Minimalizm w życiu rowerzysty

Minimalizm w życiu rowerzysty

Od czasu do czasu poznaję osoby, które albo żyją oszczędnie, nie wydając za wiele na pewne sfery swojej egzystencji, albo stosują minimalizm w życiu. Otaczają się małą ilością rzeczy i trzymają się tych przykazań, jak astronauci statku kosmicznego. Bo za dużo przedmiotów przytłacza, więc po co je w ogóle posiadać? Jednak cała praca włożona w nieposiadanie przedmiotów pryska, kiedy tylko na horyzoncie pojawia się rower. Albo jego wizja.

Minimalizm jest centralną osią filozofii Maćka. Posiada on głównie laptopa, głośniki i krzesło do siedzenia przy laptopie, od czasu do czasu także i Kindla, przez co czasem odnajduję książki o minimalizmie i artykuły z blogów minimalistycznych. Niekiedy, zaglądając Maćkowi przez ramię do jego komputera, obserwuję, że rytualnie ogląda też filmy o ruchu Tiny House People. Jestem prawie pewna, że gdyby minimalizmu nie wymyślono wcześniej, Maciek byłby jego głównym prorokiem.

Mam niejasne wrażenie, że kiedy zamieszkaliśmy razem, ilość rzeczy, które przywiozłam ze sobą, musiała go przygnieść i doszczętnie zdruzgotać. Ten człowiek po prostu nie mógł oddychać, podduszany myślą o zbyt dużej ilości rzeczy skumulowanych w jednej przestrzeni.

Jest jednak jedna sfera, która kompletnie wymyka się Maćkowi spod rygorystycznej kontroli minimalizmu – są to rowery. Maciek zmienia rowerową orientację z częstotliwością raz na miesiąc (lub częściej). Czasem widzę Maćka intensywnie grzebiącego w internecie. Skupiona mina świadczy o ciężkiej pracy włożonej w przeprowadzanie złożonych analiz treści, badań porównawczych, analiz danych zastanych metodą jakościową i ilościową. W pewnym momencie Maciek odrywa zamglony wzrok od komputera, i z pełną powagą oznajmia:

Kwiecień: Muszę sobie kupić składaka

Bo mimo, że na składaku wygląda się jak słoń na mrówce, to ten zmyślny gnojek zmieści się wszędzie. Chcesz wsiąść do pociągu bez problemu? Nie ma sprawy! Składasz ramę, kierownicę, pedały i siodło, i jedziesz.

rower składany

Maj: Potrzebuję roweru urban

Kierowcy stoją w korkach, a rowerzyści jeżdżą szybko. A na rowerze urban jeszcze szybciej. To rowery o geometrii szosy, stworzone na asfalt, na cienkich oponach. Czasem mają ostre koło, ale Maciek woli te z hamulcami – przecież „im szybciej jedziesz, tym skuteczniejszych hamulców potrzebujesz”.

Rower typu urban

Czerwiec: Chcę mieć rower towarowy

W jednym sklepie rowerowym, sprzedającym stare holendry, Maciek wypatrzył longtaila. Zamierzał kupić i doprowadzić do stanu świetności. Nie kupił. Zajął się pisaniem bloga.

rower towarowy

Zobacz: Rowery miejskie: rower longtail

Koniec czerwca: Muszę kupić sobie elektryka!

„Na co komu skuter, jeśli możesz mieć ROWER ELEKTRYCZNY?!” – przecież masz dwie świetne rzeczy w jednym: rower + napęd.

rower elektryczny

Lipiec: Chcę kupić rower crossowy

Jeśli Maciek miałby kupować coś podobnego do roweru górskiego, wybrałby taki model, który byłby przy okazji dość uniwersalny: bo amortyzatory są fajne, i koła 28 cali też są fajne. A najfajniej jeździ się po dziurach. Whoa!

rower crossowy

Koniec lipca: Kupuję stary, klasyczny rower miejski

Trzeba też mieć rower elegancki, świąteczny, przy którym należy się więcej namachać w garażu niż na drodze. Który pasuje do kija golfowego. I do kaszkietu, i kraciastej kamizelki.

rower miejski

I pewnie w tym szaleństwie jest metoda: tak bardzo nie możesz zdecydować się, jakiego roweru potrzebujesz, że w końcu nie kupujesz żadnego. Masz przecież swojego wysłużonego rzęcha, który bądź co bądź jeszcze jeździ – i na pewno pojeździ, póki nie rozpadnie się kompletnie lub nie wkurzy Cię na tyle, że w końcu kupisz nowy. A tymczasem Twój garaż może cieszyć się minimalistyczną ascezą. Albo i nie.

Fot. 1, 2, 4, 5, 7

  • Oj będzie polemika w następnym wpisie, będzie…

    • Podoba mi się ;-)
      To może coś więcej o minimalizmie rowerowym?

      • Odpowiedź na post Majki jest już gotowa, ukaże się jutro. Pewnie jeszcze będziemy pisać na blogu o minimalizmie, w końcu to dość zbliżony temat. W międzyczasie mogę polecić dobry blog minimalistyczny: http://www.prostyblog.com/

  • Maciek – Na Rower! Blog

    Czyżby wszystkie rowerowe Maćki czuły klimat minimalizmu? Od pewnego czasu interesuję się minimalizmem i dążę do zmniejszenia ilości posiadanych przedmiotów. Szukam rozwiązań bardziej praktycznych i uniwersalnych. Z niektórych przedmiotów po prostu rezygnuję, jak na przykład z 70% ubrań, w których i tak nie chodziłem. Od ponad pół roku, przerzuciłem się z czytaniem na Kindla, muzyki słucham na słuchawkach (sprzedałem kolumny) itd.

    Niestety z rowerami mam problem i jestem posiadaczem aż trzech bicykli. Tak prezentuje się moje stadko: http://wp.me/P4KBcR-13X

    W planach mam zmianę składaka na mieszczucha/holendra z koszykiem ;)

    • Czytałem twoje wpisy o ultralight bikepacking. Jeśli to nie jest minimalizm, to już sam nie wiem co nim jest ;-) A co do rowerów, to w szczytowym momencie miałem 4. Teraz są 2, ale ostatnio rzeczywiście mnie nosi po aukcjach i stronach sklepów internetowych.

      • Maciek – Na Rower! Blog

        Ultralight bikepacking to zabieranie możliwie jak najlżejszych rzeczy, nieraz kosztem komfortu. Ot szybka szkoła życia w trudnych warunkach. Ja w tej dziedzinie jestem niedoświadczonym turystą (w porównaniu do ludzi których znam, czy czytuję).

        Minimalizm to dla mnie posiadanie małej ilości przedmiotów, bez zbytniej utraty komfortu, funkcjonalności czy jakości przedmiotu. Kupując kubek nie muszę myśleć czy nie waży za dużo. Kupuję jeden i stawiam na jakość. Jadąc rowerem nie mogę/ nie chcę sobie pozwolić na wożenie dodatkowego przedmiotu. Wtedy herbatę/zioła/herbatkę buszmeńską parzę w odciętym kawałku kartonu po soku/ butelce czy uszkodzonym bidonie.

        Nie ukrywam jednak, że podróżowanie na rowerze zmobilizowało mnie do zmniejszenia ilości przedmiotów posiadanych na co dzień.

  • Pingback: Czy stać cię na samochód marzeń? | Miejski blog rowerowy()

  • Ucik

    Nie jestem minimalistą tylko pasjonatem kolarstwa, (jednak głęboko rozważam zasadność zakupu kolejnych rzeczy).
    Jeżeli chodzi o rowery to mam 4 (jakiś czas temu ukradli mi jeden), ale bardzo fajnie było by mieć jeszcze 2, albo 3…. przy 4 czułbym potrzebę, żeby jednego się jednak pozbyć. ;)

    • Jakie rowery masz, jakie chciałbyś mieć, a których chcesz się pozbyć? ;)

      • Ucik

        Mam dojazdowy (miejski), szosę, górski i TT.
        Nie chciał bym się pozbywać żadnego, ale jakby była wielka potrzeba to trzeba by się z czymś rozstać :( (na szczęście mi to nie grozi, gdyż jakiekolwiek zmiany w stajni pozostają w sferze marzeń/planów wymiany na: „za 2-3 lata”).
        A przydał by się:
        -Miejski góral (żeby nie było strachu zostawić gdzieś przypiętego).
        -Singlespeed/ostre koło.
        -Zimowy rower (bo żal mi katować rower w zimie)
        -Jakiś rower, żeby zostawić u rodziców, abyśmy mogli się razem wybrać jak ich odwiedzam.

        A jakby się jeszcze rozmarzyć to coś by się jeszcze znalazło :)

        • Doskonale cię rozumiem! Może to głupie pytanie, ale co to jest TT? :-)

          • Ucik

            Moja wina.
            Precyzyjnie oznacza to Time Trial, czyli rower do jazdy na czas. W moim wypadku do triathlonu, (do niedawna nie było między tymi rowerami większej różnicy, więc czasami używa się tych nazw wymiennie, chociaż teraz ich ścieżki się rozchodzą). Ogólnie to można stwierdzić, że oprócz charakterystycznego wyglądu, cechuje się sporą szybkością i wygodą, cenną zwłaszcza podczas długich tras. Za to, kiepsko jeździ się nim w grupie. :(

          • Dzięki za wyjaśnienie.

  • Pingback: Ile naprawdę kosztuje jazda rowerem? Sprawdźmy to! » Miejski blog rowerowy()

  • Pingback: Wigry 3 jeszcze pojedzie! » Miejski blog rowerowy()

  • Pingback: Pytania, które warto sobie zadać zanim kupisz nowy rower » Miejski blog rowerowy()