Czy rower trekingowy nadaje się do jazdy po mieście?

Czy rower trekingowy nadaje się do jazdy po mieście?

Nie ma czegoś takiego jak posiadanie zbyt wielu rowerów. Co jednak zrobić, gdy trzeba zdecydować się tylko na jeden? Czy rower trekingowy daje radę jako pojazd do wszystkiego?

Na blogu wspominałem już, że obecnie mam dwa rowery – miejski i trekingowy. Uważam, że to optymalny układ i z czystym sumieniem mogę polecić go każdemu. Mieszczuch świetnie sprawdza się przy codziennej jeździe, a na trekinga wsiadam, gdy jadę za miasto, na wakacje, albo gdy Gazelle jest niesprawna.

Co jednak zrobić w sytuacji, gdy ktoś nie ma miejsca na przechowywanie dwóch rowerów albo po prostu nie chce wydawać kasy podwójnie? Czy kupno roweru trekingowego załatwi sprawę? Sprawdźmy to.

W pół drogi między mieszczuchem a góralem

rower trekingowy chorwacja

Był taki czas, kiedy moim głównym i jedynym rowerem był srebrny Giant, którego znacie ze zdjęć zrobionych w Chorwacji. Mieszkałem wtedy ponad 8 km od miejsca pracy i taką trasę codziennie pokonywałem. Wtedy doceniłem dwie istotne zalety trekinga.

Po pierwsze, te rowery są w miarę szybkie. Aluminiowa rama i dosyć lekki osprzęt pozwalają rozwinąć przyjemną prędkość. Równie pomocna okazała się spora liczba przełożeń i korba z 48 zębami w największym blacie, którą zamontowałem. Co ważne, niezłe osiągi nie były okupione niskim komfortem jazdy, jak w przypadku rowerów szosowych.

Druga sprawa to duże możliwości modyfikacji roweru. Na zdjęciu poniżej widzicie miejską, odchudzoną wersję mojego Gianta. Wystarczyło jednak zamienić opony na takie z bieżnikiem, kierownicę na wersję prostą z rogami i dodać bagażnik, żeby mieć sprzęt gotowy do wyjazdu w lekki teren.

rower trekingowy giant

Bagażnika zresztą nie trzeba się pozbywać na miasto. Wręcz przeciwnie – możliwość założenia sakw ułatwia robienie większych zakupów. Kolejna cecha, którą doceniłem i podczas wyjazdów i w mieście to koła i siodło mocowane na szybkozamykaczach.

Podczas wypadu w Bieszczady uratowały mi życie, kiedy trzeba było szybko zapakować rower do autokaru, który za chwilę miał odjechać, a w luku bagażowym nie było wiele miejsca. Z kolei w mieście takie mocowanie ułatwia przewożenie roweru samochodem. Nie trzeba mieć ze sobą kluczy, żeby w ciągu kilku chwil zapakować rower do Daewoo Lanosa.

Nie ma jednak róży bez kolców.

Zima zaskoczyła drogowców i mnie

Jeżdżąc przez okrągły rok zdążyłem jednak poznać słabe strony roweru trekingowego w mieście. Wszystko było w porządku, dopóki nie zaczęła się zima.

rower trekingowy zima

Co prawda błotniki działały równie dobrze, co w rowerze miejskim, jednak nie mogę tego samego powiedzieć o napędzie i łańcuchu. Gdy na ulicach pojawiło się błoto pośniegowe doprawione solą, zewnętrzne przerzutki zaczęły mieć humory. Musiałem je dosyć często regulować, żeby mieć dostęp do wszystkich przełożeń.

Łańcuch z kolei kiepsko znosił zimę. Brak pełnej osłony spowodował, że po tym, jak wymieniłem go na jesieni, wiosną okazało się, że czas na kolejną wizytę w sklepie rowerowym. Nie używałem modeli z niskiej półki, mimo to żywotność łańcucha okazała się dosyć niska. To samo mogę powiedzieć o hamulcach.

Moje V-brake’i domagały się nowych klocków równie często, co dziecko, które dostało swój pierwszy zestaw LEGO. Piasek osadzający się na obręczach kół powodował, że okładziny ścierały się dosyć szybko. Wtedy właśnie doceniłem hamulce rolkowe, które mniejszą siłę hamowania rekompensują tym, że ich obsługa ogranicza się do naciskania klamki przy kierownicy.

Kiedy warto wybrać rower trekingowy?

Jak widzicie, nie wspomniałem słowem o przednim amortyzatorze. Przyczyna jest prosta – nigdy nie miałem go w swoim rowerze i nie wiem, jak sprawuje się w mieście. Przygody z pozostałym wyposażeniem składają się jednak na kilka wniosków.

Kup rower trekingowy do miasta, gdy:

  • potrzebujesz roweru uniwersalnego, którym chcesz czasami zrobić dłuższą traskę za miastem
  • zależy ci na wyposażeniu, spotykanym w rowerach miejskich (np. błotniki, bagażnik)
  • pokonujesz codziennie dłuższe odcinki i zależy ci na czasie
  • wozisz czasem większe zakupy rowerem i masz dobre sakwy
  • szosa i góral są dla ciebie zbyt niewygodne
  • zdarza ci się przewozić rower samochodem, ale nie chcesz inwestować w składaka

Rower miejski jest lepszy, gdy:

  • obawiasz się kradzieży – trekingi miewają dobry osprzęt, który zwraca uwagę złodziei
  • jeździsz zimą albo nie masz ochoty na częste serwisowanie roweru, gdy spadnie śnieg
  • zależy ci na wygodnej, wyprostowanej pozycji na siodełku
  • nie potrzebujesz dużej liczby przełożeń i co rano nie śpieszysz się specjalnie do pracy lub na uczelnię

Ciekaw jestem waszych doświadczeń. Właścicieli rowerów trekingowych (i nie tylko) zapraszam do komentowania. Dajcie znać, jak to jest z przednim amortyzatorem w mieście. Hit czy kit?

Fot. 1, 3

  • Krzysztof Słychań

    Jeśli o mnie chodzi, twardo obstaję przy mieszczuchach – ale to pewnie dlatego, że nie potrzebuję się ruszać poza miasto. Zresztą nawet w Holandii na wycieczkach >30km w jedną stronę

  • Maciej Rutecki

    Z racji niezbyt dużej przestrzeni na rowery mogę sobie pozwolić na jeden. Jakiś czas temu przesiadłem się z roweru trekkingowego na czysto miejski i jednak co specjalizacja to specjalizacja: do miasta to był strzał w dziesiątkę. Ale to ma też swoje wady: rower miejski jest bardzo specyficznym rowerem: tam waga czy zwrotność ma drugorzędne znaczenie, zaś wygoda, trwałość i bezpieczeństwo (choćby stabilność na lodzie) są najważniejsze.

    Owszem, pojechać na wycieczkę weekendową po ubitych drogach to żaden problem, ale długie (ponad 100 km) wycieczki, już nie. Wyprostowana sylwetka — może i bardzo wygodna) — i wiatr na dłuższą metę męczy. W trudnym terenie sama zmiana opon nic nie da, bo błotniki, zwykle blisko opon, szybko by się zapchały błotem, trudniej się balansuje na dużych nierównościach i ciasnych zakrętach.

    „Kolejna cecha, którą doceniłem i podczas wyjazdów i w mieście to koła i siodło mocowane na szybkozamykaczach.”

    Miałem w swojej Gazelle jedną sztukę przy przednim kole i szybko się pozbyłem — zbytnie ułatwienie dla złodziei.

    W zimę mieszczuch ma inną zaletę: bardziej stabilny i łatwiej wyjść z poślizgu na lodzie: specyfika roweru (bardzo mocno obciążony tył) powoduje, że najczęściej ślizga (na boki) się tylne koło. A wtedy wystarczy przestać pedałować i hamować, a po prostu wyprostować nogi: coś co ma trzy punkty podparcia (dwa koła i jedna z nóg) rzadko kiedy się wywraca. Zaleta wyprostowanej sylwetki na rowerze. Trzeba tylko trzymać ręce z daleka od przedniego hamulca.

    I z obserwacji w zimę w Trójmieście: wtedy na placu boju pozostają tylko MTB i miejskie, inne typy rowerów przestają istnieć. Z tym że mieszczuchy po zimie rzadko kiedy wymagają czegoś więcej jak ogólnej kontroli stanu napędu i hamulców.

  • Też warto zauważyć, że miejski miejskiemu nierówny, i nie każdy z nich ma zalety typowej holenderki typu wyprostowana pozycja czy pełna osłona łańcucha. Choć trafiłam kiedyś na wypowiedź pana, który jasno stwierdził że na zimę tylko ostre koło, bo mało części na wierzchu i nie ma co się zepsuć :)
    Co do trekkinga, jak ktoś lubi „sobie pojeździć” wygodnie, bez zacięcia sportowego, to uważam że to super sprawa. Między innymi przez ten krytykowany przez niektórych amortyzator. Owszem, jest trochę wolniej, za to naprawdę czuć różnicę podczas jazdy. Po zakupie trekkinga nagle zaczęłam zapuszczać się w tereny, których wcześniej unikałam (Sopot i ścieżka z wypukłej kostki…). Nawet jazda po okolicznych wyboistych uliczkach stała się przyjemniejsza. A większą ilość biegów na pewno docenią osoby o słabszej kondycji, albo mieszkańcy pagórkowatych miast jak Gdańsk.

  • Kajtostany rodzinne wyjazdowe

    Wszystko się nadaje;) Choć idealnie jest mieć co najmniej dwa rowerki. Zdecydowanie tak.

  • mazdac

    sam mam Batavusa Chayenne i większość uwag się zgadza, ale….
    – drogi osprzęt – nie jest to regułą, ja mam w moim tanie (ale i niezawodne) Shimano C-101 (odwrotna sprężyna), a z przodu nawet nie wiem, niestety v-brake shimano bardzo szybko ścierają klocki (warto zainwestować w wersję z wymiennymi okładzinami)
    – tylko zewnętrzne przerzutki – widziałem też trekkingi z full osłoną i Allfine 11 z tyłu (droga zabawa), Batavusy z tego roku z jedną przerzutką zewnętrzną (1×9) oraz Nexusem 7, także zewnętrzne nie są regułą (to raczej zależy od zasobności portfela)
    – często są wyposażone w mocowanie pod podkowę (duży +)
    – zdarza się, że są wyposażone w hamulce hydrauliczne szczękowe (np. Magura) lub rolkowe
    – są dość szybkie wbrew pozorom (spokojnie da się utrzymywać przez dłuższy czas prędkości 30-40kph po „złożeniu się” na kierownicy)
    – nie zawsze mają amor przedni (zwłaszcza starsze konstrukcje)
    – polecam amortyzowaną sztycę (pantgraf) lub siodełko ze sprężynami (najlepiej „trekkingowe” bo jednak trochę węższe)

    do wad dodałbym jeszcze
    – wielkość (chyba że tylko ten mój jest taki olbrzymi)
    – wagę (w przypadku konstrukcji cro-mo, mój gotowy do jazdy – z łańcuchem axy – waży prawie 25kg)
    – zwłaszcza w holenderskich niestandardowe rozmiary (musiałem docinać uchwyty błotników bo std. regulacja była już poza skalą, a obcierały o koło), często uniemożliwiające zastosowanie szerszych opon (u mnie większe jak 700x35c nie wejdą – hamulce będą obcierać o oponę).
    – w terenie średnio sobie radzą (przez przypadek przebiliśmy się przez puszczę – zabłądziliśmy), nie tyle gorzej (dało się jechać i to dość szybko) co dużo więcej energii pochłania taka jazda niż na mtb (opony 700x35c Marathon Plus vs Smart Sam 27.5×2.1).

    Generalnie fajne uniwersalne rowery do wielu zastosowań, do miasta też o ile jeździmy szybciej, są większe odległości lub różnice poziomów.

  • Robert Ostrowski

    Ja w swoim garażu mam 7 własnych rowerów … trekinga a w zasadzie wyprawówkę złożoną na kołach 28, szosówkę, mieszczucha, rower typu full, MTB oraz zimówkę złożoną na sztywniaku 26.
    Nie licząc zimy to najbardziej uniwersalnym rowerem jest MTB do którego także mogę założyć dowolną wielkość opony, obecnie slicki 1,5 , mogę założyć błotniki, a dokładniej mam stale założone bo nigdy nie wiadomo, kiedy będę jeżdził po mokry, także mam założony bagażnik bo nienawidzę jazdy z plecakiem. Ów rowerek to taka chybryda między szosą a mieszczuchem więc jest zarówno szybki jak i pakowny a jako MTB jest rowerem na każdy miejski teren.
    Pozostałe rowery mają oczywiście zalety ale tylko w pewnych sytuacjach a tak mają same wady.
    Dlatego chyba nie muszę pisać jaki rower polecam…

  • Pavulon

    W życiu nie miałem i mieć nie będę roweru ” miejskiego” – geometria ramy jaką się stosuje wyłącza czynność mnóstwa mięśni ( np. pośladkowe) – to dlatego tak się na nim męczymy ( to nie opór powietrza tylko praca wyłącznie m. czworogłowego i biodrowo-lędźwiowego) – kompletnie bez sensu. Niby pełna osłona łańcucha ma być zaletą? – czyli czego oczy nie widzą tego sercu nie żal? Mój patent jest taki: Na Scalpelu się ścigam, Jekyllem ciągnę przyczepę z chłopakami, składakiem jak kombinuję autem i rowerem, do roboty Viva z wałem kardana, pełnymi oponami Midas, hamulcami rolkowymi, dynamem w piaście ( i to jest brak obsługi w pełnym tego słowa znaczeniu – NIC od około 40 tys. km – nic, łącznie z pompowaniem opon). A ostatnio doszedł diamant 247 na pasku zębatym, którego obuję przy pierwszych przymrozkach w opony z kolcami. Jakby miał mieć jednego to… się nie da! Ale jak już to trekking w stylu diamanta 247.

    • Maciej Rutecki

      ” Niby pełna osłona łańcucha ma być zaletą? – czyli czego oczy nie widzą tego sercu nie żal?”

      Odpowiem tak:

      Eksploatacja: minimum 5000km rocznie, zakładając tylko trasę dom-praca-dom. W praktyce więcej, przez cały rok. W zimę preferuje drogi posypane solą zamiast DDRów w śniegu, bezpieczniej. Na wiosnę muszę na mokro zeskrobywać sól z osłony.

      Konserwacja sprowadza się do:
      – na wiosnę: przecieram szmatą nasączoną płynem do czyszczenia łańcucha i dzień później po kropelce oleju (do warunków suchych) na ogniwo, po godzinie wycieram nadmiar
      – na jesień: samo smarowanie, bez czyszczenia — po prostu smar zaczyna wysychać. Opcjonalne.

      Nie wiem ile przejechałem, ale szacuję, że minimum 14000km + zakupy itp. Wydłużenie łańcucha 0,4%. Napęd cichy — nie trawię jakichkolwiek hałasów w rowerze (może poza błotnikami na dziurach).

      „[…]roweru ” miejskiego” – geometria ramy jaką się stosuje wyłącza czynność
      mnóstwa mięśni ( np. pośladkowe) – to dlatego tak się na nim męczymy (
      to nie opór powietrza tylko praca wyłącznie m. czworogłowego i
      biodrowo-lędźwiowego)”

      Możesz podać źródło w/w informacji?

      • Pavulon

        Co do osłony, pełna zgoda – jednak czasem trzeba tam zajrzeć. W miejskich warunkach ( niskie „ciśnienie” brudu) jak najbardziej się sprawdza, zimą zgaduję trochę gorzej. Moja ironia wynika pewnie z tego, iż wychowałem się jednak na MTB, gdzie odeszło się od wszelkich osłon ( dawne amortyzatory miały gumowe miechy co nie było dobrym rozwiązaniem – za wyjątkiem fatty i lefty – ale to inna historia) a rower po każdej jeździe po prostu się czyści).
        Źródła nie podam – raczej jest to teza wysnuta tylko częściowo z literatury, a w większości z własnych obserwacji, doświadczenia i wiedzy na temat biomechaniki człowieka. Z pewnością posłużyłem się dużym uproszczeniem ( vide ” wyłącznie”) bo komentarz to nie miejsce na biomechaniczny artykuł. Ale chętnie podyskutuję jeżeli uważasz, że bez względu na geometrię zawsze pracują te same grupy mięśniowe a jeśli nie to może dojdziemy które i w jakich pozycjach!

  • TAK, a szczególnie mój wymarzony, ukochany, niewiarygodny Unibike Expedition :)

  • Szymek Kretowicz

    Trafiłem na taki rower http://megasporting.pl/rower-sierra-26-2016.html i zastanawiam się nad kupnem dla 8-latki. Mogę prosić o opinię?

  • Jestem posiadaczką trzech rowerów- miejskiej kozy, trekkingowego cross trans pacific i nietypowego szosowego- treka 7.3 (prosta kierownica, trzy tarcze z przodu). Z moich doświadczeń wynika, że w mieście najlepiej spisuje się trekking. Dlaczego? Jest szybki, ma odpowiednie przełożenia i solidny bagażnik na sakwy z zakupami, do tego doskonałe oświetlenie z prądnicą w piaście. Mieszczucha używam tylko w czasie ekstremalnej zimy- ma szersze opony i mniejsze koła, co daje lepszą przyczepność. (Co ciekawe, latem przesiadam się na treka, bo jest najlżejszy, tylko na zakupy zabieram crossa)

  • Cześć, Planuję zakup roweru trekkingowe z przeznaczeniem do jazdy po mieście i okolicach (wycieczki do 100km), przyznam, że jestem zielona w temacie rowerów :)

    Który z poniższych najbardziej polecacie?

    http://allegro.pl/ro…5980410563.html
    http://allegro.pl/ro…6070302089.html
    http://www.kross.pl/…/trans-atlantic

    Pomożecie mi coś wybrać?

    Monika