Dział z poradnikami w Empiku to miejsce fascynujące. Spacerując pomiędzy kolejnymi półkami można odnieść wrażenie, że wystarczy dysponować odpowiednią kwotą pieniędzy, aby kupić receptę na całe życie. Poczynając od leczenia kompleksów w okresie dojrzewania, a kończąc na poradach jak zachować witalność i jako tako funkcjonującą wątrobę po przejściu na emeryturę.

Szczególnie ciekawy jest wielki regał z książkami poświęconymi wychowywaniu dzieci, zwłaszcza na początku ich życia. Jeżeli posiadanie dziecka wymaga tak szerokiej wiedzy z wielu dziedzin, to na usta samo ciśnie się pytanie: jakim cudem my, urodzeni w latach osiemdziesiątych, przeżyliśmy w świecie rządzonym przez złe pneumokoki, w dodatku pozbawieni ochrony, jaką dają pampersy z dodatkową warstwą chłonną?
Ale wróćmy do poradników. Troska o brzuszek twojego maleństwa nie jest tym, o czym chciałem dziś pisać. Niedawno w „Polityce” ukazał się niezły tekst o antropologii codzienności („Egzotyka banału”). Mirosław Pęczak pisze o serialach telewizyjnych i wspomina program „Big Brother”, telewizyjną guilty pleasure przełomu wieków. Starannie wyreżyserowane losy mieszkańców domu Wielkiego Brata fascynowały widzów podobnie jak pół wieku wcześniej perypetie radiowej rodziny Matysiaków. „W listach do radia fani owych audycji utożsamiali aktorów z bohaterami słuchowiska, którym zadawali pytania, radzili, co mają zrobić, a niekiedy nawet przysyłali prezenty. Współczesne telenowele też posługują się niby-codziennymi narracjami, a ich bohaterowie odzwierciedlają wzorce zwyczajnych kobiet i mężczyzn, którzy żyją i myślą podobnie jak oglądający ich telewidzowie”.
Podobne przygody spotykały aktorów grających we współczesnych produkcjach, pomimo tego, że wątki pojawiające się w „Klanie” czy „M jak Miłość” mają tyle wspólnego z prawdziwym życiem, ile Kaja Paschalska z wokalistyką. Jeszcze dalej od ziemskiej orbity toczą się losy bohaterów seriali sygnowanych przez telewizję TVN. Omyłkowe zapłodnienie w trakcie badania cytologicznego to tylko niewielka próbka tego, na co stać scenarzystów. Najlepsze kąski kryją się w serialach opowiadających o życiu młodych ludzi sukcesu z dużych miast (czyt. z Warszawy). Jeżeli w wieku 25 lat nie macie własnej firmy, mieszkania i samochodu wartego tyle, ile to mieszkanie, to znaczy, że z waszym życiem jest coś nie tak.
Na szczęście okazuje się, że loserzy nie posiadający wyżej wymienionych atrybutów zajebistości nie są skazani na społeczny ostracyzm i dożywocie na portalu Nasza Klasa. Zawsze mogą pójść do Empiku i nabyć stosowny poradnik z logo serialu „Teraz albo nigdy”.
„Dużo osób chciałoby samemu mieć tyle optymizmu, co bohaterowie i osiągać sukcesy. Część widzów pytała, jak dbać o siebie, by wyglądać jak Marta, Basia czy Julia. Serial obudził przeróżne pragnienia i marzenia, zadaniem tej książki jest pomóc w ich realizowaniu. Aktorzy i twórcy Teraz albo nigdy dzielą się wskazówkami, jak żyć szczęśliwie. Przekonują, że przedstawiony w serialu idealny świat jest na wyciągnięcie ręki, tylko trzeba szeroko otworzyć oczy, zacząć działać i wierzyć w powodzenie. ?Najlepsze wciąż musi przyjść…” ? jak śpiewa w czołówce Marcin Rozynek.
Mieliśmy nadzieję, że osób bez kompleksów, tych pięknych, tych z pozytywną energią i tych, które potrafią brać od życia to, czego chcą, będzie coraz więcej w naszym kraju. I to jest taki postulat do społeczeństwa: bogaćmy się, bądźmy szczęśliwsi, piękniejsi, podróżujmy, uczmy się języków, korzystajmy z życia i ze świata, skoro mamy do niego dostęp” – mówi Radek Figura, scenarzysta serialu Teraz albo nigdy”. Cytaty pochodzą ze strony Plejada.pl.
Mirosław Pęczak w swoim artykule nie wspomniał o jednym. „Big Brother”, „Rodzina Matysiaków”, czy nawet słynne słuchowisko „Wojna Światów” były w swoim założeniu bajkami. To, że czasami ludzie mylili aktorów z odtwarzanymi rolami, albo wpadali w panikę spodziewając się inwazji z Marsa było tylko efektem ubocznym. Wygląda na to, że współczesne seriale robią krok dalej. Nie tylko pokazują jak żyją inni ludzie, prezentując postaci, z którymi można się identyfikować lub nie. One mówią wprost jak żyć. Podają na tacy lekkostrawne przepisy, podpowiadają jak stać się Basią czy Julią i korzystać z uroków życia w rytm piosenek Marcina Rozynka. Nieważne, że „autorzy” poradnika są tylko wytworami scenarzystów.
Zastanawiam się kto kupuje takie poradniki i trochę obawiam się, że wysokość sprzedaży książki „Żyj tak, jak chcesz ? teraz albo nigdy!” niemile by mnie zaskoczyła. Mam też dziwne przeczucie, że TVN-owski poradnik ląduje na półkach tych samych osób, które wyśmiewają swoje starsze sąsiadki, bezkrytycznie przeżywające perypetie Mostowiaków czy Lubiczów.

1 komentarz
Permalink
emcek, jestes pewien, ze odwiedziles dzial ‘poradniki’, a nie ‘psychologia’, gdzie znajduja sie takie rzeczy jak ‘pobudzacz neuronow’ albo ‘recepta na szczescie’ i ‘gdyby budda przyszedl na obiad’?