Co to jest bike porn?

Zacznę od tego, czym bike porn nie jest. Otóż bike porn nie jest tym, czym myślicie, że jest ;-) Brzmi zawile? Już wyjaśniam.

Pomimo obecności słówka „porn”, nie chodzi do końca o pornografię ani zdjęcia roznegliżowanych osób na rowerach. Pojęcie bike porn jest kalką określenia, z którym mogliście się spotkać. Mam na myśli food porn. To z kolei dosyć łatwo wyjaśnić na przykładach. Oto zupa pomidorowa:

zupa pomidorowa

A to zdjęcie pomidorówki zrobione w stylistyce food porn:

zupa pomidorowa

Jest różnica, prawda? Sam termin pojawił się po raz pierwszy w latach 80. i zawdzięczamy go Rosalind Coward. Jej zdaniem przygotowywanie i podawanie odpicowanego jedzenia ma być aktem poddaństwa kobiety wobec mężczyzny. Obecnie food porn oderwał się od swoich feministycznych korzeni i oznacza po prostu fotografowanie jedzenia w zmysłowy sposób. Autorzy zdjęć dążą do tego, by odbiorcy na sam widok ciekła ślinka, a prym w sztuce „porno jedzenia” wiodą blogerzy kulinarni.

I jeśli wydaje wam się, że fotografowanie kotleta w sposób budzący skojarzenia z seksem jest przesadą, to poznajcie bike porn.

Bike porn to dopieszczone zdjęcia rowerów (w całości lub samych detali), które mają podobne zadanie – wywołać ślinotok u oglądającego. Większość fotografii w tym stylu to po prostu zdjęcia reklamowe lub przeznaczone do katalogów ze sprzętem. W internecie określenie bike porn jest też używane jako ogólna nazwa dla fotek, na których ktoś chwali się swoim rowerem. Sprawdźcie tag #bikeporn na Instagramie albo przejrzyjcie zasoby Flickra. Tam jest tego naprawdę sporo.

Co ciekawe, podobieństwo pomiędzy bike porn a jego kulinarnym odpowiednikiem nie kończy się na wysokiej jakości zdjęć. Jak wiadomo, w internecie każdy trend ma swój antytrend. Tak samo jest w tym przypadku. Walkę o prawdziwe piękno tego, co ląduje na talerzu podejmują twórcy stron ze zdjęciami smutnego jedzenia. Sprawdźcie serwisy Dimly Lit Meals For One i Sad desk lunch. Z kolei zdjęcia rowerów nietknięte Photoshopem ani obiektywem lustrzanki znajdziecie na facebookowym profilu Your bike hates you.

Niby wiadomo, że bikepornowe zdjęcia mają tyle samo wspólnego z prawdziwymi rowerami, co ta pani z okładki Newsweeka z Magdą Gessler. Mimo to staram się przymykać oko na Photoshopa i doceniam ładne zdjęcia jednośladów. Rowery są po prostu bardzo estetyczne i stanowią wdzięczny temat dla fotografów. A to, że moja własna Gazela w sezonie zimowym bardziej niż sushi przypomina rozgotowane łazanki z baru mlecznego, to już zupełnie inna sprawa.

 

Fot. 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

8 Comments Co to jest bike porn?

  1. Olo

    Strona „Your bike hates you.” przypomniała mi jak w dzieciństwie „modyfikowałem” sobie rower. Miałem BMX’a, typowego jak to w latach 90 każdy miał. Nie miał nic wspólnego z tymi wyczynowymi, może tylko nazwę.

    Z przodu zakładałem do niego mniejsze koło, kierownicę od szosówki (odwrotnie) a do tego jeszcze „rogi”. I tak jeździłem po mojej wiosce. Jakby tego było mało, rower był różowy, bo dostałem go po kimś. To zdecydowanie był #bikeporn, czysty fetyszyzm i może trochę masochizm. Dziś bym się wstydził, ale czego się nie robi w wieku 12 lat.

    PS. Szkic poglądowy, geometria była nieco lepsza ;)

    Reply
    1. Maciej Kurek

      Doskonałe! Szkoda, że nie zachowały się zdjęcia :D Ja tuningowałem swoje Wigry przy pomocy różnych lampek i dodatkowych odblasków. Był szał.

      Reply
  2. Aktywnie Rowerem

    Z moich obserwacji na temat zjawiska „BikePorn” wynika, że to określenie powoli zmierza też w inną stronę, mianowicie w stronę pokazywania miejsc które wywołują ślinotok i podniecenie u osób jeżdżących rowerem. Dla przykładu pokazanie zdjęcia trasy do jazdy downhillowej czy freerideowej, u osób które na takich trasach jeżdżą, może wywołać podobne emocje co pokazanie zdjęcia dopieszczonego roweru, czy detalu roweru. ;)

    Reply
  3. sbody

    „Jej zdaniem przygotowywanie i podawanie odpicowanego jedzenia ma być aktem poddaństwa kobiety wobec mężczyzny.”
    Buahahaha. Ta pani chyba nie wie, co to znaczy być miłym dla drugiej osoby :)

    Reply
  4. Pingback: Rower LEGO jest czadowy! | Miejski blog rowerowy

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *