Rowerowe love, czyli jak poznać rowerowego partnera?

Rowerowe love, czyli jak poznać rowerowego partnera?

Skoro mamy Walentynki, to możemy porozmawiać o kwestii doboru osobniczego wśród rowerzystów. Z tej okazji podpowiemy wam sposoby, jak poznać dziewczynę / chłopaka na rowerze.

Kiedyś usłyszałam od jednego koszmarnie przystojnego rowerzysty, że jego dziewczyna tak naprawdę nie musiałaby jeździć na rowerze. Osoba z dojrzałym podejściem do związków, powinna wiedzieć, że należy się związać z kimś, z kim genialnie się dogadujesz, a na dodatek między wami jest chemia. Z tej perspektywy kwestia jazdy na rowerze to rzecz naprawdę drugorzędna, ale…

Próbowałam sobie wyobrazić przyziemną sytuację. Chcesz wybrać się na wakacje życia i tak się składa, że dla ciebie gwarancja satysfakcji z wypoczynku jest wprost proporcjonalna do litrów wylanego potu przy wysiłku na rowerze. A twój partner / partnerka nie lubi dwóch kółek.

Albo inna sytuacja: chcecie wyskoczyć na randkę na pobliski Kazimierz. Ty wskakujesz na rower i jesteś po 5 minutach. Twój partner pojawia się po 45 minutach, bo szedł na pieszo lub jechał tramwajem, utknął w korku albo szukał miejsca parkingowego dla samochodu.

Rower jest fajny, ale jeszcze fajniejszy, gdy przyjemność jazdy można z kimś dzielić.

I coś w tym musi być, bo ostatecznie koszmarnie przystojny rowerzysta i tak związał się z rowerzystką. Wakacje planują rowerowe, do kawiarni wyskakują na rowerach, a codzienność spędzają, rozkminiając, jaki kolejny rowerowy temat poruszyć na blogu ;)

Tylko jak poznać takiego „skołowanego” partnera?  

Rower nie sprzyja interakcjom? Mit!

whiplash

Rower ponoć nie sprzyja nawiązywaniu nowych kontaktów. Ciężko spojrzeć komuś głęboko w oczy, zagadać na jakiś temat. Na rowerze mamy zaledwie kilka sekund na nawiązanie interakcji. Co innego autobus, czy tramwaj.

Romantycznych anegdotek z komunikacji publicznej znam na pęczki. Serio, MPK powinno ogłosić jakiś konkurs na walentynkowe historie z autobusem w tle. Oby tylko nie kończyły się jak historyjka mojej przyjaciółki. Siedziała w autobusie, a na przeciwko niej przystojny chłopak. On czytał książkę, ona czytała książkę. Ona zerkała na niego, on zerkał na nią, i tak jechali. Ona zerkała, on zerkał, przypadkiem otarli się kolanami. On: uśmiech, ona: uśmiech… – koleżanka przerwała opowieść.

– I jak się skończyło? I co?! – nigdy harlequinów nie czytałam, ale myślę, że emocje są podobne.
– I nic. 

No i powiem Wam, że to nieprawda, że rower nie sprzyja nawiązywaniu nowych kontaktów. Kiedy dojeżdżałam do pracy rowerem na drugą stronę Krakowa, po tygodniu mniej więcej ustalił się skład osobowy rowerzystów, których widzę codziennie.

Była pani z czerwonymi sakwami Crosso, był chłopaczek na rzężącym mieszczuchu, z którym „ścigałam się” w drodze do pracy. Zawsze mnie wyprzedzał pomimo moich 3×7 przełożeń (czym mnie oczywiście frustrował, bo sam miał single speeda). Była zawsze elegancka dziewczyna na pięknym miejskim rowerze, kłócąca się z dziadkiem z bulwarów, który lubił straszyć rowerzystów zrzuceniem ich z rowerów (?).

Co więcej, te wszystkie spotkania były dla mnie jak zegarek informujący, czy nie powinnam przyspieszyć. Po jakimś czasie zaczęliśmy się nawzajem kojarzyć, a z niektórymi wymienialiśmy powitalne uśmiechy. Trochę odwagi – zawsze można zatrzymać kogoś na trasie i zwyczajnie zagadać. Bo podobno bardziej lubimy tych, których już wcześniej widzieliśmy.

A jeśli 4 sekundy to za mało?

5118446365_417b5d4034_b

Ponoć pierwsze wrażenie trwa 4-6 sekund. To wystarczy na ocenę, czy dany osobnik nam odpowiada. A jednak trochę mało, jeśli chodzi o wybór partnera do tandemu zwanego życiem. Bo przecież poznanie kogoś, kto pasuje do nas jak ulał, wymaga ogromnego łutu szczęścia albo możliwości poznania naprawdę wielu singli, z którymi dzieli się wspólne zainteresowania.

Z podobnego założenia wychodzą organizatorzy popularnych od kilku lat szybkich randek (speed dating). Być może na rowerze masz za mało czasu, by wejść z kimś głębszą interakcję, ale już 5 minut wystarczy na to, żeby wiedzieć, czy chcesz z kimś porozmawiać dłużej. Poczytajcie tutaj, a tymczasem mam dla Was anegdotkę.

Ela, organizatorka szybkich randek w Krakowie (Wawelowe), opowiadała nam historię, której była bohaterką. Otóż pewnego dnia zostawiła swój rower przypięty do barierki na bulwarach. Zaraz potem zgubiła klucz do zapięcia. Wielka tragedia, bo jak teraz poruszać się sensownie po mieście?

Kilka dni później postanowiła uwolnić swój rower. Tylko jak dostać się na bulwary, mieszkając po drugiej stronie rynku?! ;) Nie jest to daleko, ale Ela pożyczyła rower od koleżanki i wzięła ze sobą piłkę. Kiedy uwolniła swój rower, miała już dwa rowery do prowadzenia. Pomyślała, że najwłaściwszym zakończeniem całej historii byłoby pojawienie się rowerowego księcia, który by wskoczył na jednego z rumaków i odjechaliby razem w stronę zachodzącego słońca. Jak wiecie, bajkowe rozwiązania rzadko się w życiu zdarzają…

Wtem wyrósł przed nią chłopak, który zaproponował jej pomoc. Po chwilowych wewnętrznych wątpliwościach, czy książę nie odjedzie z jej rowerem w przeciwnym kierunku i tyle będzie z bajki, postanowiła powierzyć mu jednak swój rower i pojechali razem w kierunku rynku. Chłopak nie był do końca w Eli guście, ale przecież taka historia to idealny materiał na romantyczne rowerowe opowieści dla przyszłych pokoleń! Można by opowiadać taką historię: „i wtedy dziadek szarmancko zapytał <<czy potrzebuje pani pomocy?>> i uwolnił mnie od jednego z rowerów”! Świetna opowieść! Chcąc wybadać, czy delikwent jest wolny, Ela zaprosiła go na szybką randkę.

Książę jednak szybko uciął temat: „Dzięki, wiesz, nie jestem zainteresowany”. Ela pomyślała, że wielka szkoda, że zajęty. Ale kilka tygodni później okazało się, że chłopak jednak jest zainteresowany, bo pojawił się! Ela akurat organizowała szybką randkę dla gejów…

Ela robi także randki tematyczne, a w okolicach Święta Cyklicznego (początek czerwca) organizuje specjalną szybką randkę dla rowerzystów. Ponoć rowerowe randki należą do najskuteczniejszych i zawsze obradzają w kolejne rowerowe pary. Zresztą przeczytajcie sami:

newsletter

(Z)rób coś!

bike-wedding-colorful-15

Znam przynajmniej kilka par, które poznały się, bo działały w jednej organizacji społecznej. Ta droga sprawdza się – w końcu zaangażowanie w jeden temat to gwarancja, że druga strona będzie podzielać nasz światopogląd. A i rowerowych organizacji jest całkiem sporo. Duże miasta organizują Masy Krytyczne i Święta Cykliczne, istnieją organizacje zrzeszające rowerzystów, zaangażowanych w poprawę jakości dróg rowerowych.

Są też nieformalne grupy, informujące swoich członków na Facebooku o rowerowych spotkaniach, przejazdach i nocnych eskapadach. No i jeśli nie znajdziemy tutaj tej drugiej połówki, to możemy mieć tę satysfakcję, że poznaliśmy właśnie kupę bardzo ciekawych ludzi.

Mam dziewczynę / chłopaka, i co dalej?

mam chlopaka

Jeśli partner nie jeździ, a zależy Ci na tym, żeby od czasu do czasu wsiadł z Tobą na rower i pojechał na niedzielny spacer, poczytaj instruktaż Maćka z na-rower.com, jak zachęcić drugą połówkę do jeżdżenia na rowerze. Co prawda poradnik jest pisany z męskiego punktu widzenia, ale myślę, że można stosować także w przypadku niejeżdżącego chłopaka.

Opcji jest wiele i na pewno ten artykulik nie wyczerpał całości tematu. A może macie własne sposoby, jak poznać rowerową randkę? Albo znacie lub przeżyliście miłosną historię z rowerem w tle? Podzielcie się w komentarzach! 

Fot. 1: trindade.joao, źródło: flickr.com, CC
Fot. 2 – kard z filmu Whiplash, reż. Damien Chazelle
Fot. 3
Fot. 4 – fot. z profilu FB Wawelowe
Fot. 5

  • Wybrałam nie-rowerzystę i też nam z tym dobrze. Jeśli nie jest się typem papużek-nierozłączek, które nawet do toalety muszą chodzić razem (znam takich O_O), to nawet dobrze mieć coś „swojego”. Ja mam rower, on biega. On nie pała entuzjazmem do jazdy, ja nie zamierzam biegać. Każde robi to, co sprawia mu radość i pokuszę się o stwierdzenie że to nawet poprawia jakość czasu spędzanego potem razem :)

    • A.|Dama na damce

      Choć my oboje jesteśmy rowerowi, to zdarza nam się jednocześnie biec (on) i jechać na rowerze (ja). O dziwo, po dwóch godzinach jesteśmy tak samo zmęczeni… Nie wiem, o co chodzi…

  • Kml

    ja również trafiłem na NIE-rowerzystkę.. czasem wychodzi ze mną na rower, czasem jej się to zdarza gdy chce wyjść sam – każdy ponoć musi mieć swoją ostoje, niestety coraz częściej wychodzi na to że to ja rezygnuje z roweru, bo głupio mi ją zostawić żeby sama robiła nic – taki typ bez zainteresowań.. :/

    • Zachęcam do poczytania poradnika Maćka z na-rower.com: http://na-rower.com/jak-zachecic-partnerke-jazdy-rowerem/ – on tam bardzo fajnie pisze, jak zachęcać do roweru, żeby nie zniechęcić :) Zasadą małych kroczków, i Maciek pojechał ze swoją nieskołowaną dziewczyną na Węgry! Upsss… Maciek, mogłam to napisać? ;)

  • Robert

    Kiedyś na początku swojej znajomości z moją obecną konkubiną zastanawialiśmy się jak szybko i wygodnie przetransportować się na koncert w środku miasta. (oboje mieszkamy na obrzeżach na dwóch różnych krańcach) Ona nieśmiało zaproponowała rower, a ja byłem z tego powodu bardzo szczęśliwy! Teraz trwamy sobie tak razem już chyba trzy lata… Ona, Ja i nasze cztery dwukołowe rumaki. Zawsze razem. Polecam ten układ wszystkim, którzy sami są zakochani w ‚kręceniu’.

  • Lenka

    A ja wlasnie wracam z rowerowych walentynek (bo 14 lutego to dobry czas na rozpoczęcie sezonu :-)), choć na co dzień rzadko oboje rowerujemy. I były to jak dotąd jedne z najlepszych Walenynek w naszym życiu :-) Więc nawet dla nie-rowerowych, rowerowe randki to super pomysł, mają klimat!

    • hm, to chyba znaczy, że trzeba zacząć rowerować częściej ;)

  • Emil Kułaga

    Ślaska Masa Krytyczna 9 czerwca 2013, dlugi przejazd z Katowic do Gliwic (ok.50 km),upal i palace slonce. Wyruszylismy z Katowic w ok. 400-tu rowerzystow i rowerzystek, wiekszosc na goralach i crossach,ale bylem tez ja na moim zdezelowanym holendrze byla parka na pieknie odrestaurowanych gazelle’ach i byly one 4 rowerzystki miejskie z koszykami i w zwiewnych sukienkach. W czasie przejazdu rozmawialem z trzema z nich ale na koniec przejazdu to ta czwarta z ktora wcześniej nie rozmawialem zapytala mnie jako jedyna o imie. Potem odprowadzilem wszystkie 4 na pociag powrotny do Katowic i jeszcze tego samego wieczoru zaczalem z ta jedna rozmawiac na fb i od tego czasu nie przestalismy juz rozmawiac. Ona jezdzi do pracy na rowerze, mi pomogla rozkrecic maly sklepik rowerowy…

    • Fajna historia :) powodzenia ze sklepikiem rowerowym!

  • Art

    Myślę, że im mocniej coś się kocha tym bardziej zależy nam, aby ta druga osoba podzielała naszą miłość. Gdy po latach odkryłem rower na nowo, a jazdę na nim pokochałem miłością bezwzględną i staliśmy się nierozłączni, nie potrafię obojętnie przejść (czy przejechać) obok kobiet na rowerach i uśmiecham się do nich od ucha do ucha.

    Agnieszkę po raz pierwszy zobaczyłem na parkingu rowerowym w firmie, w której pracuję. Akurat odjeżdżała, gdy ja dopiero odpinałem swojego u-locka. Tak czarująco odwzajemniła mój uśmiech, że z przyśpieszonym biciem serca ruszyłem za nią w pogoń. Gdy już ją dogoniłem zapytałem dokąd jedzie i czy nie ma nic przeciwko towarzystwu. Zgodziła się.

    Choć wtedy wymieniliśmy znacznie więcej uśmiechów niż słów to nasze następne wspólne jeżdżenie trwało cały dzień i zadbaliśmy o przystanki na wygodniejszą rozmowę. Teraz jeździmy razem nie tylko do i z pracy. Ona także uważa, że to najlepszy środek transportu, a na nasze stojące obok siebie rowery uwielbiamy patrzeć prawie tak bardzo, jak na nas razem ;-)

    Gdyby Agnieszka nie jeździła na rowerze, a poznalibyśmy się mimo to, to najpewniej też bylibyśmy razem, ale fakt, że towarzyszy mi podczas czegoś, co tak bardzo mnie uszczęśliwia niewątpliwie sprawia, że kocham ją jeszcze bardziej :-)

    • Pięknie napisane! :)

    • Też niesamowicie mi się takie obranie w słowa spodobało. ;) Powinieneś pokazać jej ten wpis.

  • Znalezienie drugiej połówki, zwłaszcza tej właściwej, to dopiero wyzwanie. Ale jest dużo łatwiej, gdy wiesz jak to zrobić. Zajrzyj na http://ZakochajmyPolske.pl i znajdź swój sposób.

  • Evil Ina

    Ja szukam mojej drugiej połówki na portalu randki24. Dzięki opisowi można bardzo łatwo przypasować odpowiedniego partnera i umówić się na spotkanie :) Szukam sportowca, bo sama uprawiam sport. Z informacji zawartych na profilach mam ogromny wybór ;)