Rower rodzinny? Jest taki jeden. Podwodny

Rower rodzinny? Jest taki jeden. Podwodny

W wakacje wpadła do nas z wizytą pewna rowerowa rodzina z Belgii. Porozumiewając się po anglo – germańsku (?), ustaliliśmy pewne, nieznane nam dotąd, rowerowe fakty. Że istnieją rowerzyści, którzy mimo dużej ilości bagażu i dwójki dzieci w przyczepie, omijają płaskie tereny, bo wolą jeździć po górach. Że da się zwiedzić Rumunię z dziećmi na rowerach. Oraz że w Belgii popularny jest rodzinny rower… podwodny.

– Ale jak to… podwodny? – wybałuszyłam oczy.
Nie, wcale nie chodziło o rower, którego cechą naczelną jest to, że jeździ się nim pod wodą. Nazwa tego roweru wzięła się od nazwiska projektanta – odpowiedzieli goście. Onderwaterfiets to rower rodzinny – rewolucja dla tych, którzy codzienne odwożą dziecko/dzieci do przedszkola/szkoły. Taka idea mogła narodzić się tylko w krajach niderlandzkich!

Nie to, żebyśmy w Polsce nie borykali się z takimi problemami jak dowożenie dzieci szkół! Wśród moich znajomych to dość częsty problem. Na widok Oderwaterfiets’a, przypomniał mi się problem znajomego, który jakiś czas temu pytał w grupie rowerowej na FB:

Jak jeździć z 8-letnim dzieckiem do szkoły?

Wielu rowerowych rodziców zastanawia się, jak jeździć z dzieckiem, kiedy jest ono na tyle duże, że nie zmieści się w foteliku. Ba! nawet jeździ na rowerze, ale wciąż jest na tyle małe, że nie pojedzie samodzielnie po ulicy. I tu właśnie przychodzi nam z pomocą rower rodzinny – „podwodniak”.

Ten tu to tandem czy nie?

Na pierwszy rzut oka Onderwaterfiets wygląda jak tandem. Ale bardziej dociekliwi twierdzą, że wygląd to jedyna rzecz, w której „podwodniak” przypomina tandem. Oderwaterfiets to pomysł na dowożenie dzieci w wieku 3,5 – 8 lat (może nieco więcej) w wygodny sposób.

A wygląda on tak:

Paris Match med res
fot. Ronald Onderwater, Onderwaterfiets.nl

Rama Onderwatera przypomina trochę ramę roweru towarowego, Bullita czy Long Johna. Ale zamiast przedniej paki znalazło się miejsce na dodatkową sztycę (albo dwie) i… hm, nazwijmy je uchwytami (zamiast kierownicy) oraz pedałami. Ten rower to geniusz w pełnej okazałości. Czym się różni od standardowego tandemu? Przyjrzyjmy się!

Po pierwsze, sternik z tyłu

Jeśli chcielibyśmy szukać wodniackich analogii, to znalazłaby się jedna… ;) Ster (jak w każdym porządnym statku) znajduje się z tyłu. W Onderwaterfietsie osoba na przedzie jest pasażerem i nie może kierować rowerem. Natomiast kierownica została przeniesiona do tyłu, na miejsce, gdzie siedzi dorosły. Nie ma więc zagrożenia, że dziecko spowoduje wypadek, nieprawidłowo reagując na wydarzenia w ruchu ulicznym.

Po drugie, kto tu kręci?

Nie dajcie się zwieść. Pedały, wcale nie oznaczają, że rower może pojechać. A już na pewno nie pojedzie, kiedy kręci tylko pasażer. W „podwodniaku” to dorosły napędza rower, a dzieciaki mogą tylko pomagać w pedałowaniu. Mogą nawet kręcić nierównocześnie. Albo w ogóle. Dzięki temu, że dzieciaki mogą pedałować, nabierają kondycji, a dodatkowo zapewniają sobie komfort termiczny nawet podczas chłodniejszych dni.

Po trzecie, dla 1, 2, 3, a nawet 4 i 5 osób!

Potrzeba Wam dowodu? Proszę! Wystarczy wyobrazić sobie fotelik na bagażniku ;)

Family Cycle Train

 

Oczywiście, rower na tym zdjęciu to model XL. Gdy najmłodsze dziecko będzie na tyle duże, możesz zrezygnować z dodatkowej sztycy przy głównej kierownicy. Na „podwodniaku” w rozmiarze normalnym wciąż jesteś w stanie przewieźć trójkę dzieci (zakładając, że masz jeszcze fotelik rowerowy na bagażniku ;). To chyba dobry wynik?

Rower idealny. Może nie najtańszy, bo 3-biegowy model to ok. 7 500 zł, ale warto sobie uzmysłowić, że ten koszt to i tak taniej niż nie jeden samochód z piątej ręki czy rower elektryczny.

Też tak chcę:

Jak Wam podoba się rower rodzinny? Jeździlibyście? Jakie macie swoje sposoby na dowożenie dzieci do szkoły? Podzielcie się w komentarzach.

A jeśli posiadacie Onderwaterfietsa, koniecznie dajcie nam znać!

fot. 1 Evan Delshaw

  • Kajtostany rodzinne wyjazdowe

    Jak tylko dzieciaki nam podrosną to kto wie, kto wie… wygląda wybornie. Chciałabym tylko sprawdzić jak się to prowadzi w naszych warunkach infrastrukturalnych:)

  • Krzysztof Słychań

    Fajny rower, widziałem kilka w Holandii, choć nie przyglądałem się bliżej. Konstrukcja jest modularna, wydaje się łatwa do przekonfigurowania. Można odkręcić elementy mocujące kierownice i siodełka dzieciaków, a zamiast tego zamocować skrzynię (robiąc z tandemu bakfiets lub na odwrót). Zmyślna rzecz; może towarzyszyć dzieciakom od niemowlaka po podstawówkę :).

  • Tak jak bałam się prowadzić duży, 7-osobowy samochód, przesiadając się z malucha, tak pewnie musiałabym zrobić niejedną jazdę próbną na tym tirze wśród rowerów! Ale pomysł niezły! Poza tym podziwiam Holendrów, że dla nich rower to nie problem, co u nas raczej rzadko się zdarza.

  • Hubert Mazur

    Pewnie się spodziewacie co napiszę :P Jednak nie ma to jak rower cargo ;)

    • rower cargo to nie wszystko :P ;)

      • Hubert Mazur

        Oj tam, oj tam ;)