Klimat na rowery mamy idealny. Sorry!

Klimat na rowery mamy idealny. Sorry!

Klimat w Polsce się ostatnio zmienia. To fakt zauważalny gołym okiem. „Dobry klimat” na rowery zawitał w większości dużych polskich miast. Ostał się już tylko jeden-jedyny ośrodek, w którym włodarze narzekają na bezwzględne warunki atmosferyczne (nie, nie chodzi o Białystok).

Nie będę wskazywać palcem, bo Czytelnicy powiedzą, że się uwzięłam. Ale powiem tylko, że w mieście, o którym mowa, je się pyry, wychodzi na dwór i mieszka w fyrtlu. Wpis dedykuję prezydentowi tego miasta, który antyrowerową mantrę klimatyczną powtarza od lat, ale… nie przynosi ona rezultatów.

Oto cztery dowody na to, że klimat na rowery jest w Polsce idealny.

Dowód pierwszy: jesień

1862051841_b344f421b5_b

Jeśli jesień pachnie dla Ciebie choinką zapachową, odstaw czasem samochód i koniecznie wsiądź na rower. Ta pora roku zachwyca nie tylko kolorami – jesień to także zapach liści. Teraz temperatury są doskonałe: nie przemarzniesz do szpiku kości, ale i nie zgrzejesz się zanadto. Jeśli nie wiesz, jak się ubrać jesienią na rower, Maciek podpowiada tutaj. Deszcz to także żaden problem: wystarczy tylko kilka prostych trików, a jazda stanie się przyjemniejsza.

Dowód drugi: zima

10743237_10152804122969173_900217390_n

Wbrew obiegowej opinii, że zima jest za zimna, odpowiadamy raz jeszcze: w Polsce temperatury są idealne! To nie rosyjska Mokrusza, gdzie na pytanie o pogodę, ciocia Szura odpowie: „Minus 20, ale zimy jeszcze nie widać”*. Wracając ze Skandynawii, nie pomkniesz saniami jak Bałtyk szeroki. Nie przesadzajmy, w Polsce temperatura zimą waha się między -6°C a 3°C na północy.  Ruch na rowerze sprawia, że w większość zimowych dni jeździ się dobrze i ciepło. Aktywność fizyczna uodparnia na choroby, zimowa depresja nie przewraca w głowie, a jazda po śniegu to frajda. Aż dziwi, że niektórzy najpierw palą, potem topią tę nieszczęsną Marzannę…

Dowód trzeci: wiosna

5584915469_21f301a6e6_b

Pierwsze cieplejsze promienie słońce, zapach ziemi, świeża zieleń, pączki na drzewach… Chyba nie muszę udowadniać, że wiosna to idealna pora na rower?

Dowód czwarty: lato

IMG_20140822_131738

W upalny letni dzień trochę czasem spoci się tyłek, i może czasem będziemy potrzebowali chwili, by doprowadzić się do ładu. Ale cieszmy się, że latem temperatury są znośne, i nie dochodzą do 40 – 47 stopni, tak jak w Rzymie, czy Barcelonie.

Panie Prezydencie, warunki klimatyczne mamy podobne do Kopenhagi, gdzie 37% mieszkańców codziennie wybiera rower. Aby zmotywować Pana bardziej, nadmieniamy, że średnia roczna suma opadów w Polsce (600 mm) jest nawet niższa niż w Danii (712 mm). Nic dziwnego, że w całej Polsce nastroje w stosunku do rowerów się zmieniają. Może najwyższy czas, aby w mieście Starego Marycha też coś w końcu tąpnęło?

Fot. 12, 4

*Czytaliście „Zieloną sukienkę” Małgosi Szumskiej? Lektura obowiązkowa!

  • Mariusz Jackowiak

    Obiema rękoma podpisuję się pod artykułem. Trzeba zmienić skamieniałe myślenie o rowerze jako opcji na jedynie słoneczne dni. Ale odnośnie przytyku do pewnego miasta to owe miasto wypuszcza broszury zachęcające do jazdy rowerem a tam „To pierwszy, ale nie jedyny argument w odpowiedzi na pytanie: dlaczego warto poruszać się po Poznaniu rowerem? Powód drugi: Poznań jest miastem o najmniejszej w Polsce ilości opadów atmosferycznych, a jednocześnie największej liczbie dni słonecznych w roku. W stolicy Wielkopolski jest ich średnio 205 w roku. Zbyt mała liczba opadów – z oczywistych względów – nie jest korzystna dla zieleni, zwłaszcza tej miejskiej, ale akurat dla rowerzystów taka statystyka powinna być niezwykle zachęcająca.” czyli coś z tym waszym twierdzeniu nie do końca gra. A tutaj źródło http://www.zdm.poznan.pl/content/pliki/przewodnik_rowerowy_poznan_2014.pdf

    • A-no-proszę! Dzięki za podesłanie ciekawego materiału :) Jest tu nawet o rowerowej tradycji Poznania! Czyli Pan Grobelny najpierw autorytetem ZDMu pisze, że jest rowerowa tradycja, a potem w prasie ogłasza, że Poznań rowerowej tradycji nie ma (jak również klimatu). ciekawe :)

      • Mariusz Jackowiak

        Myślę, że należy się zastanowić czy Pan z wąsem to synonim Poznani bo może tutaj jest błąd w myśleniu i ton części wypowiedzi :). Ja za tym Panem również nie przepadam ale myślę, że Poznań się broni mimo tego kto siedzi na stołku. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że bez niego mogło by być lepiej, ale z kolei czy by tak było pewności nie mam. Dobranoc ;)

        • Nikt nie powiedział / napisał, że Grobelny to synonim Poznania.