PKP czyli Pociągi Koszmarem Podróżnika z rowerem

PKP czyli Pociągi Koszmarem Podróżnika z rowerem

Wyobraź sobie trzy sytuacje. Wsiadasz do pociągu z rowerem, nie zdejmując sakw (bo wejście do wagonu jest na poziomie peronu). Możesz kupić bilet na przewóz roweru pociągiem przez internet. W końcu w ogóle możesz przewieźć swój rower pociągiem. Zrobione? Polskie Koleje Państwowe Ci gratulują – masz bujną wyobraźnię!

Te wszystkie trzy scenki to sytuacje – zdawałoby się – banalne i oczywiste, ale nie w Polsce. W kraju, w którym rowery z dnia na dzień powszednieją, kolej pozostaje jednym z ostatnich bastionów antyrowerowych bubli. I więcej, z roku na rok te buble rosną!

Są wakacje, i część z Was zapewne zamierza zabrać w podróż PKP swój rower. Warto wiedzieć, na co zwrócić uwagę przed podróżą, by pociąg nie odjechał bez Ciebie.

Upewnij się, czy pociąg na pewno zabierze Twój rower

Jeśli podróżujesz pociągiem z rowerem, to znaczy, że na pewno już jesteś dorosły. A dorosłość polega na tym, że wszystko planuje się wcześniej. Zapewne wniosek urlopowy także wypisywałeś długo przed planowanymi wakacjami. To zapamiętaj: w PKP nie ma miejsca na spontan! 

Przed podróżą upewnij się na stronie PKP, czy pociąg, który wybrałeś pozwala na przewóz rowerów. Nie ma większego problemu, jeśli pociąg posiada wagon lub przedział rowerowy, ale schody zaczynają się, kiedy takie miejsce nie zostało wyznaczone.

Do niedawna rower w pociągu można było przewozić na końcu lub na samym przedzie składu. W pociągach Przewozów Regionalnych (Regio i InterRegio) i TLK nadal możesz pozwolić sobie na taki letni spontan, ale niektóre Intercity wcale nie przewidują rowerzystów na swoim pokładzie. No i cóż… możesz przejechać pół Azji koleją transsyberyjską z rowerem bez problemu, ale w Polsce mamy inne realia. Sayonara!

4861299152_b669b878c1_b

Nie zawsze kupisz bilet na rower przez internet

Do niedawna nie było możliwości zakupu biletu z przewozem rowerów przez internet. W tym roku sytuacja się nieco poprawiła. W Przewozach Regionalnych uda Ci się kupić taki bilet (zobacz tutaj)! Natomiast w TLK możesz kupić bilety przez internet tylko na przewóz osób, ale na rower? Pff, też fanaberia! Zaiwaniaj na dworzec, jeśli chcesz wozić rowery. Arrivederci!

Kup bilet wcześniej

Raz jeszcze: dorosłość to nie miejsce na zabawę. Bilet kupuj wcześniej albo zostaniesz na peronie. Kasjerka w kasie nie sprzeda Ci biletu z przewozem roweru w EIC czy w TLK, jeśli wszystkie miejsca przewidziane na rowery są już zajęte. Śpij na dworcu, czekaj na inny pociąg, męcz się z kupowaniem biletu u konduktora aż nauczysz się, że plany trzeba realizować z wyprzedzeniem. Adieu!

78135972_225caf622a_b

Jeśli nie kupiłeś biletu w kasie…

…ale jakimś cudem znajdujesz się w pociągu – nie panikuj! Masz dwa wyjścia: nauczyć się wcześniej niezrozumiałych węgierskich zwrotów (pamiętaj, SZ czytamy jak S, S jak SZ, A jak O, É jak I – to łatwe!) i nie łapać kontaktu z nikim na wypadek, gdyby chciano Cię wyprosić z pociągu (ten wariant jest dla lubiących przygody, nie polecamy). Lub jeszcze na peronie popędzić czym prędzej w stronę konduktora, zgłosić chęć przewozu roweru i zakupu biletu.

Za wydanie biletu dla osoby z przewozem roweru także zostaniesz dodatkowo skasowany – opłata wynosi 10 zł (chyba  że wcześniej kupiłeś bilet przez internet dla siebie, a teraz tylko dokupujesz bilet na przewóz rowerów – wtedy wydanie biletu w pociągu jest darmowe). I nie czuj się za wygodnie – kolejność jest taka: najpierw konduktor, potem martw się, co zrobić z rowerem. Jeśli nie zgłosisz zamiaru przewożenia roweru wcześniej, zapoznaj się z cennikiem, bo opłaty są całkiem spore.

Ile osób potrzeba do włożenia roweru do pociągu?

Tutaj natrafiamy na absolutny koniec internetu: do włożenia roweru do pociągu potrzebujesz tyle osób, ile w kiepskim żarcie z wkręcaniem żarówki… Cztery! Tylko tutaj każda z tych 4 osób pełni doniosłą i strategiczną rolę: w końcu włożenie więcej niż jednego roweru z bagażem na wysokość kilku stopni to nie przelewki!

Mała anegdota. W zeszłym roku zaliczyliśmy przejazd pociągiem z Chodzieży (wracając z Pleneru Podróżniczego „Afryka Nowaka” w Boruszynie) do Koszalina. Podróżowaliśmy z Kajtostanami – łącznie cztery dorosłe osoby, jedno dziecko. W niewielkich miastach, takich jak Chodzież, pociąg zatrzymuje się na bardzo krótką chwilę – a wtedy liczy się refleks. Jak rozegraliśmy wkładanie naszych gratów do pociągu?

Zbyszek (1), stojący na peronie, podawał rowery i sakwy Maćkowi (2), a ja (3) z Fasolą (4) biegałyśmy ciasnym korytarzem z rzeczami, nie spuszczając z oka 2-letniego Kajtostana. Nasza przygoda to oczywiście lekkie przerysowanie, ale nadal potrzebujesz jeszcze jednej osoby, aby w miarę sprawnie wejść do pociągu z rowerem.

Zastanawialiście się, jak wchodzenie do pociągu wygląda w Europie zachodniej? Oto film na temat rowerowych niedoróbek w Wielkiej Brytanii. Dla niecierpliwych: 5 min 30 sek. filmu.

Pozdrowienia z Polski!

I na koniec: co zabrać do pociągu?

Wyposażenie, które przyda się w trakcie podróży pociągiem:

  1. Guma typu ekspander – kiedy zawiesisz już rower na haku lub chcesz przymocować go do poręczy (lub innego nadającego się do tego elementu konstrukcyjnego pociągu), użyj gum typu ekspander – rower nie spadnie, nawet jeśli pociągiem buja jak statkiem w czasie sztormu.
  2. Zamknięcie – przypnij rower zapięciem i możesz spać spokojnie w przedziale obok, nie martwiąc się, że inny pasażer zapragnie  wejść w posiadanie Twojego roweru, jak tylko odwrócisz wzrok.
  3. Sakwy z łatwym montażem – jeśli masz możliwość, skorzystaj z sakw mocowanych do bagażnika na np. haki lub karabinki, dzięki temu zakładanie i zdejmowanie sakw z bagażnika nie będzie aż tak upierdliwe, zwłaszcza kiedy planujesz podróż z przesiadkami.

Miłej podróży!

 

Fot. 1, 2, 3

 

  • Bangladesz i inne podobne Ugandy to przy naszym kraju są cywilizowane kraje .
    W promieniu 60 km od mojego miejsca zamieszkania nie ma czynnej kasy PKP . Biletu na rower przez neta nie kupię . Czyli skazany byłbym na zapłacenie konduktorowi 19 zł .
    Dlatego już od kilku ładnych lat nie jeżdżę pociągami .

    • michał

      Powodzenia w podróży pociągiem w Ugandzie!

    • Faktycznie jest to problem, zwłaszcza, że PKP nie różnicuje cen biletów za przewóz rowerów – bardzo szkoda, bo mam wrażenie, że najczęściej z tego powodu ludzie rezygnują z pociągów.

  • michalł

    Artykuł można podsumować jednym zdaniem: Jeśli chcesz jechać pociągiem z rowerem, to zapomnij o PKP Intercity.
    W PR i lokalnych takich problemów nie ma.

    • Hm, ja bym podsumowała raczej: cholera, mamy XXI wiek, a pkp utknęło w średniowieczu z projektowaniem usług i przestrzeni ;) Kiedyś napiszę artykuł o standardzie miejsc dla rowerów w pociągach

      • Szczególnie na krótkich dystansach typu przedmieścia – centrum miasta. Wtedy bilet na rower potrafi być nawet 2 razy droższy niż dla pasażera :-/

    • Hubert

      Niestety: jeśli chcesz podróżować pociągiem z rowerem, to od razu kup samochód.

  • Niestety tak wygląda polska rzeczywistość. Szkoda, że masz disquss :) komentowanie z punktu SEO zupełnie bez sensu :)

  • Pingback: rower w pociągu - wikiyu.net()

  • Pingback: Minimalizm w życiu rowerzysty | Miejski blog rowerowy()

  • Agata

    No jasne, straszcie mnie! Znęcajcie się! A ile osób potrzebuję, żeby wsadzić do pociągu dwa rowery, trzy sakwy i dwa wielkie wory, a do tego przyczepkę i dzieciaka? W Deutsche Bahn poradziliśmy sobie we dwójkę, ale wcale nie było łatwo i skończyłam z dodatkowymi siniakami. Ciekawa jestem, czy PKP zabłyśnie…

    • W gruncie rzeczy, bardzo lubię jeździć pociągiem z rowerem – ahoj, przygodo ;)

  • twojastara

    regionalnie nie ma problemu, brak kas w naszych malopolskich wioskach ma czasem zalety – jedziesz bezposrednio na peron/wchodzisz do pociagu i placisz (bez prowizji za wydanie biletu);

    ps. odkad sprawilem sobie brompka, wsiadam w busika, za piatke jade dajmy na to w wyspowy czy na pogorze ciezkowickie, krece gdzie mi sie podoba i pod koniec dnia wsiadam do kolejnego busika. Nigdy nikt nie oczekiwal doplaty za moj „bagaz”

  • said

    Był już ten artykuł o standardzie miejsc dla rowerów w pociągach?… ;)
    Mój
    rower przeżył podróż wepchnięty na koniec wagonu. Gdy już udało się
    (nie, nie w pojedynkę) wdrapać do wagonu po Koszmarnych Schodkach, musiałam wysłuchiwać fukania innych pasażerów na każdej stacji, bo ograniczyłam im swobodę korzystania z ostatnich drzwi do pociągu. Rower został odarty z lakieru, a pchający się do kibla palacze wyżłobili mi piękną, ziejącą dziurę w żelowym siodełku, wpychając cudzy rower i jego wystające elementa w mój stłamszony pojazd.
    Nadal nie ogarniam, jak kolej śmie sprzedawać mi bilet na przewóz roweru, skoro a) nie gwarantuje, że w ogóle z rowerem wsiądę, to się okaże na peronie, hehe, bo może jest też więcej chętnych?… 2) nie zapewnia jakiegokolwiek miejsca, w którym rower można przewozić bezpiecznie dla roweru i, jak by nie patrzeć, dla innych pasażerów.
    Lekko licząc dopłaciłam stówkę do tej wycieczki, bo musiałam kupić nowe siodełko i lakier do pokrycia uszkodzeń. W dodatku podoba mi się specyficzne umaszczenie mojego roweru i malując go, raczej zacieram oryginalny efekt, ech.
    Podsumowując, lubię jeździć rowerem gdzieś po Polsce, ale korzystanie z usług kolei to plama na tym obrazku, plama wypełniona stresem i traumą :]

    • Nie było takiego artykułu, ale to bardzo dobry pomysł na wpis. Na pewno taki się pojawi. Dzięki za inspirację!

    • Pijoter

      Bez przesady. PKP sprzedaje bilet na przejazd a nie miejsce! Problemem jest jedynie to, że nie ma miejscówek (gwarantowanych miejsc) dla rowerów a dla ludzi są.

      Przewóz roweru pociągiem to nie bajka ale niewiele tu różnic z MZK (autobusy, tramwaje – często nawet nie można do nich zabrać roweru), na które jakoś mniej narzekania.

      Najgorsze, że nie ma alternatywy. Narzekasz na PKP a dlaczego nie narzekasz na PKS i przewoźników prywatnych, którzy w ogóle nie chcą zabierać rowerów? Masz do wyboru pojechać samochodem lub pogodzić się ze standardem na kolei.

      Podsumowując: drażni mnie taka wybiórczość w narzekaniu. Normalnie bym powiedział „skorzystaj z alternatywnych usług” ale ich brak! I nie słychać narzekania.

      Więcej przemyśleń pod adresem:
      http://www.rowery.olsztyn.pl/wiki/rowery/transport

      Pijoter

      • Gonzo

        Nie zgodzę się tą wybiórczością. To kolej właśnie reklamuje się jako ta która ma zastąpić samochód podczas urlopowego wyjazdu.
        Tramwaj? Tramwaj jeździ po mieście, a ja biorę rower by korzystać właśnie z niego zamiast komunikacji miejskiej… wg. jak to się ma do kolei?
        Autokar? Więksi przewoźnicy nie robią problemu – trzeba jednak rower spakować by zajmował mniej miejsca.

  • Sara Kowalczyk

    Dodam jeszcze swoje trzy grosze. Pękła mi kiedyś dętka kawałek za miastem. Wsiadłam do pociągu, takiego najtańszego. Pani sprzedała mi bilet (pytając czy czasami nie posiadając biletu dla samej siebie mam bilet za rower..) tak, bilet dla mnie, po czym wzięła się za drukowanie biletu za rower. Jechałam nie dłużej niż 3 minuty, konduktorka ledwo co zdążyła wydać mi bilet, a ja pozbyłam się prawie 15 złotych. Najdroższa dętka i te kilka kilometrów przejechanych baną. Nie rozumiem dlaczego przewóz rowerów nawet na tak krótkich odcinkach jest tak cholernie drogi?

    • Dzięki za komentarz, Sara. Ja mam takie same przemyślenia. W Krakowie jest taka linia kolejowa, łącząca Wieliczkę z dworcem głównym. Pociąg przejeżdża przez przedmieścia i pełni funkcję podobną do SKM w Trójmieście czy w Warszawie. Przejazd dorosłej osoby to jakieś ~3 zł, bez względu na liczbę przystanków (jedna cena dla całej strefy). No ale bilet na rower to dodatkowe kilka złotych, co jest w ogóle nieopłacalne. W efekcie jadąc z rowerem przez kilkanaście kilometrów płacisz za jego przewóz tyle samo, co na trasie Kraków – Gdańsk :-)

      • Sara Kowalczyk

        Przemyśl-Szczecin ;)

  • Pingback: Jak przewozić rzeczy rowerem? | Miejski blog rowerowy()

  • PCTMA

    Miło mi jest czasem dowartościować się czytając takie wpisy, lub komentarze. Najwidoczniej jestem w tym 1% wybitnych osób, które potrafią korzystać z komunikacji kolejowej.
    Jest sprawą oczywistą, iż opłaty 10 zł nie pobiera się jeśli kasa jest nieczynna, jednak aby to wiedzieć trzeba przeczytać ze zrozumieniem tak z trzy zdania z regulaminu.
    Liczba rowerów ograniczona – to faktycznie problem, choć dla mnie to trochę lepiej, ponieważ nie muszę się martwić, że ktoś podbiegnie i taki ponadliczbowy rower dopchnie do wagonu przy okazji uszkadzając pojazdy tych, co umieli kupić bilet trzy dni wcześniej.
    No i ładowanie roweru. Temat mój ulubiony. Że drzwi ciężko otworzyć to fakt, jednak jeśli już są otwarte to nie umieć włożyć roweru graniczy z zaawansowanym debilizmem. Ok, jeśli zabrałeś ze sobą cały dobytek i wyglądasz jak rumun wracający z targu, a Twój bicykl waży 120 kg to sam sobie jesteś winny. W innej sytuacji, podnoszę rower, wkladam do wagonu i jadę. Gwarantuję rownież, że pociąg nie ruszy zanim wszytkie drzwi nie będą zamknięte.
    Na koniec drobna rada, bo jest wciąż kilka rzeczy na które warto zwrócić uwagę. To że miejsca rowerowe są rezerwowane tak jak siedzące sprawi, że nie pojadę jak pociąg jest pełny i lipa. Ale w sytuacji wysokiej frekfencji, mam też gwarancję, iż mając bilet nie martwie się pozostaniem na peronie, czy koniecznością podpierania drzwi do kibla przez 12 godzin jazdy.
    Dodatkowo jadąc pociągami pendolino uważajcie na swoje pojazdy, bo wieszaki mają niewiele wspólnego z ergonomią. Rower dość mocno wystaje i większość podróżnych ma to w dupie, że swoją 50 kg walizą zawadzi go i pourywa linki czy uszkodzi coś. Warto stanąc przy wieszakach podczas postoju na stacji i przypilnować sobie interesu.