Zamiast samochodu. Test roweru towarowego Babboe Big

Zamiast samochodu. Test roweru towarowego Babboe Big

Podobno ilość rowerów towarowych w mieście pokazuje stopień „zrowerowania” miasta, poziom przyjazności dla rowerzystów. Rowery cargo to ciekawa nisza. Ciężkie zakupy ponoć łatwiej przewozić samochodem. Jeśli więc w Twoim mieście pojawia się grupa ludzi, która inwestuje w rowery do przewożenia klamotów, wiedz, że coś się dzieje.

Typów rowerów towarowych jest cała masa. Na opis najpopularniejszych rowerów pokuszę się w osobnym wpisie, a dzisiaj opowiem o moim niemałym pomocniku, którego pożyczyłam od Huberta z Babboe Polska, aby rozwieźć Gazetę Cykliczną przed Świętem Cyklicznym. Poznajcie Babboe Big!

Babbo_Big_cały

Big to chyba najbardziej rozpoznawalny rower towarowy. Ten właśnie model spotkacie w słynnych warszawskich punktach-wypożyczalniach rowerów cargo (Rowerowa Warszawa). Z tego typu roweru korzystają także członkowie krakowskiej Pierwszej Spółdzielni Rowerowej. Big to klasyczny trójkołowiec z paką na przedzie. Dzisiaj opowiem Wam o moich wrażeniach z kilku moich jazd, podczas których testowałam, jak jeździ się na rowerze towarowym. Bo choć rower jest praktyczny i elegancki, Biga trzeba najpierw ujarzmić.

Rower, który nie lubi przemądrzałych

BabboeBIG_Majka

Zgadzam się – nie każdy będzie miał takie same wrażenia z jazdy na tym cargo. Filigranowej postury koleżanka poradziła sobie z Babboe Big śpiewająco. Nie wiem jednak, czy bez znaczenia był fakt, że Irena kierowała kiedyś dostawczakiem ;)

Ja sama do tego roweru miałam dwa podejścia. Za pierwszym razem spotkanie z Bigiem skończyło się upadkiem samooceny, pewności siebie i zaufania do roweru. Po drugiej jeździe… Babboe Big skradł mi serce. Bo ten rower potrzebuje specjalnego traktowania. Jeśli uważasz, że potrafisz jeździć na każdym rowerze – miej się na baczności! Prawdopodobnie Big najpierw zadrwi z Ciebie, i tak jak ja, wjedziesz przypadkiem paką w krawężnik. Być może nieoczekiwanie zmienisz pas ruchu, tracąc kontrolę nad rowerem. Bo pierwsze chwile z Bigiem bywają ciężkie. Ale ten cargos da się lubić.

Nie taki wilk straszny

Nie zrażaj się ewentualnymi niepowodzeniami pierwszej jazdy. Zasada jest jedna: nie wsiadaj na rower towarowy bez obciążenia. Choć Babboe Big wygląda mocarnie, w praktyce chyba jednak jest dość lekki jak na cargo bike’a. Bez ładunku Big bryka, jest kapryśny i niesterowny.

Temperament szalonej owcy znika, jak tylko dasz mu coś ciężkiego do przewiezienia.Rower robi się stabilny i wygodny. Po pewnym czasie przyzwyczaisz się i nauczysz panować nad rowerem. Im cięższy ładunek, tym jazda staje się płynniejsza, a dzięki 7 biegom w piaście (Shimano Nexus) zarówno ruszanie, samo jeżdżenie i podjazd pod lekkie wzniesienia nie są problematyczne. Warto jednak poświęcić kilka chwil na jazdę próbną, zanim wyruszy się na dłuższy dystans z pełnym obciążeniem.

Jak opanować jazdę na Bigu?

cargo bike

Jadąc na Bigu, trzeba reagować czasem wbrew logice. Na normalnym rowerze przeszkody zapewne próbujesz omijać – z prawej, z lewej strony, a jeśli się nie da, podnosisz tyłek z siodełka i po sprawie, dziura pokonana. Tymczasem na Bigu musisz nauczyć się reagować odwrotnie: przeszkodę mijasz, biorąc ją między koła i jeszcze wygodniej rozsiadasz się na siodełku. Dzięki temu cargo jest bardziej sterowne, a Ty mniej ryzykujesz, że rower wymknie Ci się spod kontroli. Zwróć zresztą uwagę na sprężyny przy siodle: aż zapraszają do wygodnego przyciśnięcia roweru dupskiem.

Co się da przewieźć?

Babboe Big (fot. Babboe Bakfiets, flickr.com)

No i najważniejsze pytanie: po co mi ten rower? Do przewożenia. Proste. Na Biga załadujesz całkiem sporo, bo paka z przodu ma ładowność do 100 kg, a tylny bagażnik 80 kg. Bigiem można przewieźć:

  • 1 – 4 dzieciaków  – przednia paka ma dwie rozkładane ławki z pasami bezpieczeństwa

Babboe_BIG

  • nawet dwoje dorosłych ludzi
  • Gazetę Cykliczną i kilka skrzynek jabłek
  • lodówkę
  • sofę
  • drabinę – tak, to Babboe Big wystąpił w kultowym i często tu udostępnianym jedynym naszym statko-kosmicznym filmie ;)

A jeśli interesuje Cię, co jeszcze ciekawego zmieści się na taki rower, zerknij na wpis na blogu Wolny Rower ;)

Nasza ocena

Rowery cargo są dla prawdziwych pasjonatów. Babboe Big jest świetnym rowerem, jeśli masz dużo do przewożenia: zakupy, meble, inne rowery. Sprawdzi się też, jeśli posiadasz liczną rodzinną gromadkę i chcesz mieć wszystkich w zasięgu wzroku. W dodatku Big to genialny rower miejski: posiada biegi w piaście, błotniki, osłonę na łańcuch, tylny bagażnik na sakwy (a nawet na jedną dorosłą osobę, bo nośność to 80 kg) i stelaż do rozłożenia płachty przeciwdeszczowej nad paką, jeśli pada.

Babboe Big nie jest najtańszym rowerowym wydatkiem, jaki można sobie wyobrazić. W sklepie rowerowym zapłacimy za niego ok. 5 500 zł. Za taką cenę prawdopodobnie znaleźlibyśmy mniej lub bardziej sprawne auto z drugiej ręki. Pytanie, czy taki samochód sprostałby wysoko ustawionej przez Biga poprzeczce. W końcu ciężko znaleźć na raz kompaktowe autko, którym przewieziemy nawet sporych wymiarów kanapę czy lodówkę. Na Bigu się da!


 

4.5 / 5 gwiazdek      
  • Mikołaj Leszczuk

    Ja jednak bardziej polubiłem Babboe City – trochę mniejsza ładowność paki (80 kg, 2 dzieci), ale prowadzi się prawie jak zwykły rower (a w zimie, przez niski środek ciężkości, nawet lepiej). :-)
    https://www.facebook.com/RoweryBabboe/photos/a.575339285820079.1073741828.575321422488532/890361537651184/?type=1&theater

    • City to z kolei moje marzenie. Bardzo podobają mi się Long Johny.

    • Michal Jurek

      Do City można dokupić dodatkową ławeczkę i też wejdą tam wtedy cztery dzieciaki :)

      W mojej rodzinie też od 8 miesięcy używamy Babboe City. Kiedy moja starsza córeczka zaczęła chodzić do przedszkola i jak się okazało bardzo spodobało jej się dojeżdżanie jako pasażer na rowerze (wtedy w foteliku) zacząłem się zastanawiać jak będę dowoził dzieciaki, kiedy i młodszy synek pójdzie do przedszkola. Myślałem już wtedy nawet, że chyba jednak nie obejdzie się w pewnym momencie bez zakupu samochodu:-). Gdzieś tam pamiętałem też o rowerach cargo, ale nigdy na żadnym nie jeździłem i byłem przeświadczony, że pewnie się na nich ciężko jeździ i że nie nadają się na nasze polskie warunki. Jednak zdecydowałem się spróbować przetestować City. Myślałem, że jak będzie w miarę ok, to może za rok kupie, kiedy będę musiał regularnie jeździć z dwójką dzieci. Efekt był taki, że Babboe City zamówiłęm po kilku dniach od jazdy testowej i przejeździłem nim całą jesień i zimę… Na wiosnę rower zabrała mi żona…

      Moja żona właśnie na samym początku bardziej myślała o trzykołowym cargo, ale założyła, że pewnie i tak ja będę więcej jeździł wiec może być towarowy jednoślad Long John, który ja wstępnie uznałem za poręczniejszy. Z czasem i żona przekonałą sie do naszego Long Johna, w zasadzie przejeła go na dobre jak zrobiło się cieplej (przeważnie jest tak, że ja dostarczam dziecko do przedszkola, a ona odbiera). O niebo wygodniej jeździ się jej rowerem cargo niż z fotelikem (mi zresztą też). Ja póki co wróciłem do fotelika, no ale znowu stoję przed pytaniem, co jak młodsze dziecko też trzeba będzie dowozić, a żona nie odda mi City? Drugi cargo w rodzinie? :-)

      Miałem też okazje krótko pojeździć na Bigu i tak jak w przypadku City ten rower dla mnie o wiele „groźniej” wygląda niż w rzeczywistości się na nim jeździ. Sam nie wiem gdzie gubi się cała waga roweru zaraz po tym jak na niego wsiądę, i gdzie są kilogramy ładunku który wrzucam do skrzyni? Znajomi, którzy chwile pojeździli na moim City też nie mogli uwierzyć, że sam rower waży ponad 50kg. Moje standardowe trasy w Krakowie są płaskie, jednak zdarzało mi się przejechać przez wzgórza Krzemionek i to z np. z 50-60 kg ładunku bez wiekszych problemów.

  • Maciej Rutecki

    80 kg na bagażnik? To nawet (co prawda z duszą na ramieniu) bym mógł skorzystać. :D

    W Trójmieście jednak takie rowery to rzadkość.

  • Krzysztof Słychań

    Na Babboe nie jeździłem, ale to fajna towarówka, o ile przechowuje się ją pod zadaszeniem. Jeśli stoi długo na wolnym powietrzu, w deszczu – paka może przegnić. Widziałem sporo takich w Amsterdamie. Tam ponoć warsztaty niechętnie przyjmują Babboe do naprawy.

    Jeździłem też nieco (raczej testowo) na starych trójkołowych Gazelach z lat 50tych. Wielkie, ciężkie, ładowne, a co najciekawsze – jednobiegowe z ostrym kołem i hamulcem bębnowym. Kierowało się tym wyśmienicie… trochę opornie i przyciężkawo, ale stabilnie.

    Objeżdżałem też dwukołowe: Bakfiets.nl i jakąś podróbkę, oraz Wheeloo – łódzką konstrukcję „mocno inspirowaną” Bullittem. Zbyt sportowe jak dla mnie, ale to kwestia przyzwyczajenia.

    Każda pliszka swój ogonek chwali, dlatego ja mogę polecić kopenhaskie Sorte Jernhest. Mam takiego od jesieni 2013 i czasem zaganiam do roboty: wywożenia złomu z warsztatu, przewożenia mebli i innych gratów na eventy, wożenia rowerów i części… Faktycznie, trójkołowce najlepiej radzą sobie po załadowaniu. Bez obciążenia jest ciut niestabilny i powolny (ma pięć biegów w miękkim zakresie). Trzeba uważać na krawężniki (można zaryć blatem) oraz poprzeczne nachylenie jezdni – ma tendencję do znoszenia. Poza tym nieprzyjemne są sytuacje, gdy

    • Rzeczywiście Wheeloo wygląda bardzo podobnie do Bullita. Ceny na szczęście niższe.

  • Fajne te rowery towarowe

  • Wsiadłabym kiedyś z czystej ciekawości, ciekawa jestem jak szybko opanowuje się takie cudo.
    Ale do cięższych zakupów to chyba dla osób z lepszą kondycją, szczególnie jak się mieszka w pagórkowatym mieście :)

    • Nie jest to szybki rower ;) natomiast, hm, Kraków ma całkiem blisko do gór, więc można założyć, że jest pagórkowaty (chyba ;), ale mimo to – sprawdza się :) przewoziłam nawet koleżankę na pace, nie było tragedii.