Karta rowerowa – potrzebna?

Dzisiaj 14 października, Dzień Nauczyciela. Z tej okazji chciałabym przypomnieć Wam, drodzy rowerzyści, o pewnych nauczycielach – tych, co przygotowywali nas do egzaminu na kartę rowerową. Znacie nazwisko tego nauczyciela? Ja nawet nie pamiętam, czy był to pan/i od techniki, czy osoba spoza szkoły. Ale dzięki niej poznałam znaki drogowe, dowiedziałam się, jak wyprzedzić inny pojazd, czy skręcić na skrzyżowaniu w lewo. Oczywiście, teoria nierówna praktyce, i odwagi do jazdy po ulicy też trzeba było się nauczyć. Choć cieszę się, że karta rowerowa funkcjonuje, mam z nią pewien problem.

Paradoks rowerzysty

Jeśli wyjeżdżasz na drogę samochodem, motorem czy skuterem, musisz mieć uprawnienie w postaci prawa jazdy. Chcesz jeździć legalnie po drogach? Nie ma rady, przepisy znać musisz, koniec-kropka. Z kartą rowerową jest inaczej. Jeśli ukończyłeś 10 lat i chcesz poruszać się rowerem, musisz zdać egzamin na kartę rowerową (= musisz znać przepisy). Ale jeśli skończyłeś 18. rok życia, i dopiero teraz odkryłeś, że rower jest Ci przeznaczony, nie musisz w zasadzie nic. I, choć teoretycznie ignorantia legis non excusat (nieznajomość prawa nie usprawiedliwia), w praktyce prawo pozwala poruszać się pojazdem (rowerem) po drodze bez znajomości przepisów.

Jeśli więc nie jesteś pewien, jak zachowywać się na rowerze, prosimy: naucz się przepisów i nie wystawiaj nam, rowerzystom, złego świadectwa. Jedź komunikacją publiczną. 

A tymczasem, jeśli znasz już przepisy ruchu drogowego, warto zapoznać się także z aplikacją przygotowaną przez Święto Cykliczne Kraków (link tutaj) – dzięki testowi dowiesz się, czy bezpiecznie poruszasz się po mieście rowerem (i samochodem).

A pod spodem zamieszczamy film, który podpowie Ci, jak powinien zachować się rowerzysta między samochodami.

fot. clarkmaxwell

  • Olo

    Zdałem ten niezwykle trudny egzamin i kartę od razu zgubiłem. Kilka lat później, jeżdżąc po wiosce ze znajomymi zobaczyliśmy patrol policji. Znajomi chcieli wracać inną drogą, bo na pewno nas zatrzymają a nikt nie miał kart. Od tamtego czasu zastanawiam się, czy kiedykolwiek, komukolwiek policja sprawdzała kartę rowerową. Dam sobie uciąć palec, że nie. Ręki to się jednak boję ;)