventy typu Odjazdowy Bibliotekarz czy Święto Cykliczne, i razem mogłem tego zdobyć jakieś 70.

      • Fajna skrzynka :-)

        • Krzysztof Słychań

          O tyle fajna, że ma kilkadziesiąt lat, choć nie wiem dokładnie ile. True vintage, nie jakieś hipsterstwo, tfu ;)
          Dostałem ją od Łódź Art Center / Fabryki Sztuki, dla których przez kilka lat robiłem oświetlenie wystaw na festiwalach, zanim wyremontowali swoje pofabryczne budynki i zainstalowali profesjonalny system, przy którym prawie nie trzeba nic robić.
          Sama skrzynka prawdopodobnie została znaleziona w którymś z pomieszczeń, ma napisy „Getränkeindustrie Leihverp.” [ackung?]
          Pewnie niemieckie wino albo piwo… Okupacyjne lub jeszcze starsze.
          Obecnie rower jeździ z wiklinowym koszem ok. 45x40x40cm. Kosz jest przywiązany taśmami bagażowymi, nie chce mi się go zdejmować… Rower z nim wygląda jeszcze bardziej jak stary holenderski transportowiec, i o to mi chodzi :)

  • Krzysztof Słychań

    U mnie w trzech rowerach jest nie wiem ile szprychówek… a ile jeszcze się wala gdzieś po kątach oraz ilu nie odebrałem – sam nie wiem. Weterani masowi tak mają ;).
    Za to chyba najbardziej niepowtarzalną ma mój towarowy trójkołowiec. Chodzi o (ocenzurowany, oczywiście) plastikowy dowód osobisty, którego termin ważności minął w ubiegłym roku i musiałem go wymienić. Poza tym normalka: Masy Krytyczne, Odjazdowy Bibliotekarz, Święto Cykliczne, łódzkie wycieczki rowerowe organizowane przez Fenomen (chociaż ja raczej nie biorę w nich udziału – są organizowane w niedziele, a ja w weekendy robię zakupy i siedzę w domu :)).

  • Ola ‚Fasola’ Pająk-Gałęza

    A z Pleneru Podróżniczego im. K. Nowaka nie masz?

  • Przyznam szczerze, że nigdy nie widziałam co to jest. Mało tego w Polsce wydaje mi się mało ludzi ma szprychuwki. Dzięki za tą przydatną wiedzę!

  • Ewa Buszac-Piątkowska

    Właśnie trafiłam na Waszego bloga i przyznam, że jestem zachwycona i … zielona z zazdrości :) Mój nie wygląda tak pięknie.
    Co do szprychówek to i Szczecin może się pochwalić swoimi, załączam moje skromne zbiory, które podróżują ze mną po mieście i nie tylko :)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie: http://szczecinroweremzksiazkawreku.blogspot.com/ Pozdrawiam serdecznie.
    Ewa