Rowerzyści są jacyś inni

To główna nauka, jaką wyniosłem z pobytu w Chorwacji. I wiecie co? To dobrze, że są inni.

Do Dalmacji pojechaliśmy z zamiarem sportretowania rowerzystów, żyjących w tym regionie. Dosyć szybko okazało się, że nie bardzo jest co portretować. Chorwaci są bardzo podobni do Włochów w swojej miłości do motoryzacji. Z kolei turyści zapełniający promy swoimi samochodami i kamperami nie są zbyt wdzięcznym tematem do wpisu.

Jednak tytuł tego tekstu nie wziął się znikąd.

prom chorwacja

Inny od pozostałych gości kempingu okazał się Damian, Słoweniec, którego spotkaliśmy podczas pierwszego noclegu. Nie przyjechał wielkim kamperem z anteną satelitarną, ale podróżował swoim kombi z rowerem w środku. Oprócz klasycznej szosy, Damian w bagażniku trzymał kilka kartonów papierosów i zgrzewek piwa, które przydały się wieczorem. Zaczęło się od standardowych pytań o to skąd i dokąd jedziemy. Potem przegadaliśmy kilka ładnych godzin o rowerach, podróżowaniu i – tak po prostu – o życiu.

Ewa też jest inna. To Polka, którą spotkaliśmy dwa razy. Najpierw zaczęliśmy rozmawiać przed samym wyjazdem, podczas pakowania rowerów do autokarów. Dwa tygodnie później zobaczyliśmy znajomą twarz na dworcu autobusowym. Przypadek sprawił, że wracała do kraju w tym samym terminie, co my. Najpierw było wspólne oklejanie rowerów folią i porady, co zrobić, żeby kierowcy nie kręcili nosem. Potem – już podczas jazdy – słuchanie opowieści z wypraw rowerowych, odkrywanie wspólnych znajomych, wymiana adresów mailowych.

rower pakowanie

W końcu inni od pozostałych turystów byli ludzie na obładowanych sakwami rowerach, których spotykaliśmy na chorwackich serpentynach. Za każdym razem, gdy mijaliśmy się na drodze, był uśmiech, uniesienie ręki lub krótkie hello, zrozumiałe w każdym języku. To coś jak pozdrawianie się na górskim szlaku. Coś, czego nie robią zwykli turyści.

rower modliszka

Brytyjczycy znają coś takiego jak conversation opener. To zwykle krótkie pytanie, ułatwiające zagajenie rozmowy. Rower w tej roli spisał się doskonale. Jednak w przeciwieństwie do gadu-gadu o pogodzie, dwa kółka pozwalają poznać ciekawych ludzi. Ludzi, którym chce się – za przeproszeniem – pieprzyć z wożeniem sprzętu daleko od domu tylko po to, by potem targać to wszystko po górach. Ludzi, którzy nie uważają, że są za starzy na spanie w namiocie. Ludzi, którzy potrafią podzielić się ostatnią dętką.

Tak, rowerzyści są jacyś inni :-)

  • Kajtostany rodzinne wyjazdowe

    Hello kosmiczni! Machamy Wam radośnie. Niech żyją wariaci rowerowi;)

    • No cześć! W zasadzie to trochę miałem was na myśli pisząc ten tekst ;-)

  • Chciałoby się rzec co kraj to obyczaj ;)

    • Coś w tym jest. W krajach górzystych widać jednak, jak duży wpływ na popularność roweru ma ukształtowanie terenu.