Mieszczuch bikefitting, czyli jak dobrać rozmiar roweru miejskiego?

Mieszczuch bikefitting, czyli jak dobrać rozmiar roweru miejskiego?

Pamiętacie, jak kiedyś kupowało się rowery miejskie? Albo był to składak dla całej rodziny, bez względu na wzrost, albo duży rower kupowany „na wyrost”. Czasy się zmieniły i rowery kupuje się na miarę, a w doborze odpowiedniego rozmiaru pomagają nam oznaczenia. Ale czy możemy im ufać w 100%?

Za mały i za duży

Zacznijmy od tego, dlaczego warto kupować rower miejski na miarę. Mam dla Was krótką anegdotkę.

Jako nastolatka, rowerowy żółtodziób liczący 164 cm wzrostu (nadal tyle mam), pojechałam z rodzicami do sklepu rowerowego, by kupić rower. Podobały mi się wtedy męskie ramy i kierując się tym jedynym kryterium, wybrałam rower Kross Grand Voyager. Był szybki na swoich 28-calowych kołach z dość cienkimi oponami, i miał zawrotną ilość przełożeń, jak na tamte czasy. Kochałam go. Do pierwszego upadku.

Kiedy niedawno z Maćkiem odwiedzaliśmy moje rodzinne strony, okazało się, że rama mojego Voyagera ma… 21 cali, co oznacza, że zawsze był dla mnie zdecydowanie za duży. Nic dziwnego, że jadąc na studia, pożegnałam się z Krossem i podkradłam mamie trochę mniejszy. Maćkowi (191 cm wzrostu) na moim rowerze jeździło się całkiem nieźle, ale nie perfekcyjnie. Przy skrętach zahaczał butami o przednie koło. Na dłuższą metę – wkurzające.

Tabele dla wszystkich… czyli dla kogo?

Rozmiar roweru to nie taka prosta sprawa. Na początek kilka kluczowych informacji. Przeszukując strony internetowe, możemy spotkać się z takim nazewnictwem, jak „rozmiar ramy”. To nic innego jak długość od środka korby do końca rury przy wlocie sztycy pod siodełkiem, inaczej mówiąc długość rury podsiodłowej. Wielkość ta oznaczana ja na kilka sposobów – producenci rowerów podają ją w calach, w milimetrach/centymetrach lub w rozmiarze uniwersalnym (S,M,L,XL).

Mówi się, że wzrost nie jest najważniejszym parametrem przy wyborze wielkości ramy. Zdecydowanie pewniej mierzyć wewnętrzną długość nogi: od śródstopia do krocza. Dlaczego akurat nogę? Kobiety mają dłuższe nogi, a krótszy tułów w porównaniu z mężczyznami, a przy tym samym wzroście różnice mogą być znaczne.

Przy okazji wszelkich opracowań, jak dobierać rozmiar ramy, internetowe źródła podają taki oto przelicznik: długość wewnętrznej strony nogi pomnóż przez 0,63 i w centymetrach otrzymasz odpowiednią długość rury podsiodłowej.

Popularna jest także tabelka z rozmiarami ram dla rowerów miejskich i turystycznych*, gdzie np. dla nogi o długości np. 74 cm przy wzroście bliższym 162 cm, powinniśmy wybrać ramę w rozmiarze 17 cali, czyli 43 cm:

tabela rozmiarów

Wszystko ok, ale ta tabelka nie działa!

Przynajmniej nie zawsze. Całą tabelkę szlag trafił, kiedy zaczęliśmy się z Maćkiem mierzyć. Moja noga ma 75 cm długości (ja mam 164 cm wzrostu). Według proponowanego przelicznika powinnam jeździć na rowerze, który ma 18 / 19 cali, czyli 47 cm długości rury podsiodłowej. Tymczasem rower, na którym jeżdżę ma… 56 cm, a wspornik siodełka jest jeszcze wyciągnięty na kolejne 10 cm.

Długość nogi Maćka to 88 cm, więc powinien jeździć na rowerze, którego rozmiar ramy wynosi 22 cale, czyli 55 cm. Rekomendowana rama jest nawet mniejsza niż ta, na której ja jeżdżę obecnie! Gazela, na której pomyka, liczy sobie 61 cm od korby do sztycy.

Zwariowaliśmy? Niekoniecznie

Otóż, okazuje się, że rowery miejskie takich marek jak Gazelle, Batavus czy Unibike, mają większy kąt odchylenia rury podsiodłowej od pionu. To sprawia, że mają już inną geometrię i ciężko zaklasyfikować je w jednej tabeli z rowerami marek sportowych. Dzięki odchyleniu rura podsiodłowa w rowerze miejskim może być zdecydowanie dłuższa. Nachylenie razem z profilowaną kierownicą roweru miejskiego pozwala na jazdę przy wyprostowanej pozycji ciała. A ta ma wiele zalet w porównaniu z pochyłą pozycją, zwłaszcza w mieście. Mimo że jest to pozycja wolniejsza, zapewnia nam jednak dobrą widoczność i nie zmusza nas na przenoszenie dużego obciążenia na nadgarstki.

Poniżej zamieściłam dla porównania dwa zdjęcia. Pierwszy rower to turystyczny Kross Sander – rura podsiodłowa ma odchylenie od pionu ok. 18 stopni, podczas gdy w Gazelle Toer rura odchylona jest już 25 stopni. Podobnie jest z kierownicą – większy kąt odchylenia zapewnia pozycję bardziej wyprostowaną, podczas gdy Kross ma mostek kierowcy regulowany, dzięki czemu możemy jechać także w pozycji bardziej pochyłej.

 porównanie

 

Dlatego zasady obliczania wielkości ram przy rowerach miejskich są nieco inne i możemy traktować je bardziej płynnie. Przy rowerach miejskich o dużym kącie nachylenia możecie trzymać się tej tabeli:

Gazelle_tabel_framemaat.ashx

Zauważycie zapewne, że rekomendowane wymiary ram się przenikają. Mając 164 cm wzrostu możesz wybrać rower, który ma 49 cm, 51 cm, jak również 53 cm w rurze podsiodłowej. I nic Ci nie będzie. Resztę spokojnie wyregulujesz długością sztycy i profilem oraz wysokością kierownicy. To wszystko.

A panowie – no i panie też – mogą zapamiętać zasadę dotyczącą wyboru roweru z męską ramą: rura pozioma ma być 10 cm niżej od czegokolwiek, co macie cennego!

Jaki z tego morał?

Żartowałam z tym bike-fittingiem w tytule. Dopasowanie roweru miejskiego to bardzo prosta sprawa i nie musimy się zbytnio napinać, wymyślać osobnych teorii i ideologii. Chyba nie zamierzacie startować na rowerze miejskim w triathlonie? Pamiętajcie jednak, że każda tabelka, którą znajdziecie w internecie, będzie tylko pomocnicza, a przed kupnem roweru warto się na nim przejechać. Zwłaszcza, że zwrot roweru kupionego przez internet to droga sprawa. Tyle w temacie. Wygodnego jeżdżenia!

Fot. 1


*Ta piękna różowa tabelka nie będzie miała zastosowania, jeśli przymierzacie się do kupna roweru górskiego lub kolarzówki. Jeśli sama tego nie napiszę, to zaraz ktoś w komentarzu mi wyskoczy, że źle, że dane niepełne – więc uwaga dopowiadam: rowery górskie (ale teraz się mówi „MTB”) powinno się dobierać z pewnym zapasem, i rama powinna być nieco niższa niż w tej tabeli. A jeśli przymierzacie się do kolarzówki (a teraz mówi się „szosówki”), to tu jest jeszcze większy hokus-pokus, a na ten temat to już odsyłam do Rowerowych Porad – tam na pewno znajdziecie interesujące Was informacje.

  • Maciej Rutecki

    Fakt, sam jeżdżę na gazeli i mam ramę D57 (damska, 57cm), czyli jakieś 22-23 cale. Gdybym się stosował do popularnych porad w Sieci odnośnie doboru ramy, to bym skończył na ramie 19 calowej. I potwierdzam też dużą elastyczność „holendrów”: swój kupowałem przez Internet i to chyba jedyny typ roweru, którego ramę można dobierać „na oko”. BTW kupując korzystałem właśnie z tej graficznej „tabelki” ze wzrostami (niebieskiej).

    • Michal Romanowski

      A ile masz wzrostu,i przekrok…jaka Gazela ?

      • Maciej Rutecki

        Wzrost: 178cm, przekrok — zakładając że nogi mam złączone, czyli w sumie długość nogi — coś około 80-82cm (nie pamiętam dokładnie i musiałbym zmierzyć, ale by się zgadzało, bo spodnie biorę „31” na długość).

        Gazelle dwie: Van Stael 54cm i Orange 57cm

        • Michal Romanowski

          Dzieki,no wlasnie mam zagwozdke,mam 182cm,przekrok 84cm i chce kupic gazelle chamonix c8 damke,i wacham sie miedzy 57 a 61 cm….

          • Maciej Rutecki

            A to faktycznie na granicy. Niby 61cm powinno być ok, ale nie wiem. W Orange sztyca amortyzowana (więc 2-3cm się ugnie). Odległość od osi suportu do górnej krawędzi siodełka (nie obciążone) to 71,5cm, zaś w Van Stael 69cm. Wysokości optymalne i dosyć długo je dobierałem.

          • Michal Romanowski

            Ok…dzieki Maciek,pozdrawiam

  • Zdecydowanie warto się po prostu przymierzyć do roweru przed zakupem. Nawet jeśli potem się kupi go przez internet :)

    Te tabelki są tylko poglądowe, bo dużo zależy właśnie od geometrii. Ale tego się nigdy dobrze nie sprawdzi, póki się człowiek nie przysiądzie do roweru i samemu nie poczuje na którym się poczuje lepiej.

    P.S. Zdecydowanie szosówki. „Kolarzówki” to już chyba tylko dziadkowie mówią ;)

    • Maciej Rutecki

      „P.S. Zdecydowanie szosówki. „Kolarzówki” to już chyba tylko dziadkowie mówią ;)”

      O przepraszam, dziadkiem nie jestem (a nawet ojcem — nikt mi nic nie udowodnił ;-) ) i też zdarza mi się wymiennie stosować „kolarzówka” zamiast „szosówki”. :D

    • Kolarzówki to bardzo piękna, tradycyjna i prosta do wymówienia nazwa. Już nie raz, wymawiając szybko „szosówka” wychodziła mi „szoszówka” ;) A chętnie bym się dowiedziała, jaka jest faktyczna różnica między szosówką a kolarzówką?

      • Różnica jest żadna. Po prostu pewne słowa się starzeją i brzmią dla mnie jakoś tak… dziwnie.

        Zresztą… Zerknij na ten fragmencik Kabaretu Moralnego Niepokoju:
        http://youtu.be/eCT5DModO_s?t=44s

        • oj tam… ostatecznie miło, że „szosówka” ma polskie pochodzenie, i nie jest to kolejne słowo anglojęzycznego w stylu: „mockupy”, czy „user”, przez niektórych mylony z „józkiem” ;P

  • Olo

    Człowiek, który jeździ na ramie 53 a powinien mieć 58, pozdrawia!

    Męka, miała być tylko na chwilę… no to kto ma za dużą i chce się zamienić?

    • Mówisz o tym czarno-pomarańczowym ostrym?

      • Olo

        Niestety tak. Ale z wiosną przyjdą zmiany;)

        • Daj znać koniecznie, kiedy skończysz robotę nad nowym rowerem!

  • Dobór właściwego rozmiaru ramy jest dość trudny, a sprzedawcy który umie pomóc klientowi ciężko znaleźć. Wielu z nich pyta tylko o wzrost i sugeruje na tej podstawie rozmiar ramy… A potem się dziwić, że rower stoi w garażu.

    Bardzo przydatny poradnik!

  • Krzysztof Słychań

    Mam 1.80cm i nogę długą na ok. 86cm, więc wg wzornika powinienem mieć 57kę, a jednak mój pierwszy holender był właśnie w takim rozmiarze i był przymały. Musiałem mocno wyciągnąć sztycę i wymienić mostek kierownicy na długaśnego Humperta 40cm. Dopiero wtedy rower stał się naprawdę wygodny :).

    Mój obecny rower transportowy ma 61cm, jest w sam raz, siedzi się na nim po królewsku, wysoko, z wyciągniętym mostkiem (wspomniany Humpert) i przednim bagażnikiem z przedłużonymi hakami. Siodełko to Lepper Primus, nie ma lepszego :)

    Codzienna Gazela jest wyższa. Rama ma 65cm, sztyca jest schowana niemal do końca, a obiciem krocza się nie przejmuję, bo nigdy nie potrzebuję zdejmować czterech liter z siodełka. Wsiadam przerzucając nogę przez bagażnik, a przy zatrzymaniu stawiam stopę palcami na ziemi.
    Dodatkowa zaleta wysokich męskich ram to długa główka ramy, dzięki czemu można jechać wygodnie, w wyprostowanej pozycji, nawet jeśli mamy mostek długości 25…30cm zamiast 40cm :).

    W drugą skrajność: kiedyś awaryjnie jeździłem na rowerze Juncker Reflex z lat 60tych, na 26″ kołach i z ramą wysokości 53 lub 54cm. Ciut przymały, sztyca wyciągnięta niemal na maksa, mostek i kierownica przełożone z pierwszego holendra, który był wtedy w remoncie.

    • kaczan

      Ja w tej chwili jeżdżę na ramie 65 cm w Batavusie Mambo – jest lekko za duży, ale mam sposób analogiczny do Twego na podróż z przerzucaniem nogi. Do tego rower ten w czarnym macie z czarnymi obręczami i słusznym rozmiarze ramy budzi porównanie z Batmobilem ;). Zauważyłem, że nawet na ulicy kierowcy bardziej na mnie uważają i zachwują nawet 2 metry odstępu ;).

      Poprzedni rower miałem inny model Batavusa na ramie 57 cm. Był lekko za mały. Idealny byłby 61 cm i takiego szukałem. Pojawiłą się okazja cenowa – poprzedni właściciel był sporo niższy ode mnie i obił sobie kilka razy co nieco, więc chciał się dosyć szybko go pozbyć.

      Co do siodełka, to właśnie powoli przymierzam sie do wymiany na nowy model. Podoba mi się włąśnie Lepper Primus, ale nie widze na polskich stronach zbyt wielu opinii na temat tego modelu. Raczej jest chwalenie Brooksa który jakby nie patrzeć jest znacznie droższy. Nie wiem czy jest, a jeśli jest, to czy różnica w jakości Brooks vs Lepper uzasadniająca różnicę w cenie

      • Krzysztof Słychań

        Primus jest świetny do wszelkich rowerów, na których siedzi się w pozycji wyprostowanej i waga (2.4kg) nie gra roli. Bardzo wygodny i świetnie amortyzuje wstrząsy. Niestety przednia sprężyna (poczwórna skrętna) może się złamać, a nowa jest nie do zdobycia – przy kupowaniu używanego siodełka (typowy koszt 100…150zł) trzeba zwracać na to szczególną uwagę.

        • kaczan

          Sprężynę można dostać u autoryzowanego sprzedawcy tych siodeł na polskę:
          https://narowery.pl/pl/p/Przednia-sprezyna-do-siodel-Lepper-Primus-215,-Drieveer/1184
          koszt to 90 zł + transport.

          Dlatego zastanawiam się nad nowym siodłem.
          W lokalnym sklepie w Poznaniu nowe siodło według cennika jest po 349 zł. Nie muszę więc płacić za transport. Dlatego zastanawiam się nad zakupem nowego siodła.

          Tylko muszę jeszcze trochę pięniędzy odłożyć.

          Co do wagi, to mój rowerek waży 20 kg – jeżdżę nim po mieście, często jeszcze zachaczę o jakiś sklep, więc mam zawsze jakąś sakwę. Do tego łańcuch do podkowy, więc waga siodła nie zrobi mi wielkiej różnicy.

      • Niezły potwór :-) Miałem kiedyś podobnego – Batavus Stabilo http://statekkosmiczny.pl/rower-dla-wysokiej-osoby/

  • Skonfundowany

    Witam. Mam problem. Mój wymarzony rower to Batavus Mambo. Dostępny jest on w rozmiarach 53, 57, 61, 65 cm. I tu zaczynają się schody. Mam 176 cm wzrostu i krok jakieś 82 cm. Nie wiem, który wybrać rozmiar, bo w różnych miejscach wskazują odmienne przeliczniki. Na oficjalnej stronie holenderskiej Batavusa każą przemnożyć długość nogi przez 0,67, na polskiej 0,68. W innych miejscach podają wskaźniki 0,63-0,68. Jedne uwzględniają amortyzowaną sztycę i każą odjąć 2-5 cm od końcowego wyniku lub od długości nogi, inne w ogóle tę kwestię pomijają. Sam już nie wiem co mam zrobić. Wiem, że najlepiej byłoby się przymierzyć do obu, ale niestety nie mam takiej możliwości. Proszę o pomoc – lepiej 53 czy 57 cm?

    • Maciej Rutecki

      Faktycznie zagwozdka. Ja mam 178cm i ok 75cm w kroku i mam ramę 57 cm (Gazelle ma podobne przeliczniki jak Batavus), sztyca amortyzowana i jest nieco wysunięta w górę. Tak bym stawiał na 57cm.

      Batavus Mambo to nie rower za 500 złotych z marketu, może warto jednak uderzyć do jakiegoś sklepu stacjonarnego i przymierzyć. Wiem, że takich za dużo nie ma, ale bym chyba pokusił się i pojechał do któregoś, nawet jeśli to by było pół Kraju do przejechania. Tyle żeby umówić się aby obydwa mieli przygotowane. Jak mieszkasz gdzieś na południu to w Wrocławiu, Krakowie i chyba Katowicach masz oficjalnego dystrybutora.

      Jak to wymarzony rower, to bym jednak wybrał w rozmiarze takim jaki powinien być. Cena biletu jest nieporównywalnie mniejsza od złego zakupu. A rower można wysłać kurierem.

      • Skonfundowany

        Dzięki za sugestię :) Co prawda jestem spod Poznania, ale przyszedł mi teraz pewien pomysł do głowy – może odwiedzę jeden ze sklepów​ ze sprowadzanymi rowerami używanymi z Holandii :)

        • Maciej Rutecki

          Nie że chcę reklamować jakikolwiek sklep, ale z Poznania do Wrocławia (do rowerystylowe.pl, które mają ogromny wybór Batavusów) masz zaledwie 2,5h pociągiem. Sklep mają blisko dworca.

          Kilka lat temu, jak szukałem Gazelle, to mignął mi jakiś oficjalny sklep/serwis rowerów holenderskich w Poznaniu, ale czy nadal istnieje i jakie ma opinie, to nie wiem.

          Pomysł z obejrzeniem rowerów używanych też ma sens. Jest duża szansa, że trafisz na podobny model bądź ten sam tylko w starszej wersji.

          BTW. Nad Mambo zastanawiałem się swojego czasu, ale ciut mi rama nie przypasowała (kwestia gustu, bo do samego wykonania roweru nie można się przyczepić) i wybrałem Gazelle Orange. Czasem widuję ten rower w Gdyni (zastanawiam się czy akurat ciągle nie trafiam na ten sam), niby mieszczuch jak mieszczuch, ale widać, że trochę inna półka.