Jak ubrać się na rower – kilka sztuczek dla facetów

Jak ubrać się na rower – kilka sztuczek dla facetów

To nie jest poradnik modowy, to poradnik praktyczny.

Niedawno kupowałem nowe spodnie. Normalne dżinsy, żadne tam „spodnie na rower”. Kiedy przymierzałem je w sklepie złapałem się na tym, że poza długością i krojem zwracam uwagę na to, czy będzie się w nich wygodnie pedałować. Zboczenie zawodowe? Być może. Jednak gdy później o tym myślałem, uświadomiłem sobie, że sam stosuję kilka ubraniowych trików, które ułatwiają jazdę.

Poniżej znajdziecie moje patenty. Jeśli, drogie panie, szukacie trików dla kobiet, zapytajcie Majkę w komentarzach albo zaglądnijcie na bloga Bike Belle. Tam znajdziecie tego całkiem sporo. No to zaczynamy.

Buty – pięta achillesowa rowerzysty

jak ubrać się na rower - buty

Po czym poznać osobę jeżdżącą rowerem? Po otarciu na wewnętrznej stronie buta w okolicach pięty. Zdarza się, żebut ociera o ramię korby i w efekcie powstaje ślad podobny do tego na zdjęciu. Dlatego do codziennej jazdy średnio sprawdza się obuwie w jasnym kolorze.

Otarcia od korby to jedno, większym większym problemem jest chlapanie wody spod przedniego koła. Sprawę częściowo rozwiązuje chlapacz, ale coś tam zawsze się na buta dostanie. Pół biedy, gdy mamy buty wykonane ze skóry licowej albo innego materiału, który łatwo wyczyścić na poczekaniu (np. chusteczką higieniczną). Gorzej jest z butami zamszowymi.

jak ubrać się na rower - buty 2

Całkiem fajnie sprawdzają się buty na niewielkim obcasie. Można go oprzeć na pedale, co dodaje kilka punktów do wygody jazdy rowerem.

Kurtki, marynarki, płaszcze

Dochodzimy do części garderoby, związanych z bezpieczeństwem rowerzysty lub jego komórki. Kurtki z kapturem są fajne, bo mogą uratować głowę, gdy wieje albo kropi deszcz. Problem w tym, że po nasunięciu kaptura na głowę, widoczność na boki jest mocno ograniczona. Wtedy przydaje się ściągacz z tyłu kaptura, służący do jego „spłycania”.

kurtka rower

Szukając kurtki na rower warto też zwrócić uwagę na boczne kieszenie. Dobrze, gdy są zapinane na zamek albo rzep. Dzięki temu stan zawartość kieszeni będzie taki sam dojechaniu na miejsce.

Z kolei w chłodniejsze wieczory lub dni egzamin zdają kurtki zapinane wysoko pod szyją. Jest na tyle ciepło, że już nikt nie wozi ze sobą szalika, ale wciąż zdarzają się momenty, kiedy lepiej chronić gardło.

Czas na kilka wskazówek dla stylowych rowerzystów. Jeżeli jeździcie w prochowcu albo innym płaszczu, zwróćcie uwagę, czy tył płaszcza nie zasłania lampki. Może się tak zdarzyć, gdy lampka jest mocowana do rury podsiodłowej, a płaszcz jest trochę dłuższy.

Wróćmy na chwilę do wspomnianej komórki. Można ją zgubić nie tylko, gdy wypadnie z bocznej kieszeni kurtki. Jadąc w marynarce trzeba uważać na podmuchy wiatru. Poły marynarki lubią wtedy latać na boki, a zawartość wewnętrznych kieszeni lądować pod kołami samochodów. Rozwiązaniem jest kupno takiego telefonu albo zapinanie marynarki na guzik. Pomagają też zamki błyskawiczne przy wewnętrznych kieszeniach.

Spodnie dobre na rower

Kupując nową parę warto zwrócić uwagę na obwód nogawki w dwóch miejscach – w udzie i w okolicach kostki. Spodnie obcisłe w udach być może wyglądają dobrze (?), ale krępują ruchy podczas pedałowania. Nie przeszkadza to bardzo, ale jest dosyć upierdliwe. Na szczęście można to łatwo sprawdzić w przymierzali podnosząc nogę o tak (hantle nie są konieczne):

box-step-up

W przypadku osób z szerokimi udami problem można załatwić kupując model z niewielkim dodatkiem (1 – 3%) elastanu albo innych sztucznych włókien. Dodaje się je do dżinsu i bawełny. Dzięki nim spodnie są bardziej elastyczne i delikatnie się rozciągają przy podnoszeniu nogi, nie opinając za bardzo uda.

Drugi rozmiar, o którym wspomniałem to obwód na dole nogawki. Tutaj zasada jest prosta. Szerokie nogawki lubią ocierać o łańcuch i przednią zębatkę. W efekcie powstają ślady, po których również można poznać rowerzystę. Sam zwykle wybieram nogawki delikatnie zwężane (w przypadku dżinsów oznaczane jako tapered). Nie są tak wąskie jak rurki, ale robią robotę. Być może gdy zamocuję w końcu osłonę łańcucha, będę mógł kupić sobie dzwony. Na razie muszą mi wystarczyć takie spodnie.

Czekam na wasze pomysły i ubraniowe triki dla rowerzystów. Rzecz jasna, panie również zapraszam do komentowania.

Fot. 1, 3

  • Maciej Rutecki

    Ja dodam tylko od siebie, że lepiej unikać wszystkich wynalazków na membranie — to już płaszcz czy kurtka bawełniana zapewnia lepszą oddychalność przy jednoczesnej odporności na niewielki deszcz (na większy dobrze mieć jakąś awaryjną kurtkę/płaszcz — ja używam jakieś najtańszej, chyba zrobionej z ceraty, która zajmuje niewiele miejsca).

    Buty ze skóry licowej łatwiej się czyści niż wszelkie materiałowe do trekkingu, także w zimę, a mnogość impregnatów, które przy okazji chronią przed brudem, jest duża.

    Ja dla odmiany zawsze mam nieco porysowane buty w okolicach przodu, od góry: mam brzydki zwyczaj ustawiania wysokości pedałów podnosząc je tą częścią buta.

    Odradzam (nawet przy miejskich rowerach) podeszwy ze skóry; jak już się je ma, to warto podzelować i dbać o stan podeszwy (kremy/impregnaty).

    „Sprawę częściowo rozwiązuje chlapacz, ale coś tam zawsze się na buta dostanie.”

    Polecam ochraniacze, np. coś takiego:
    http://www.rowerystylowe.pl/c-367/pokrowce-na-buty

    używam ich, gdy jest zbyt mały deszcz na spodnie przeciwdeszczowe, a ulice nie grzeszą czystością (np. na wiosnę). Przy okazji chronią nogawki, które trudniej doczyścić niż buty.

    • Mam tak samo z butami – nie są co prawda porysowane od ustawiania pedałów, ale często się brudzą w ten sposób.

  • Carlito

    Jeśli zapowiada się deszcz (czy nawet profilaktycznie co kilka dni) warto buty przed jazdą zaimpregnować impregnatem w sprayu. Ogranicza zużycie butów i łatwiej wyczyścić. Bez problemu z deszczem poradzą sobie też zaimpregnowane buty zamszowe.
    W sezonie jesienno-wiosennym zamiast krótkich skarpetek najbardziej mi służą podkolanówki, choć podciągają spodnie z niektórych materiałów (np. chino).

  • Krzysztof Słychań

    U mnie sprawa wygląda następująco:
    Kurtka: marynarka albo kurtka skórzana, w chodniejsze dni (2 stopnie i zimniej) obowiązkowo szalik. Jeśli jest 15 stopni i więcej, jeżdżę w koszuli, lub latem w T-shircie.
    Na deszcz biorę parasolkę. Polecam jeśli jedziemy mieszczuchem (wyprostowana pozycja), mamy torpedo lub hamulce uruchamiane pojedynczą dźwignią (do hamowania wystarczy jedna ręka), a trasa jest w miarę spokojna (np. nie musimy robić skrętów w lewo na ruchliwych drogach). Swoją drogą, przy okazji następnej bytności w Amsterdamie, chcę kupić parasolkę Senz z uchwytem na kierownicę: https://www.senz.com/en/
    Spodnie: jeżdżę na rowerze z pełną osłoną, nawet dzwony jej niestraszne, choć raz czy dwa na pięć lat nogawka wkręciła się w korbę. Dzieje się tak przy korbach na kliny; nogawka może zawadzić o klin i owinąć się dookoła korby. Jeśli masz korbę na kwadrat, taka sytuacja nie powinna się przydarzyć. W razie czego – bez paniki, wystarczy się zatrzymać i wyciągnąć.
    Nakrycie głowy: kapelusz na zimne dni daje radę. Nie uznaję kominiarek itp., to nie mój styl, a zimą i tak nie jeżdżę szybciej niż 25km/h max, by się nie zapocić.
    Buty: skórzane półbuty, a na mokre dni i zimę – kowbojki do kolan. Jeśli się usyfią od brei, przecieram wilgotną szmatką albo papierowym ręcznikiem. Mam chlapacz, a przy przejeżdżaniu przez kałuże podnoszę nogi do góry.

  • KG

    Patent nie nowy, ale na wiosnę i jesień poleca się kurtkę skórzaną.

    • Krzysztof Słychań

      Na zimę do -10…-15 też polecam, z szalikiem. Jak jest zimniej, zakładam kożuch.

  • Ciekawe patenty, chyba nie tylko dla Panów ;). Źle dobrane spodnie na rower to utrapienie, najgorsze jak się nogawka wkręca :P.

    • pitipit

      nogawkę można jakoś spiąć, dla mnie gorszym utrapieniem jest przecieranie spodni od wewnętrznej strony ud w okolicach kroku ;(

      • Maciej Rutecki

        Zmień siodełko. Ja miałem żelowe na amortyzowanej sztycy. Generalnie z wyższej półki, ale problemem były przecierające się spodnie (tak po 1,5-2 latach) i trudne do usunięcia zagniecenia. To pierwsze rozwiązałem kupując bawełniane spodnie nieco lepszej jakości, z minimalnym lub zerowym dodatkiem sztuczności.

        Do zmiany siodełka, na miejskiego Brooksa, przekonała mnie rozmowa z użytkownikiem tego siodełka skórzanego. Do zalet zaliczył nie wycieranie się spodni.

        Co prawda po krótkim czasie, ale jednocześnie z siodełkiem dwie pary nowych spodni i nie widzę żadnych śladów zużycia, a i wygoda wyższa mimo braku amortyzacji w sztycy.

      • Myślałem, że tylko ja tak mam ze spodniami i zrzucałem winę na ocierające się o siebie uda :-)

  • Mnie na rowerze męczy coś, o czym nie wspomniałeś: długość „góry” i rękawów. Może to kwestia różnych pozycji na rowerach, mój na przykład wymusza już taką lekko pochyloną, przez co:
    1) potrzeba nieco dłuższych rękawów, bo inaczej marzną nadgarstki i wieje do środka
    2) bluz/koszulek dłuższych niż przeciętnie, żeby przy tej nieco pochylonej pozycji zakryły nerki i nie groziły straszeniem przechodniów wystającą bielizną. To chyba zmora szczególnie damskich ciuchów, które często produkują w długości „do pasa”.
    A poza tym, pełen luz, rower przyjmie większość zwykłych ciuchów, może poza długimi płaszczami a la batman :)

    • Maciej Rutecki

      „A poza tym, pełen luz, rower przyjmie większość zwykłych ciuchów, może poza długimi płaszczami a la batman :)”

      Mówisz o takich długościach:
      http://www.cyclestyle.com.au/?attachment_id=13046
      https://www.flickr.com/photos/100243843@N07/9601778738/

      i widziałem w Brukseli i Warszawie rowerzysty w klasycznym prochowcu (podejrzewam, że o długości za kolano). Dress guard, to jest to co mi brakuje w obecnym rowerze i by rozwiązało potencjalne problemy z dowolną długością płaszcza. :-)

      Są też płaszcze dedykowane dla rowerzystów. Np. Brooksa — cenę pominę milczeniem.

      • Tak, mówię o takich długościach. Zauważ, że w podanych przez Ciebie przykładach płaszcze są rozpięte, przynajmniej na dole. Z takim to nie problem, za to jeśli coś jest zapięte prawie do kolan to robi się już trudniej :)

        • Maciej Rutecki

          A taki jak mówisz także widziałem na ulicach Brukseli: zapinany aż po sam dół. Zerknij na zdjęcia Mikaela Colville-Andrsena (Copenhagen Cycle Chic — nie mam własnych), swojego czasu wydał fajny album, gdzie — wśród fotografii — jest to popularny strój na jesień i zimę.

          W Polsce elegancko ubranych rowerzystek jest bardzo mało. A szkoda. :-)

  • bicksick.com

    uwaga na spodnie „wodoszczelne” – co z tego ze nie przepuszcza kropli deszczu, skoro po spodem zrobi Ci sie bardziej mokro niz na zewnatrz! Sam uzywam tylko w ekstremalne ulewy.

    do tego na zime polecam ochraniacze motocyklowe + poggies (bardzo prosta konstrukcja – http://bikesick.com/chron-koncowki-defend-your-members/ ).

    uzywanie maseczki przeciw-pylowej wskazane, chociaz juz samo jezdzenie w buffie zmniejszylo u mnie problemy z chrypa, bolem gardla czy przelotnymi przeziebieniami.

    do tego obowiazkowo wpuszczanie spodni w skarpety – nauczylem sie tego w Londynie, tam to zaden obciach, jest cieplej i unikasz zniszczenia spodni.

    ostatnia sprawa to buty na deszcz – teraz testuje gumowe sztyblety na plaskiej podeszwie; ale gumiaki/kalosze to ekstra rozwiazanie

  • intothebike

    Na rower ubieram się po prostu w stare buty, a biorę ze sobą na zmianę drugie do plecaka. Spodnie to rzecz dla mnie trudna, bo z jednej strony chcę jakoś wyglądać, a nie chce też spodni które nie oddychają, bo no trochę się pocę w trakcie jazdy i oddychanie to sprawa kluczowa… najlepiej właśnie czuję się w elastycznych dżinsach! Rower mam taki zwykły, z media expert (tani ale dobry) więc też nie chce dokupować sobie jakiegoś ubrania za miliony. Najlepiej to popróbować z tym co się ma, bo zawsze w domu znajdzie się coś, co się nada i spełni swoją funkcję ;)

  • Monika Stepien

    a jak ja mam sie ubrac?od10-iu lat jezdze w atenach (miescie zupelnie nie przychylnym rowerzystom) i musze powiedziec, ze w dalszym ciagu sprawa stroju w zimie jest trudna.chodzi o to ,ze w tym miescie jest albo pod gorke, albo z niej i w dodatku czesto dosc stromo.jak juz mnie obleja siodme poty to nastepuje intensywne wietrzenio-chlodzenie.macie jakies pomysly?

    • Ateny rzeczywiście nie brzmią jak miasto przyjazne rowerom. Nie byłem tam nigdy, ale w minione wakacje byłem na włoskiej wyspie Ischhia. Nie ma tam infrastruktury rowerowej i jest dużo podjazdów. Nie zauważyłem specjalnego stroju u tamtejszych rowerzystów, ale rzuciło mi się w oczy, że ludzie często korzystają z rowerów elektrycznych. Do jazdy po górkach mogą być dobrym pomysłem.

  • Przemek

    Pierwsze dwa zdjęcia są jakieś oderwane od rzeczywistości. Prawidłowa technika pedałowania zakłada stykanie się stopy z pedałem w obszarze śródstopia, żeby jak najefektywniej przenieść energię. Jak ktoś pedałuje piętami i ma jeszcze od tego pozdzierane buty to tylko współczuć….

    • Maciej Rutecki

      „Jak ktoś pedałuje piętami i ma jeszcze od tego pozdzierane buty to tylko współczuć….”

      Chyba czytaliśmy różne teksty. Bok buta wyciera się nie od złego stawiania stopy na pedale na wysokość, tylko w odległości od ramienia korby. Nikt tutaj piętą nie pedałuje. Proszę, przeczytaj ponownie poradnik. :-)

      Co do stawiania w okolicach śródstopia, poza skrajnościami, nie ma to aż takiego znaczenia jeśli nie jedziesz na czas, czy siłowo. Przy grubych podeszwach i mokrych (od śniegu) czasem utrzymać prawidłową pozycję jest ciężko i noga ucieka do przodu zapierając się o obcas. Wtedy pedał jest na wysokości środka stopy, a nie bliżej przodu jak mawiają poradniki i dużo na to nie poradzisz. Podobnie z klasycznymi półbutami na skórzanej podeszwie w deszczu.

      Jak nie masz mega płaskostopia, to wątpię żeby Ci to robiło aż taką różnicę. Jeśli jednak, to polecam spd, albo chociaż platformy.

  • Pingback: Kurtka 3 w 1 - chyba znalazłem idealny strój na rower jesienią » Miejski blog rowerowy()