Ubezpieczenie OC dla rowerzysty miejskiego – czy warto je wykupić?

Ubezpieczenie OC dla rowerzysty miejskiego – czy warto je wykupić?

Na pierwszy rzut oka taka polisa wydaje się dobrym pomysłem dla kogoś, kto sporo jeździ w ruchu ulicznym. Firmy ubezpieczeniowe nie są jednak dobrymi wujkami i przygotowały kilka ograniczeń.

Rowerzyści coraz częściej trafiają na radar towarzystw ubezpieczeniowych. Na blogu pisaliśmy już o ubezpieczeniu roweru przed kradzieżą. W wersji skróconej przypomnę, że to raczej średni interes, bo odszkodowanie należy się tylko wtedy, gdy rower padnie łupem złodzieja w specyficznych okolicznościach. Wersję dłuższą znajdziecie w linku poniżej.

Na rynku można jednak znaleźć inny produkt skierowany do rowerzystów, czyli ubezpieczenie OC. Czy warto zainwestować w ten produkt? Przekonajmy się. Zacznijmy od wyjaśnienia o co w ogóle chodzi.

Czym jest OC?

Skrót OC pochodzi od „odpowiedzialności cywilnej”. Zgodnie z tym, co można wyczytać w Wikipedii, ubezpieczenie OC:

daje ochronę ubezpieczeniową, gdy ubezpieczający będzie zobowiązany do naprawienia szkody wyrządzonej komukolwiek w następstwie czynu niedozwolonego albo kontrahentowi wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania (umowy).

Druga część definicji odnosi się do m.in. do adwokatów, architektów, czy osób prowadzących strzeżone parkingi samochodowe. Dzięki ubezpieczeniu w razie – przykładowo – kradzieży auta z takiego parkingu albo innej wpadki nie muszą oni pokrywać strat z własnej kieszeni. Nas jednak interesuje część pierwsza definicji.

Zasadę działania OC doskonale znają właściciele samochodów. W razie wypadku lub kolizji odpowiedzialność finansową wobec poszkodowanych bierze na siebie ubezpieczyciel z kilkoma wyjątkami (np. kolizja spowodowana jazdą pod wpływem alkoholu). I tu w zasadzie sprawa jest jasna. Nietrudno wyobrazić sobie, szkody, jakie można spowodować prowadząc samochód. Jednak inaczej jest z rowerami – podczas kolizji to rowerzysta, a nie właściciel auta, jest bardziej poszkodowany. Co zatem daje nam wykupienie takiego ubezpieczenia?

Co obejmuje ubezpieczenie OC rowerzysty?

Na stronach internetowych towarzystw oferujących ubezpieczenie OC dla rowerzystów można wyczytać, że ich produkty obejmują sytuację, kiedy jadąc rowerem:

  • okaleczymy lub pozbawimy kogoś życia,
  • zniszczymy cudzą własność.

Suma ubezpieczenia, czyli maksymalna kwota, jaką ubezpieczyciel wypłaci poszkodowanemu, wynosi od 10 do 200 tysięcy złotych. Warto jednak pamiętać, że towarzystwo ubezpieczeniowe to nie dobry wujek i istnieje szereg sytuacji, kiedy firma nie wypłaci ubezpieczenia. Znajdziemy je w dokumentach zwanych Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia (OWU). Zwykle nie ma co liczyć na kasę, jeśli szkoda powstała w wyniku m.in.:

  • samookaleczenia lub przestępstwa,
  • rażącego niedbalstwa osoby ubezpieczonej,
  • łamania przepisów kodeksu drogowego,
  • jazdy pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających,
  • ataku choroby lub choroby psychicznej,
  • wyczynowego uprawiania sportu lub uczestnictwa w wyścigach rowerowych.

Ile to wszystko kosztuje?

Tutaj zaczynają się schody. Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, bo firmy ubezpieczeniowe na swoich stronach niechętnie udostępniają cenniki, jak w przypadku PZU. Inni podają kwoty przybliżone. Przykładowo Warta nie ma dedykowanego ubezpieczenia dla rowerzystów, ale poleca produkt „OC w życiu prywatnym”, obejmujący również szkody wyrządzone na rowerze. Składka na ubezpieczenie do kwoty 100 000 zł kosztuje „około 100 zł rocznie”. Dokładną cenę poznamy po kontakcie z konsultantem.

Nieco więcej można dowiedzieć się ze stron TU Europa i Proama. Obie firmy mają pakiety dedykowane rowerzystom, które oprócz OC obejmują dodatkowe ubezpieczenia (np. następstw nieszczęśliwych wypadków). Poniżej znajdziecie przykładowe wyliczenia i wysokość składki rocznej. Własnych kalkulacje możecie zrobić klikając w podlinkowane nazwy towarzystw.

ubezpieczenie OC rowerzysty TU Europa

Kliknij, aby powiększyć.

ubezpieczenie OC rowerzysty Proama

Kliknij, aby powiększyć.

Kiedy przydaje się OC rowerzysty?

Zacznijmy od tego, że ubezpieczenie OC dla rowerzystów nie jest obowiązkowe. Z resztą trudno wymagać od kogoś, kto wyciąga rower z piwnicy raz na miesiąc, by dodatkowo się ubezpieczał. Osoby jeżdżące rekreacyjnie, moim zdaniem, mogą sobie odpuścić temat OC. Co prawda może się zdarzyć, że jadąc po parku na kogoś wpadniemy powodując uszczerbek na zdrowiu, jednak wciąż ryzyko jest niewielkie.

Inaczej jest w przypadku osób, które na co dzień poruszają się po mieście rowerami. Nie dość, że jeździmy częściej, to zwykle dzieje się to w bardziej „kolizjogennych” miejscach niż miejski park. Przykład – jazda między samochodami stojącymi w korku i urwanie kierownicą lusterka. Pół biedy, kiedy lusterko jest przykręcone do starego Golfa. Gorzej, jeśli to drogi samochód, gdzie naprawa pociąga za sobą wysokie koszty. Inny przykład to sytuacje na linii piesi – rowerzyści. Tu nie brakuje okazji do spowodowania „uszczerbku na zdrowiu”.

W przypadku braku ubezpieczenia takie uszkodzenie czyjegoś mienia lub kolizja z pieszym mogą wiązać się ze znacznymi wydatkami. Jeśli sprawa trafi przed sąd, a ten uzna, że wina leży po stronie rowerzysty, może okazać się, że koszty naprawy lub odszkodowanie trzeba pokryć z własnej kieszeni. Tu zatem wychodzi plus posiadania OC.

Rozważają kupno tego typu ubezpieczenia warto samemu ocenić, jak często jeździmy rowerem po mieście i czy nasz styl jazdy stwarza ryzyko dla innych uczestników ruchu. Trzeba też pamiętać o wyjątkach opisanych w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia. OC nie uratuje nas, jeśli jedziemy po pijaku lub niezgodnie z przepisami.

Na koniec przyznam, że sam nie posiadam ubezpieczenia OC, ale czasami się nad tym zastanawiam. Podzielcie się proszę swoimi przemyśleniami w komentarzach. Może ktoś z was przeżył sytuację, kiedy polisa uratowała mu cztery litery lub odwrotnie – kiedy żałował, że jej nie wykupił.

Fot. 1

  • Karol Szklarski

    Mam od kilku lat w PZU OC w życiu prywatnym. Obejmuje również szkody wyrządzone przez moją rodzinę. Nie było na razie potrzebne, chociaż kilka razy „o mało co” – raz zalanie sąsiada (machnął ręką), parę razy ledwo wyhamowałem za samochodem, dzieci też czasem jakiś numer odwalą.

    W OWU nie ma nic o wyłączeniu odpowiedzialności ubezpieczyciela za jazdę rowerem niezgodnie z przepisami – zresztą to by było bez sensu, bo jeśli ja jestem winny wypadku, to znaczy że właśnie złamałem przepisy, a sens OC jest właśnie na takie okoliczności. Co więcej w OWU jest wprost napisane że ubezpieczenie działa nawet w przypadku rażącego zaniedbania. Nie działa gdy wina umyślna lub po pijaku.

    Generalnie polecam dla spokoju ducha. Kasują 30 zł rocznie za 10000.

  • krzychum

    Ja mam do ubezpieczenia mieszkania dodane „OC w życiu prywatnym” w Warta. Na 50 000 za około 50zł, na całą rodzinę. Czyli też jak np. dziecko coś nabroi i zepsuje. Ja taką kwotę uznałem za sensowną dla roweru – jak np. jakieś auto zmieni tor jazdy i w coś uderzy, by mnie ominąć bo mi się pomyli coś.
    Wg mnie to jest najlepsza cenowo oferta – te dodawane do ubezpieczenia mieszkania.

    • krzychum

      Jeszcze nie miałem okazji skorzystać. Więc póki co jest dla spokoju ducha.

  • Michał Suseł Ancerowicz

    Ehh… Jeżeli poruszam się po mieście to aby spowodować kolizję muszę złamać przepisy. Niestety wtedy OC nie przewiduje wypłaty odszkodowania dla poszkodowanego. To na jakiego grzyba mi takie OC?

    • Mark

      Trochę
      mrozi mnie jak czytam informacje od osób – „a w jaki sposób uszkodzę
      coś komuś albo jak miałbym pozbawić kogoś zdrowia?” …. potem tylko
      jest żal – czemu nie kupiłam/em ubezpieczenia za 30 zł …. no i teraz
      skąd wezmę kasę na odszkodowanie za zniszczenia…. Jeżdzę na rowerze
      często w okresie wiosenno- letnim – posiadam ubezpieczenie OC oraz NNW. Z
      OC nie korzystałem ale z NNW już skorzystałem – ja najbardziej obawiam
      się chwili nieuwagi i tego że mogę zarysować samochód, urwać lusterko
      lub wjechać w dziecko które nagle wtargnęło mi na drogę….. nie zawsze szkoda występuje przy złamaniu przepisów… to chwila nieuwagi …. Warto też wykupić wyższą sumę ubezpieczenia OC – na 10000 zł tokoszt jakieś 30 zł na 50000 zł – 45 zł a na 100000 zł – koszt 55 zł —-
      widziałem już przykłady szkód znajomych (trochę z innej beczki – ale też
      wydawało się że nie da się zalać mieszkania swojego i sąsiad lub pożar mojego domu mi się też
      nie może wydarzyc…..)

  • kaczan

    Ja posiadam w PZU OC w życiu prywatnym dla całej rodziny. Dołączone ubezpieczenie jest do ubezpieczenia mieszkania. Płacę 37 zł rocznie za kwotę ubezpieczenia 50 000. Ubezpieczenie mam od 4 lat. Raz mi się przydało, gdy syn wziął szklankę wody i spradził wodoodporonosć laptopa kolegi. Kolega kupił nowego laptopa i chwalił się, że ma lepszą klawiaturę, gdyż ma lekką wodoodporność. Syn chciał sprawdzić… Laptop miał niecałe 2 tygodnie. 3 tysiące zostało zaoszczędzone :).

    Z rowerem nigdy jeszcze ani ja, ani rodzina nie mieliśmy sytuacji po których trzeba by było sięgnąć do ubezpieczenia. I mam nadzieję, że będę płacił te 37 zł i nigdy ich nie odzyskam ;)

  • prawokierowcy.pl

    Z punktu widzenia zawiłości i haczyków owu, najlepszą opcją może być ogólne OC w życiu prywatnym, gdyż zazwyczaj nie będzie zawierało szczegółowych wyjątków dotyczących zasad odpowiedzialności za wypadek rowerowy. Wiadomo, każdy kto dużo jeździ, powinien chociaż rozważyć skorzystanie z rowerowego OC. Problem zawsze sprowadza się jednak do treści OWU, a w zasadzie dostrzeżenia haczyków przed kupieniem polisy. W tym celu, można skorzystać z pomocy prawnika, można popytać się innych osób czy popytać na forum internetowym. Bardziej polecam porównanie owu różnych ubezpieczycieli. Mając kilka egzemplarzy łatwiej dostrzeże się różnice pomiędzy poszczególnymi postanowieniami i przez to można dostrzec haczyki albo chociaż zauważyć, że polisa A zawiera mniej ograniczeń niż polisa B, a zatem może być korzystniejsza.

  • Gabrysia

    Hej, jestem zmuszona wybrać odpowiednie ubezpieczenie OC. Słyszałam od znajomych dobre opinie na temat https://www.uniqa.pl/ubezpieczenia-dla-ciebie/ubezpieczenie-oc Czy ktoś z was ma jakieś doświadczenie z nimi bądź jest obecnie związany? Z góry dzięki za wszelkie informacje. Pozdrawiam

  • Jeśli ktoś dużo przemieszcza się rowerem lub, co ważniejsze wykorzystuje go jako narzędzie pracy (popularni są kurierzy rowerowi) to wykupienie OC jest nie tylko dobrym pomysłem – może być koniecznością. Każda kolizja spowodowana przez rowerzystę może skończyć się pozwem o odszkodowanie. W przypadku braku wykupionego OC – osoba poszkodowana może zgłosić się bezpośrednio do sprawcy wypadku.