5 najgłupszych wymówek, żeby nie jeździć rowerem

5 najgłupszych wymówek, żeby nie jeździć rowerem

Alexander Pope napisał kiedyś, że „wymówka jest gorsza od kłamstwa, bo jest kłamstwem, przy którym obstajemy”. Jeśli zamierzasz nadal się okłamywać, to sprawdź, czy twoja wymówka nie wzbudzi politowania u rozmówcy.

Czasami rozmawiam z osobami, które nie wiedzą, że jeżdżę na co dzień rowerem. Gdy w toku rozmowy sprawa wyjdzie na jaw, często słyszę zdania typu: „Wiesz, też mam rower, ale nie jeżdżę, bo…”. I tutaj pada jakiś argument. Większość z nich jest dosyć idiotyczna i pewnie znasz je z własnego doświadczenia.

Dlatego ten tekst jest skierowany głównie do osób, które nie jeżdżą i zdarza im się rozmawiać z rowerzystami. Niech to zestawienie będzie przewodnikiem jak nie wyjść na idiotę podczas rozmowy. Przeczytaj i następnym razem wymyśl sobie lepszą wymówkę.

Nie jeżdżę rowerem, bo nie mam prysznica w pracy

Wyobraź sobie jednak, że w twoim biurze jest łazienka z czystą, sprawną kabiną prysznicową. Jest ciepła woda, wieszaczek na ręcznik i dodatkowa toaleta, z której mogą skorzystać współpracownicy w czasie, gdy bierzesz kąpiel. W końcu możesz przyjeżdżać rowerem do pracy. Teraz musisz tylko pamiętać o tym, żeby:

  • wozić ze sobą sporą torbę na ubranie na zmianę, klapki, żel pod prysznic i ręcznik;
  • rozwiązać problem suszenia mokrego ręcznika;
  • schować gdzieś ciuchy, które miałeś na sobie rano;
  • wyjechać co najmniej 15 minut wcześniej, żeby zdążyć się wykąpać;
  • przeznaczyć dodatkowy czas na układanie włosów i ewentualnie makijaż.

Teraz zastanów się – czy gra jest warta świeczki? Moim zdaniem nie. Podobnie myślą właściciele rowerów, które możesz zobaczyć pod każdym większym biurowcem w swoim mieście. Gwarantuję ci, że tam też nie ma pryszniców. Miejska jazda to nie Tour de Pologne i nie spocisz się jak świnia, przejeżdżając kilka kilometrów średnim tempem.

Nie jeżdżę rowerem, bo nie mam kondycji

To tak, jakby powiedzieć: „Nie zapiszę się na siłownię albo fitness, bo nie mam kondycji”. Zacznij jeździć, to kondycja pojawi się sama. Tu nie ma żadnej filozofii. Sprawność i wytrzymałość fizyczna są potrzebne na zawodach sportowych. Żeby pojechać po bułki do sklepu albo na spotkanie w centrum miasta wystarczy ci jeden sprawny mięsień – własny mózg. On pracuje najlepiej, gdy trochę go dotlenisz, zamiast wykorzystywać do produkowania kolejnych wymówek.

Nie jeżdżę rowerem, bo boję się, że ktoś mi go ukradnie

Nigdy nie słyszałem, żeby właściciel auta nie wyjeżdżał z garażu w obawie przed złodziejami. W końcu samochody też są kradzione, a strata wózka za kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy boli bardziej niż kradzież roweru.

Rowery – tak jak samochody – są kradzione.  To fakt. Dlatego weź przykład z kierowców. Każdy z nich ma z tyłu głowy myśl, że może paść ofiarą złodzieja i robi wszystko, żeby go nie kusić. Temu właśnie służą blokady  kierownicy, ubezpieczenia, alarmy, immobilisery i inne wynalazki. Na szczęście ty masz łatwiej. Wystarczy jedno porządne zapięcie, żeby zminimalizować ryzyko kradzieży.

przecięte zapięcie rowerowe

Nie jeżdżę rowerem, bo nie ma dróg rowerowych

To trochę argument typu: „Nie pojadę do innego miasta samochodem, bo nie ma tam autostrady”. Tak naprawdę, dedykowana infrastruktura jest potrzebna motorniczym. Tramwaje nie pojadą dowolną ulicą w mieście, ale ty możesz.

Jeśli obawiasz się dużego ruchu, rzuć okiem na mapę i znajdź trasę wiodącą przez mniej uczęszczane ulice. Czekanie na moment, gdy sieć dróg rowerowych w twoim mieście będzie dobrze rozwinięta nie ma sensu. Prędzej w Polsce powstaną autostrady.

Nie jeżdżę rowerem, bo to pojazd dla biednych

Niedawno czytałem, że warszawiacy chodzą do dyskontów po zmroku, bo się wstydzą. To jest argument właśnie tego kalibru. Jeśli jednak naprawdę jesteś lemingiem i nie radzisz sobie z samodzielnym myśleniem, to pewnie znasz magazyny Logo i Avanti. Poczytaj trochę ze zrozumieniem, bo nawet tam wiedzą, że Bike is the New Black.

Fot. 1, 2

6 Comments 5 najgłupszych wymówek, żeby nie jeździć rowerem

  1. Znany Bloger

    „Nie jeżdżę rowerem, bo nie mam prysznica w pracy” – „Wyobraź sobie jednak, że w twoim biurze jest łazienka z czystą, sprawną kabiną prysznicową”. Wyobraźnia czyni cuda :)

    Reply
  2. Pingback: Jak wybrać opony do roweru miejskiego - poradnik dla opornych » Miejski blog rowerowy

  3. Przemek

    1. Rower ukradnie byle idiota z porządnymi nożycami i załaduje do dostawczaka.
    2. Jadąc normalną drogą zamiast autostrady nie mogę się spodziewać że rozjedzie mnie autobus czy bmw.
    A w ogóle wszelkie wymówki są z dupy żeby nie jeździć rowerem ;)

    Reply
  4. Pingback: "Chcę dojeżdżać rowerem do pracy, ale nie wiem, od czego zacząć" - poradnik dla początkujących » Miejski blog rowerowy

  5. Pingback: Lubelscy urzędnicy - jak docierają do pracy? - Porozumienie Rowerowe

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *