Jak powstał pierwszy rower – historia maszyny biegowej Karla Draisa

Jak powstał pierwszy rower – historia maszyny biegowej Karla Draisa

Na początku XIX wieku miały miejsce dwa wydarzenia, które zmieniły bieg historii. Najpierw wybuchł wulkan, a potem pewien Niemiec wybrał się na przejażdżkę. 

Gdy 12 czerwca 1817 r. Karl Drais wjeżdżał swoim pojazdem do Rheinau, na miejscu nie czekały na niego tłumy fotoreporterów. Jednak niemiecki wynalazca nie mógł być zawiedziony z tego powodu. Pierwszą trwałą fotografię wykonano bowiem 9 lat później. Zamiast rozczarowania Karl czuł zapewne dumę i ból pośladków. Oto znalazł się o krok bliżej do stworzenia alternatywy dla jazdy konnej, przy okazji wystawiając swoje cztery litery na ciężką próbę podczas blisko godzinnej jazdy maszyną biegową.

Zacznijmy jednak od koni.

Rok bez lata nie był rokiem straconym

Jeśli zdarzyło wam się spędzić wakacje nad Bałtykiem, podczas których częściej rozkładaliście parasol niż parawan, to i tak niewiele wiecie o kiepskiej letniej pogodzie. Wiosną 1815 roku na terenie obecnej Indonezji doszło do erupcji wulkanu Tambora. Do górnej atmosfery dostały się tak duże ilości popiołów wulkanicznych, że niemal dosłownie przysłoniły słońce. I to nie tylko w Azji Południowo-Wschodniej.

Pyły niesione wiatrami spowiły znaczną część planety, zmniejszając ilość promieni słonecznych docierających do powierzchni Ziemi. W wielu miejscach na świecie dochodziło do anomalii klimatycznych. Najbardziej spektakularne spadki temperatury miały miejsce w 1816 r., który nazwano rokiem bez lata.

Na północy Stanów Zjednoczonych w sierpniu odnotowano… burze śnieżne, a rzeki i jeziora zamarzały. W Europie, m.in. we Włoszech i na Węgrzech, obserwowano opady czerwonego śniegu zabarwionego przez pyły wulkaniczne. Mróz zniszczył uprawy, co doprowadziło do niedoborów żywności, a w skutek tego do głodu i zamieszek. I chociaż rok bez lata przyniósł ludziom żyjącym 200 lat temu głód i śmierć, my zawdzięczamy mu co najmniej dwie doniosłe rzeczy.

Pierwsza z nich to jedna z najbardziej znanych powieści grozy autorstwa Mary Shelley. Pisarka razem z Georgem Byronem i przyjaciółmi spędzała wakacje w Szwajcarii. Artyści uwięzieni przez złą pogodę w domu urządzili zawody w wymyślaniu strasznych historii, jak gdyby sytuacja wokół nich nie była dostatecznie przerażająca. Wtedy właśnie powstał szkic powieści „Frankenstein”.

Drugą rzeczą, którą w pewnym sensie zawdzięczamy erupcji wulkanu Tambora, jest wynalazek Karla Draisa.

Pierwszy rower i pierwszy kryzys paliwowy

Jeżeli przyjmiemy, że konie to taki XIX-wieczny odpowiednik samochodów, to skutki roku bez lata można spokojnie nazwać kryzysem paliwowym. Z powodu mrozów zbiory zbóż i owsa były wyjątkowo marne, co przełożyło się na wzrost cen. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych za jeden buszel owsa (około 35 litrów) w 1815 r. trzeba było zapłacić 12 centów. Rok później cena poszybowała do 92 centów za buszel.

Gdyby dziś nagle litr benzyny podrożał niemal ośmiokrotnie, myślę, że wiele osób przesiadłoby się na rowery. Na początku XIX wieku sprawa była utrudniona, bo rowerów jeszcze nie było. I tu wchodzi Karl Drais (cały na biało).

Karl Drais

Niemiecki konstruktor widząc ograniczenia transportu konnego w 1817 r. skonstruował pojazd nazywany laufmaschine (maszyna biegowa) albo drezyną, od nazwiska konstruktora. Dopiero z czasem nazwa ta przylgnęła do pojazdów poruszających się po torach, które nawiasem mówiąc również budował Drais.

Wynalazek Niemca miał zastąpić konie jako środek transportu indywidualnego. I chociaż podobne konstrukcje powstawały już wcześniej, maszyna biegowa jako pierwsza została wyposażona w skrętne przednie koło. Był to duży krok naprzód, bo chcąc pokonać zakręt nie trzeba było zatrzymywać się i ustawiać jednośladu we właściwym kierunku.

O wynalazku Draisa często mówi się, że był to pierwszy rower. Tak naprawdę bliżej mu było do rowerków biegowych, na których dzieci uczą się utrzymywać równowagę. Jazda odbywała się na tej samej zasadzie – siedząc okrakiem odpychało się nogami od podłoża. Dobrze widać to na filmie Bustera Keatona „Rozkosze gościnności” z 1923 r. Ekipa filmowa wzorowała się na rycinach przedstawiających wynalazek Draisa budując rower, który pojawia się na ekranie (akcja od 8:50).

Jazda nie wygląda na wygodną, prawda? Pierwszy rower był wykonany z drewna, a koła przypominały te stosowane w powozach. Na opony pneumatyczne trzeba było czekać ponad 70 lat. Ból pośladków, o którym wspomniałem na początku tekstu był zatem całkiem zrozumiały. Jednak i na to znaleziono sposób.

Welocypedem po trotuarze

Po klęsce spowodowanej wybuchem wulkanu w kolejnych latach sytuacja stopniowo wracała do normy. Ceny owsa spadły, a konie znów woziły towary i ludzi. Mimo to pierwszy rower nie poszedł w odstawkę. Wynalazek Draisa zainspirował konstruktorów z Francji i Wielkiej Brytanii. Budowano różne wersje maszyny biegowej, stopniowo ją udoskonalając, między innymi przez dodanie pedałów.

Pierre Lallemant - pierwszy rower z pedałami

Co ciekawe, już wtedy pojawił się problem, który znamy do dziś. Jednoślady, choć coraz bardziej zaawansowane, wciąż były pozbawione skutecznej amortyzacji. Wyboiste drogi, na których jako tako radziły sobie konie i powozy, były dużym wyzwaniem dla wczesnych rowerów. Chcąc oszczędzić sobie bólu siedzenia pierwsi rowerzyści jeździli po chodnikach, które miały lepszą nawierzchnię. Szybko doprowadziło to do spięć z pieszymi, co zaowocowało przepisami zabraniającymi jazdy w tych miejscach.

Pierwsze rowery, zamiast zastąpić konie, stały się dość kosztownymi zabawkami arystokracji i rodzącej się burżuazji. Marzenie Karla Draisa nie spełniło się. Mimo to pod koniec życia nieświadomie znalazł się bardzo blisko alternatywy dla jazdy konnej. Blisko w sensie dosłownym. Ostatnie lata Drais spędził bowiem mieszkając zaledwie dwie przecznice od domu, w którym wychował się Carl Benz, wynalazca automobilu.

 

Źródła: Karl Drais, Dandy Horse, Wired, Rok bez lata