Rowery towarowe – mały przewodnik po dużych rowerach

Rowery towarowe – mały przewodnik po dużych rowerach

Mam słabość do rowerów cargo. Nie wiem, skąd to się bierze, bo sam jeszcze nie mam własnego. Jednak za każdym razem, gdy widzę taki na ulicy, oglądam się jak za ładną dziewczyną. Nazwijcie to zboczeniem, ale wielkie i ciężkie rowery z przestrzenią ładunkowa mają coś w sobie…

Jedną z rzeczy, za które lubię rowery cargo jest ich różnorodność. Być może kojarzycie trójkołowce ze skrzynią z przodu lub długaśne Long Johny. To jednak nie wyczerpuje pojęcia rower towarowy. Rozwiązań pozwalających przewozić graty rowerem jest całkiem sporo. Zanim jednak przejdziemy do niuansów, krótka lekcja historii.

Skąd się wzięły rowery cargo?

Podobnie jak pizza i kilka innych doniosłych osiągnięć ludzkości, rowery towarowe wzięły się z biedy. Pierwsze rowery towarowe pojawiły się na początku XX wieku w Holandii, stamtąd trafiły do krajów skandynawskich. Początkowo były używane przez pracowników sklepów do rozwożenia towaru.

Przyczyna była prosta. Rowery były tańsze niż ciężarówki i bardziej poręczne niż wozy zaprzężone w konie. Gdy dodamy do tego wielki kryzys z przełomu lat 20. i 30. XX wieku, wszystko staje się jasne.

Byposten Bike Messenger Company in CopenhagenW tym samym czasie rowery towarowe pojawiały się na ulicach Wielkiej Brytanii. Stamtąd trafiły do Stanów Zjednoczonych i brytyjskich kolonii. W USA cargo bikes miały trochę pod górkę – po wojnie szybko przegrały z samochodami i długo musiały czekać na swój czas. Z kolei Indie i inne kraje podległe niegdyś królowej przyjęły rowery towarowe z otwartymi ramionami. Do dziś na indyjskich ulicach można spotkać maszyny pamiętające zapewne Jerzego VI.  

  Madurai

W wielu krajach rowery cargo były dosiadane nie tylko przez pracowników sklepów. Powstał osobna profesja, w Danii nazywana svajere, której przedstawicieli można porównać do dzisiejszych kurierów rowerowych. Byli to wolni strzelcy lub pracownicy wyspecjalizowanych firm transportowych, przewożący towary dla różnych zleceniodawców.

Porównanie do obecnych kurierów jest o tyle trafione, że svajere również organizowali własne zawody. Wyścigi ciężkimi rowerami cargo może nie były tak karkołomne, jak alleycaty, ale bywały naprawdę widowiskowe.

Svajerløb - Cargo Bike Race on Israels Plads

Typy rowerów cargo – trójkołowiec

Jeden z wariantów tego typu roweru widzicie na zdjęciu z Indii powyżej. Inny, który możecie kojarzyć z polskich ulic, to wersja odwrócona. Dwa koła z przodu, pomiędzy nimi skrzynia plus tył przypominający normalny rower. W nowoczesnych trójkołowcach biegi zwykle są zestrojone nisko i nie można nimi rozwinąć dużej prędkości. Dzięki temu da się jednak ruszać doładowanym rowerem i wjechać na wzniesienie. Można też przewozić spory ładunek (około 80 kg), chociaż z własnego doświadczenia wiem, że dosyć dziwnie bierze się zakręty. Podczas skrętu rama nie pochyla się, jak w normalnym rowerze. Untitled

Long John

LJ KrakowO ile wsiadając na trójkołowca można jechać od razu, o tyle opanowanie Long Johna wymaga nieco wprawy. Wszystko przez mocno wysunięte przednie koło. W praktyce najlepiej patrzeć przed siebie, a nie na koło. Wtedy jakoś to idzie :-) Long Johny mają mniejszą powierzchnię ładunkową od trójkołowców, ale wciąż można nimi wozić dzieci. Łatwiej też manewrować takim rowerem, bo jest po prostu węższy. Oprócz klasycznej wersji z „balią” można spotkać wariacje niemalże sportowe. Poniżej zdjęcie Bullita, który jak na rower towarowy jest całkiem nieźle wyposażony i dosyć szybki.  

 Bullitt cargo bike

I jeszcze Douze, spotkane kiedyś na Małym Rynku. Kosztuje sporo, ale można go rozebrać na pół, co ułatwia przechowywanie i transport.

rower douze

Long tail

Rower z „długim ogonem” to coś w pół drogi między zwykłym rowerem, a pełnowymiarowym cargo. Wydłużona rama pozwala przewozić deskę surfingową, specjalne duże sakwy, dzieci, a nawet dorosłego pasażera. Niekoniecznie w pozycji siedzącej.

rower longtail 2

Więcej o rowerach long tail znajdziecie w tym wpisie.

Rowery ze wzmacnianą ramą

Szczerze mówiąc, nie wiem, jak fachowo nazywa się ten typ roweru. Spotkałem się z określeniem utility bike, ale sami przyznacie, że brzmi dość ogólnikowo. Na pierwszy rzut oka ten typ roweru przypomina zwykłego mieszczucha, jednak gdy się przyjrzeć bliżej, widać różnice. Jakie?

Dosyć masywna rama z obniżonym środkiem ciężkości. Podwójna nóżka, która sprawia, że rower nie przewraca się nawet wtedy, gdy jest załadowany. Do tego bagażniki – przedni, na którym można przewieźć telewizor i tylny, do wożenia dziecka (sam nie wiem, skąd tyle dzieci w tym wpisie).

.i liked it...

Deli bike

Rower o ciekawych proporcjach. Z tyłu większe, zwykle 26-calowe koło. z przodu zaledwie 20 cali. Jednak nie o rozmiar kół tu chodzi. Te niepozorne rowerki mogą w przednim koszu przewozić ładunek dochodzący do 30 kg. Nazwa wzięła się od delikatesów. Deli bikes służyły bowiem do przewożenia towarów. Były też wykorzystywane przez listonoszy i rzeźników, stąd spotykana nazwa butcher’s bike

Co ciekawe, są produkowane do dziś. Poniżej fotka współczesnego deli bike marki Pashley.

pashley deli bike

Czterokołowiec

Zwany również z angielska quadcycle. Najcięższy kaliber w tym zestawieniu. Egzemplarz, który widzicie na zdjęciu jest wykorzystywany przez DHL w Holandii. Może się wydawać, że takie rowery bardziej służą budowaniu ekologicznego wizerunku firmy, niż przewożeniu towarów. Warto jednak pamiętać o elektrycznym wspomaganiu, w które są wyposażone i o tzw. „ostatniej mili”. Chodzi o to, że takich rowerów nie wykorzystuje się na całej trasie dostawy (np. z hurtowni do sklepu). W specjalnych stacjach przeładunkowych towar z samochodów dostawczych trafia na rowery i dalej może być dostarczony tam, gdzie samochody mają ograniczony wstęp – np. do zabytkowego centrum miasta.

rower dhl

Zobacz też: Rowery towarowe. Dużo rowerów towarowych (wideo)

  • Hubert Mazur

    Mam nadzieję, że kiedyś rozbudujecie ten mini-przewodnik. Rowery towarowe to cała galaktyka, a co chwila pojawiają się nowości. Weźmy np. zamieszczone tekście foto roweru DHL – to Velove Armadillo ze Szwecji, póki co jeżdżą tylko prototypy, w 2. kwartale pojawią się pierwsze seryjne egzemplarze w cenie – bagatela – 7800EUR+VAT… Jeśli chcecie to umówimy się kiedyś na soczek i pogadamy o cargo-nowościach :)

  • Polecam także rowery trójkołowe typu Rehtime lub trybik, doskonale sprawdzają się podczas np zakupów:

    http://gamareha.pl/pl/71-rowery-trojkolowe