Rower Pedersena, czyli jazda na hamaku

Rower Pedersena, czyli jazda na hamaku

W cyklu rowery miejskie nie było jeszcze tak dziwnego wynalazku. Poznajcie rower Pedersena, zainspirowany konstrukcją… stalowego mostu.

W 1995 r. Mikael Pedersen powrócił zza grobu. Dosłownie. Wszystko za sprawą rowerzystów i pojazdu, który zaprojektował pod koniec XIX wieku. Miłośnicy tej nietypowej konstrukcji skrzyknęli się i doprowadzili do ekshumacji ciała duńskiego wynalazcy, które 66 lat wcześniej spoczęło w skromnym grobie na przedmieściach Kopenhagi. Pedersen został ponownie pochowany z honorami w Dursey (Wlk. Brytania), gdzie spędził sporą część życia. Tam opracował i produkował rower, będący bohaterem tego wpisu.

Rower Pedersena przypomina stalową kratownicę. Nie bez powodu. Wynalazca inspirował się konstrukcją mostu wspornikowego, który wygląda tak:

most wspornikowy

a zasada działania prezentuje się tak:

most wspornikowy model

Zwróćcie uwagę na pana, siedzącego wygodnie po środku. Na podobnej zasadzie działa siodełko w rowerze Pedersena. Wygląda na wąskie i niewygodne, ale to tylko pozory. Siodło jest rozpięte pomiędzy elementami ramy, podobnie jak hamak. To rozwiązanie zapewniało rowerowi całkiem niezłą amortyzację, a jego twórcy kłopoty finansowe.

Gdy na przełomie wieków Pedersen zaczął produkować swój rower, szybko znalazł grono entuzjastów tej nietypowej konstrukcji. Rower okazał się wygodny i dosyć lekki. Problem polegał na tym, że nie można było regulować wysokości siodła, co sprawiało, że rower musiał być produkowany w ośmiu różnych rozmiarach. Konstrukcja okazała się zbyt nowatorska na swoje czasy. Pedersenowi nie poszczęściło się w interesach i powrócił do Danii, gdzie zmarł w biedzie.

Epilog tej opowieści powstał ponad pół wieku później.

rower pedersena

W 1978 r. ponownie odnaleziono plany roweru Pedersena i rozpoczęto jego produkcję. Wciąż jest to pojazd niszowy, ale z pewnością nie pozwoli swoim wytwórcom na śmierć bez grosza przy duszy. Dziś rowery Pedersena są bowiem ekskluzywnymi pojazdami, kosztującymi spore kwoty. Poniżej możecie zobaczyć, jak prezentuje się współczesna wersja roweru z hamakiem:

Jestem bardzo ciekaw, czy zetknęliście się osobiście z rowerem Pedersena. Dajcie znać w komentarzach, jeśli macie zdjęcia lub sami posiadacie tego typu rower. 

Fot. 1, 2, 3, 4

  • bikesick.com

    jest jeden taki w Krakowie…

  • HPV Poland & Recumbent Bike

    Velocar, Velocino, Pedersen, to tylko trzy rowery, które doprowadziły swoich twórców
    do ruiny, choć były to świetne konstrukcje.
    Podobnie jest obecnie z twórcami współczesnych rozwiązań. Widać to choćby na przykładzie IzziBike, czy kół wspomaganych grawitacyjnie wg pomysłu Wrońskiego, gdzie w obydwóch przypadkach pomysły, choć świetne, to nie budzą powszechnego entuzjazmu wśród producentów.

    Rower widziałem dwa razy za granicą. Nawet czekałem, aż przyjdzie
    właściciel, aby spróbować jak to jest. Niestety, nie doczekałem
    się, więc nie udało mi się dokonać jazdy próbnej, czego do tej pory żałuje.

    Pozdrawiam
    HPV Poland & Recumbent Bike
    Kaczor1

    • O velocarze i velocino nie słyszałam – ciekawe. Pierwszy przypomina rower poziomy. A w temacie nietypowych konstrukcji, Maciek zamieścił jakiś czas temu wpis: http://statekkosmiczny.pl/nietypowe-rowery-miejskie/

      • HPV Poland & Recumbent Bike

        Tak. Velocar to rower poziomy.

        Pisaliśmy o nim w kontekście niedawnego rekordu prędkości w
        jeździe godzinnej https://www.facebook.com/ForumPoziomePl/posts/363888097107317

        Po tym incydencie i usunięciu wyniku z tabel, twórca Charles Mochet rozchorował się i zmarł.

        Natomiast Velocino to włoska kontrakcja. Jej los został w zasadzie
        przekreślony przez II Wojnę Światową. Nakład czasu i środków jakie konstruktor
        zainwestował, doprowadził go do ruiny – w rezultacie odebrał sobie życie.

        Obecnie Velocino, podobnie jak opisany przez Was Pedersen,
        jest produkowany jako rower ekskluzywny na zamówienie (w trochę zmienionej
        wersji).
        Trochę podobny rower o równie krótkiej bazie kół znajduje
        się w muzeum rowerów nietypowych, choć jego geometria odbiega od włoskiej
        konstrukcji.

        • Wielkie dzięki za obszerne informacje. To ciekawa historia i pewnie opiszemy ją na blogu. Odnośnie IzziBike, to mam nadzieję, że ten rower (i jego twórca) nie skończy źle. To naprawdę ciekawy pomysł i mam nadzieję, że „chwyci” zagranicą.

  • Pingback: Velocino - rower, który padł ofiarą wojny » Miejski blog rowerowy()

  • Tomasz