Czy jesteś rowerzystą?

Moje dzieciństwo przypadło na ciekawą dekadę lat 90-tych. Te czasy kojarzą mi się z noszeniem obciachowych ciuchów po starszych dzieciach, Modą na Sukces, zespołem The Kelly Family, no i z ewidentnie złą architekturą. To także moment, kiedy po okresie kupowania składaków, zaczął się boom na tanie górale z supermarketu. Ciekawy czas, gdy wszyscy mieli rowery, a prawie nikt nie był rowerzystą.

Oczywiście, kiedy byłam mała, różowy szeleszczący dres był wygodny, The Kelly Family to była dobra nuta, a wrocławski Solpol był cudem architektury. I tanie górale z supermarketu też były fajne – nawet jeśli nie miały amortyzatorów i kosztowały ok. 300 zł. Jeździły! Jako dziecko, a potem nastolatka, dojeżdżałam do szkoły rowerem. Można by uznać, że byłam prekursorką: wykorzystywałam rower jako środek transportu, zanim to było modne, ale… czy byłam rowerzystką?

Młotek, rower i pralka

Kiedy było się dzieckiem lub nastolatkiem rowerem jeździło się po chodnikach, bez oświetlenia, na grubych terenowych oponach. Nie utożsamiałam się z rowerzystami. Byłam osobą, która miała rower i posiadła umiejętność jazdy na nim, ale za żadne skarby nie byłam rowerzystką. Nawet nie wiedziałam, że istnieją jakiekolwiek inne typy rowerów poza góralami!

Cycle chic, rowery trekkingowe, biegi w piaście – tych pojęć nie znałam wcale. Rower był po prostu jednym z wielu narzędzi w życiu codziennym: jak szczoteczka do zębów, młotek, czy pralka. Przecież nikt nie utożsamia się z grupą osób myjących zęby szczoteczką do zębów. Nikt nie zakłada stowarzyszeń ludzi piorących w pralce, ani fundacji wspierającej użytkowników młotka.

Młotek, rower, pralka

Cykliści to nie rowerzyści?

Jeśli chodzi o posiadaczy roweru, można by rozpisać całe drzewo z typologią, kto jest kim w rowerowym świecie. A do tego dorobić jeszcze pokaźną gałąź z samymi tylko typami rowerzystów. Bo rowerzyści w Polsce to węższa grupa niż angielscy, czy amerykańscy „cykliści” (chodzi o pojemność znaczenia słowa cyclist).

Na Wyspach, czy za Oceanem, cyclists to wszyscy, którzy poruszają się na rowerze, i wtedy do jednego worka upchniemy tych, którzy męczą swoje amory na górskich trasach, tych, co dojeżdżają do pracy mieszczuchem, jak i tych, co prują po asfalcie w obcisłych majtach.

Kim są rowerzyści w Polsce?

Media określają mianem rowerzysty wszystkich, którzy poruszają się na rowerze. Ale to jak z bieganiem: czy każdy, kto biegnie jest lekkoatletą? Na tramwaj również się biega. Mam wrażenie, że do bycia rowerzystą przyznaje się mniej więcej połowa tych, którzy w ogóle rower posiadają. Bo gdyby zapytać fascynatów rowerów górskich, czy są rowerzystami, większość zapewne zaprzeczyłaby. Do związku z rowerzystami nie przyznaliby się także kolarze szosowi, i aspirujący do tej grupy. Rowerzystami pewnie nie czuje się także większość ostrokołowców i kurierów, choć w dużym stopniu sympatyzują z rowerzystami. Nie utożsamia się spora część „niedzielnych rowerzystów”, którzy raz na jakiś czas przecierają rower z kurzu, by przeparadować swoim rumakiem na jakiejś reprezentacyjnej trasie rekreacyjnej. I pewnie ten opis nadal nie wyczerpuje wszystkich, którzy „rowerzystami” być nie chcą.

Rowerzysta to użytkownik roweru, który wie, że mógłby pomykać legalnie i bezpiecznie po jezdni, bo powinna być przewidziana przestrzeń na ulicy dla rowerów. Dodatkowo czuje się ideowo jednym z tych, którzy celowo i rozmyślnie wybierają ten kosmicznie cudowny jednoślad.

Nie odpowiem Wam teraz, kiedy w Polsce pojawili się pierwsi rowerzyści (to temat na osobne studia!), ale mam wrażenie, że ta kategoria zrodziła się wtedy, kiedy zdano sobie sprawę, że człowiek na rowerze jest na ulicy gatunkiem na wyginięciu, wypieranym przez ludzi w puszkach na czterech kołach. Rowerzysta to ktoś, kto chce mieć swoje miejsce w przestrzeni miejskiej. A takich ludzi z roku na rok przybywa!

drogi rowerowe

Od lat 90-tych dużo zmieniło się w Polsce. Mamy wybór, jakiej muzyki chcemy słuchać, wiemy, jakich seriali się nie ogląda. I posiadacze rowerów też są coraz bardziej świadomi: że rower górski jest jak dres – nie musimy z niego korzystać przy każdej okazji. I że warto mieć swoje miejsce na drodze.

Jaka jest Wasza definicja rowerzysty? Nie zgadzacie się? Zapraszam do dyskusji.

Fot. 1, 2, 3

  • Maciek – Na Rower! Blog

    Bardzo fajna definicja rowerzysty. Podpisuję się pod nią obiema rękami!

  • gonzo

    No, ja z mojego dzieciństwa pamiętam, że samochody we wsi były ze dwa a rower był jak trzecia noga – każdy miał rower. I roweru się nie dostawało na komunię, ale gdzieś tak w wieku 2 lat, żeby jazda była czymś naturalnym. Bo do sklepu było 3 km a do kościoła jakieś 6. Pamiętam lekki szok jak się po przeprowadzce do Krakowa zetknąłem z poglądem, że rower służy tylko do łikendowej rekreacji albo sportu wyczynowego. Po latach już się trochę przyzwyczaiłem do myśli, że istnieją ludzie, dla których to nie jest najzwyklejszy środek lokomocji…

  • Remigiusz Marondel

    Na pojęcie rowerzysta patrzyłem zawsze przez pryzmat przepisów o ruchu drogowym.
    Ale myślę że nie mało coś mogę o tym powiedzieć,ogólnie na rowerze jeżdżę od ponad trzydziestu lat,w cyklu miejskim mam około dwudziestu lat doświadczenia.
    Rower to mój styl życia,mam dwa rowery które męczę po mieście i dwa do turystyki.
    Nie zawsze poruszam się zgodnie z przepisami,po prostu jest wolne to jadę,
    nie dać się zabić,to moja maksyma.
    I nie wyobrażam sobie mając zdrowe nogi i ręce poruszać się po mieście czymś innym,samochód,komunikacja,to strata czasu i pieniędzy.
    Rower to styl życia lub nie.
    A rowerzysta to raczej pojęcie dla speców od przepisów i drogówki.