Czy stać cię na samochód marzeń?

Czy stać cię na samochód marzeń?

Samochód marzeń może kosztować fortunę. Kupując rower marzeń, możesz pozostać minimalistą.

Majka wywołała mnie do tablicy, pisząc o moich rowerowych zajawkach. Czas na ripostę.

Zastanów się, jaki samochód chciałby mieć każdy Polak. Jeżeli nie znasz odpowiedzi, zapytaj swoich zmotoryzowanych znajomych. Podejrzewam, że nie uzyskasz jednoznacznego wskazania. Odpowiedzi będą wyglądać mniej więcej tak:

  • Terenówka – żeby od czasu do czasu wyskoczyć w teren i na co dzień nie przejmować się dziurami w jezdni.
  • Auto miejskie – bo niewiele pali i łatwiej zaparkować w zatłoczonym centrum.
  • Kombi – przyda się na rodzinne wyjazdy i do przewożenia psa lub pralki.
  • SUV – bo koledzy z korporacji już mają.
  • Samochód sportowy – doskonały na kryzys wieku średniego i jako lekarstwo na inne braki.
  • Auto zabytkowe – po to, by dostojnie i z klasą turlać się po mieście.

Tyle marzenia. W praktyce i tak wszyscy jeżdżą Golfami. Z rowerami bywa podobnie.

  • Jeśli chcesz pojeździć w terenie, kupujesz górala albo rower crossowy.
  • Na co dzień najwygodniej jeździ się mieszczuchem.
  • Gdy często podróżujesz pociągiem, przyda się składak.
  • Chcąc poczuć adrenalinę, wsiadasz na kolarkę, ostre koło, albo rower typu urban.

Jest jednak jedna istotna różnica. Mając w miarę sensowne źródło dochodu, możesz bez większego problemu kupić rower, który akurat jest ci potrzebny. Nie musisz od razu kupować szosy za kilka tysięcy. Wystarczy parę stówek i wizyta na Allegro. Podobnie jest z innymi typami rowerów. Trudno kupić wszystkie na raz, ale zbudowanie swojej „stajni marzeń” nie wymaga wydania małej fortuny.

Nie martwisz się o koszty eksploatacji, wysokość składek na ubezpieczenie czy miejsce do parkowania. Oczywiście łatwiej przechowywać jeden rower niż pięć, ale i tak nie jest to duży problem w porównaniu ze znalezieniem miejsca dla samochodu.

Czy to ma coś wspólnego z minimalizmem? Raczej nie. Zwolennicy upraszczania życia  zgodzą się, że rower jest minimalistyczny pod warunkiem, że posiadasz tylko jeden.

Czy to ma coś wspólnego z minimalizowaniem wydatków? Tak. Jeżdżąc rowerem możesz realizować swoje zajawki albo po prostu próbować różnych stylów jazdy bez zaciągania kredytu na najbliższych kilka lat. Jeśli ci nie spasuje, sprzedajesz rower i tyle. Całkiem możliwe, że dostaniesz za niego porównywalną kwotę do ceny zakupu. Nie będziesz wtedy płakać jak Niemiec, który przy sprzedaży dowiedział się, ile jego auto straciło na wartości.

mirek handlarz

Fot. 1

2 Comments Czy stać cię na samochód marzeń?

  1. artek

    jak mój kolega 10 lat temu miał rav4 to zazdrościłem mu jak niczego innego, i marzyłem o takim suvie, a teraz kupuję nowsza wersje , kosztuje 94 tys. wiec marzenia mozna spełnić :D

    Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *