Rowerowe mity: rower to pojazd dla biednych

Rowerowe mity: rower to pojazd dla biednych

Zaczynamy nowy cykl na blogu. Rozłożymy na części pierwsze najpopularniejsze i najgłupsze rowerowe mity. Na pierwszy ogień idzie to, o czym dżentelmeni nie rozmawiają – pieniądze.

W ostatnim tekście o pieniądzach wspomniałem o jednym z popularnych mitów na temat rowerów. Chodzi o przekonanie, że rower to pojazd dla studentów, bezdomnych, mieszkańców wsi i całej reszty populacji, której nie stać na samochód. Co prawda, zwykle tego typu sądy wygłaszają osoby, które w rubryce „Praca” na Facebooku mają wpisane „Szlachta nie pracuje”, ale nie tym chciałem się zająć.

Jak zapewne sami wiecie, mitów na temat rowerów i osób, które nimi jeżdżą, jest znacznie więcej. Od czasu do czasu ktoś w internetach próbuje się z nimi rozprawić. Zwykle jednak robi to, pisząc tekst „wyliczankę”, nie poświęcając poszczególnym mitom zbyt wiele miejsca. Czas to zmienić.

Proponuję wam zabawę w „Mythbusters”. Co jakiś czas na blogu będziemy przyglądać się obiegowym opiniom na temat rowerów i sprawdzać, ile w nich prawdy. W miarę możliwości sięgniemy po twarde dane, podobnie jak panowie z Discovery Channel. Zapuszczanie wąsa w stylu Jamiego Hynemana nie jest obowiązkowe.

mythbusters
Bez zbędnego przedłużania czas przyglądnąć się pierwszemu mitowi.

Rower to pojazd dla osób biednych

internetowy troll

Obalanie tego mitu zacznę od… zgodzenia się z nim. Kiedy w XIX wieku powstał rower w znanym nam dziś kształcie, był on kosztowną zabawką dla elit. Później, dzięki produkcji masowej i obniżeniu cen, liczba rowerzystów rosła. W okresie międzywojennym na rowerach często jeździli pracownicy fizyczni, co możecie zobaczyć poniżej.

Zdjęcie przedstawia robotników Bristol Aeroplane Factory i zostało zrobione w 1939 r. Samochody wówczas były na tyle drogie, że to one stanowiły „margines transportu” i mniej więcej wtedy stały się symbolem statusu. Ciekawostką jest długa kolejka widoczna na drugim planie. To ludzie czekający na tramwaj :-)

robotnicy na rowerach

Chcąc zobaczyć osoby biedne na rowerach, nie trzeba cofać się w czasie. Wystarczy przeglądnąć zdjęcia z krajów rozwijających się. Na blogu wrzucaliśmy już film pokazujący, jak mieszkańcy Kuby reanimują stare rowery, by wciąż mogły im służyć. Równie długie życie mają jednoślady w Afryce. Na filmie poniżej zobaczycie sprzęty, które wyglądają, jakby przypłynęły do dzisiejszej RPA razem z brytyjskimi kolonistami.

Zwolennicy tezy o biedakach na rowerach zwykle nie powołują się na kraje rozwijające się. Znacznie bliżej mają bowiem studentów, którzy są kojarzeni z wieloma cechami poza jedną – posiadaniem pieniędzy. Gdy do tego stereotypu dodamy obrazki, takie jak ten spod Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, wszystkie części układanki zdają się trafiać na swoje miejsce.

stojak rowerowy AGH

Jest tylko jeden problem.

Ta układanka nie trzyma się kupy

Zacznijmy od końca, czyli od studentów. Jeżeli mieszkacie w miastach akademickich, wiecie, jak wyglądają ulice na początku października. Jeśli nie wiecie – mam dla was małą próbkę:

nagłówki

To nie brzmi jak doniesienia o biednych studentach, prawda?

Studenci i ogólnie osoby jeżdżące po miastach rowerami przeważnie nie wybierają ich z powodu braku pieniędzy na bilet czy utrzymanie samochodu. Co więcej, całkiem sporo rowerzystów posiada auto. Weźmy taki Kraków.

W 2013 r. mieliśmy tu całkiem spore badanie ankietowe, które objęło 1600 osób jeżdżących rowerami po mieście. Pełny raport, z którego wziąłem poniższe dane, znajdziecie tutaj. Co się okazało? Ponad 71% krakowskich rowerzystów posiada samochód w gospodarstwie domowym, a 39% jest jego głównym kierowcą. To znaczy mniej więcej tyle, że czterech na dziesięciu rowerzystów nie musi się nikogo prosić o podwózkę, bo ma dostęp do auta. Mimo to zdarza mu się jeździć rowerem.

Może zatem, pomimo posiadania auta, rowerzystów nie stać na jego eksploatację? Pudło. Na wykresie ze strukturą zawodową ankietowanych trudno znaleźć mitycznych biedaków. Większość rowerzystów pracuje zawodowo, sporo prowadzi własne firmy. Co ciekawe, studenci nie są dominującą grupą wśród mieszkańców Krakowa jeżdżących na dwóch kołach.

krakowscy rowerzyści

Kolejne elementy układanki odpadają od całości, gdy spojrzymy na powody, dla których ankietowani wybierają dwa kółka. Gdyby robili to z braku pieniędzy, względy ekonomiczne byłyby na pierwszym miejscu, prawda? Spójrzmy zatem do raportu:

wykres powody jeżdżenia rowerem

Kto tu jest biedny?

Wydaje mi się, że powstanie mitu o biedakach na rowerach stosunkowo łatwo wytłumaczyć. Kiedy auta były drogie i osiągalne tylko dla wybranych, stały się symbolem statusu. Możesz pozwolić sobie na samochód – jesteś panem. Nie możesz – przegrałeś życie i musisz jeździć do fabryki rowerem.

Wiele osób przyzwyczaiło się do tej uproszczonej wizji świata, mimo że dziś w mieście łatwiej spotkać prezydenta jadącego na rowerze niż działającą fabrykę. Wciąż lubimy oceniać innych, patrząc na ich środek transportu. Z tą perspektywą jest tylko jeden problem – przeciętny samochód jeżdżący po polskich drogach ma 16 lat.

Czy wożenie się po mieście autem pamiętającym pierwsze odcinki „Złotopolskich” na pewno jest oznaką grubego portfela?

Zostań pogromcą mitów!

Rowerowych mitów uzbierało się trochę i z pewnością sami potraficie wymienić co najmniej kilka. Zachęcam was do współtworzenia tego cyklu wpisów. Podzielcie się najczęściej spotykanymi albo najgłupszymi mitami, z jakimi się spotkaliście. Komentarze pod wpisem, nasz fanpage i mail zaloga@statekkosmiczny.pl są do waszej dyspozycji. Propozycje, które będą pojawiać się najczęściej opiszemy na blogu w pierwszej kolejności :-)

Zobacz inne rowerowe mity.

Fot. 1, 4, 5

  • Maciej Rutecki

    Jak rower jest pojazdem dla biedaków, to czemu jest taki popularny wśród pracowników sektora IT, choćby programistów? To grupa, która zarabia zdecydowanie powyżej średniej krajowej, a wystarczy zerknąć na parkingi wokół biurowców skupiających takie firmy i zobaczyć ile jest tam rowerów i kto z nich korzysta.

    Dla mnie z kolei koszt, czas, czy dbałość o środowisko i zdrowie nie miały wpływu na wybór roweru zamiast samochodu (którego nie chce mi się nawet ruszać jadąc do pracy). Zadecydowała tylko wygoda i elastyczność (czasem parkowanie w godzinach szczytu jest nie na moją cierpliwość). Zauważyłem pewną zmianę nawyków zakupowych: rzadziej korzystam z hipermarketów, a częściej robię zakupy w mniejszych sklepach — nie zawsze tańszych, ale często oferujących świeższe artykuły spożywcze. Łatwiej zaparkować przy nich rowerem, a nie samochodem.

    Inny mit: jeździsz rowerem, to pewnie dla sportu i ćwiczeń. Taaa…

    • Rzeczywiście, zapomniałem wspomnieć o biurowcach firm z sektora IT. No i dzięki za wskazanie kolejnego mitu :-)

  • Mikołaj Leszczuk

    Ja glownie dla zdrowia…

  • Dla biedaków? To chyba Ci ludzie nie wiedza ile kosztują dobre rowery. Wiadomo, że można kupić „górala” w markecie za 300 zł, ale to wyrób rowero podobny.

    • Anna Ma

      No właśnie. Co z tymi, którzy jeżdżą rowerem kosztującym tyle ile nieduży, używany samochód?

  • Remigiusz Marondel

    To z pewnością mit,choć nie w mym przypadku,ale mam cztery rowery.
    Rower jest mym stylem życia z różnych względów,nie jest tak konfliktowy jak samochód,się zepsuje biorę drugi a naprawię jak będę miał czas

    • Piotr

      O kurcze, ja dopiero czwarty składam :P Ja jeżdżę na rowerze bo lubię. A jak mam coś załatwić to łącze przyjemne z pożytecznym :)

      • Remigiusz Marondel

        Mi się zebrało tyle rowerów przez ileś lat.Nie mogę jeździć ciągle jednym bo mi się nudzi.Teraz marzy mi się klasyczny holender,obowiązkowo na bębnach,ciężki,długi i nie poręczny

  • Marcin Jastrzębski

    Jestem pracownikiem IT i jeżdżę rowerem bo lubię do pracy, a po pracy robię często traski ;) Przede wszystkim jestem zadowolony ile jestem w stanie zaoszczędzić czasu skracając sobie dystans do pracy i omijając korki, a dodatkowo wszędzie łatwo mi podjechać nie tracę czasu na znalezienie miejsca do parkowania. I nie czuję się z tym biednie patrząc na to z perspektywy iż wartość roweru jednego z dwóch jakie posiadam jest większa niż wiele aut które mijam w korkach :) Warto też wspomnieć o różnych okresach w sezonie. Patrząc tym sposobem można śmiało stwierdzić że często ubiór rowerzysty oraz dodatkowe zamienne ciuchy są droższe niż opony zimowe w aucie, a technologie materiałów jakie nas obdarowują firmy te bielizny termo aktywne, windstopery, buty ocieplane, spodnie, kurtki przeciw deszczowe itp. To nie są tanie szmaty :) Więc nie wiem kto jest biedniejszy skoro fanom 4 kółek ciężko wydać na zimówki (często używane) lub na letnich kończą na latarniach :D

    • mnietek

      Z twojego wpisu widać, że jednak dla tego typu rowerzysty liczy się status. Kierowcy porównują samochody, a wysprzęceni rowerzyści porównują gadżety i inne ‚nano technologie’ jakie przy sobie mają ;)

      • PanMarcepan

        Sam mam 4 rowery. Owszem, niektóre z nich może i przewyższają wartość standardowego auta na drodze, jednak po mieście najlepiej sprawdza mi się zwykła holenderska koza za kilka stówek. Rowery na zawody/wyprawy to inna bajka i nie chodzi tu o status ale o wagę i niezawodność ;) Prowadzę swoją firmę IT i auto mi niepotrzebne, zawsze można wypożyczyć jak trzeba lub po prostu pojechać taksówką :)

        • Remigiusz Marondel

          To prawda.Ja po mieście też jeżdżę tanim sprzętem funkcjonalnie wyposażonym,fajna szosówka czy mtb na mieście po prostu się nie sprawdzają.
          No i jeszcze wsiadając na mojego drapaka mogę zwyczajnie się ubrać.

  • Pingback: Rowerowe mity: serwisowanie roweru jest trudne » Miejski blog rowerowy()

  • Tomasz Nowiński

    Często jadąc po krakowie widzę rowery warte więcej niż samochody które jadą obok :) Czy ja wiem czy taka bieda?

  • Pingback: Rowerowe mity: jazda w mieście jest niebezpieczna » Miejski blog rowerowy()

  • Pingback: Rowerowe mity: rowery nie napędzają gospodarki » Miejski blog rowerowy()

  • Pingback: Koszty jazdy rowerem w 2015 r. - podsumowanie eksperymentu » Miejski blog rowerowy()